Facebook Google+ Twitter

Polski Chandler w Ostrowcu Świętokrzyskim

W czwartkowy, deszczowy wieczór, w Galerii Fotografii Miejskiego Centrum Kultury w Ostrowcu Świętokrzyskim odbyło się spotkanie z jednym z najbardziej poczytnych pisarzy współczesnych, Markiem Krajewskim. Przyjechał on do grodu nad Kamienną na zaproszenie tutejszej Miejskiej Biblioteki Publicznej.

Powitanie Marka Krajewskiego w Ostrowcu Świętokrzyskim. / Fot. Krzysztof KrzakMarek Krajewski, nazywany przez wielu swoich zwolenników polskim Raymondem Chandlerem, jest z wykształcenia doktorem filologii klasycznej. Wykładał na Uniwersytecie Wrocławskim. W swym zawodowym C.V. ma też zatrudnienie jako bibliotekarz, ekspedient, a nawet... magazynier. 10 lat temu ukazała się jego pierwsza książka - "Śmierć w Breslau", której bohaterem jest Eberhard Mock (wyglądem wzorowany na... Januszu Gajosie), wrocławski policjant z pierwszej połowy XX wieku. Dobrze przyjęta przez czytelników spowodowała, iż Krajewski kontynuował cykl przygód pracownika prezydium policji we Wrocławiu w takich utworach, jak m.in. "Koniec świata w Breslau", "Dżuma w Breslau" czy "Głowa Minotaura".

Za swoją twórczość pisarz otrzymał Nagrodę Wielkiego Kalibru, przyznawaną przez księgarzy autorowi najchętniej kupowanej powieści kryminalnej (2003 r.), a w 2005 roku Paszport "Polityki". W ubiegłym roku Marek Krajewski otrzymał honorowy tytuł Ambasadora Wrocławia (za promocję tego miasta w swojej twórczości). Również w 2008 roku ukazała się pierwsza powieść z nowego cyklu i z nowym bohaterem, Jarosławem Paterem, napisana wspólnie z Mariuszem Czubajem. "Aleja samobójców" ma swój dalszy ciąg w wydanych w tym roku "Różach cmentarnych".

Zapytałem pisarza, jak pisze się książkę w duecie, wszak proces tworzenia najczęściej przebiega w osamotnieniu, izolacji. - Najpierw ustaliśmy precyzyjny plan, ułożyliśmy tak zwaną "drabinkę scenariuszową", scena po scenie - powiedział Marek Krajewski. - Rozjechaliśmy się: on do Warszawy, ja do Wrocławia. Początek należał do mnie, napisałem około 30 tysięcy znaków. I wysłałem internetem do Mariusza Czubaja. W sobotę telefonicznie wymienialiśmy uwagi. Potem Mariusz dopisywał następną część i przysyłał mnie. I tak w jednym tygodniu byłem pisarzem, a Czubaj recenzentem, zaś w następnym zamienialiśmy się rolami. Potrafimy naśladować swoje style.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

5*. Książka mająca dwóch autorów? Interesujące.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.