Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

1587 miejsce

Polski Hannibal Lecter. Czy policja po latach zatrzyma mordercę?

Kasia zaginęła w listopadzie 1998 roku. Została zamordowana. Jej oprawca od lat pozostaje w wąskim kręgu podejrzeń policji. Dobrze znał dziewczynę. Łączyła ich szczególna relacja. Pętla poszukiwań zaciska się. Śledczy mają czas. Morderca już nie!

 / Fot. Dawid SerafinPoczątek stycznia 2012 roku. Budynek krakowskiej prokuratury. Telefon w biurze prasowym nie przestaje dzwonić. To efekt informacji, którą kilkanaście godzin wcześniej podało radio RMF FM. Krakowska prokuratura ponownie wszczęła śledztwo w sprawie zabójstwa studentki, której szczątki wyłowiono 13 lat temu z Wisły.

To wyjątkowa zbrodnia. Precedens w historii polskiej kryminalistyki. Zabójca zabił dziewczynę, a z jej skóry zrobił kostium. Wszystko zostało starannie zaplanowane. Krok po kroku. Morderstwo było "szczytowym momentem". Jak doskonały był to plan świadczy fakt, że do dziś sprawcy nie złapano.

Bogusława Marcinkowska, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Krakowie, zaprzecza by informacja o wznowieniu śledztwa została "specjalnie" przekazana mediom. - Dziennikarze uzyskali informację ze swoich źródeł. Zadzwonili, a my potwierdziliśmy ten fakt - wyjaśnia pani rzecznik.

Czytaj także: Gdzie jest zaginiona Iwona Wieczorek? "Trzymałem ją za rękę i prosiłem, żeby nie odchodziła"

Nagłośnienie informacji nie było jednak przypadkowe. To kolejny element gry jaką z mordercą prowadzą funkcjonariusze z krakowskiego "Archiwum X". Zbrodniarze po latach tracą czujność, popełniają więcej błędów. Wznowienie śledztwa ma być ostatnim aktem rozgrywki między policją a sprawcą. Bo morderca choć pozostaje w wąskim kręgu podejrzeń od lat, to do tej pory unikał odpowiedzialności. Pętla na szyi mordercy zaciska się coraz bardziej. Śledczy mają czas. Morderca już nie.

Feralny czwartek

Kraków. Czwartek - 12 listopada 1998 roku. Tego dnia Kasia umówiła się z mamą w jednej z nowohuckich przychodni. Kobieta długo czekała na swoją córkę. Bezskutecznie. Studentka religioznawstwa nigdy na miejsce spotkania nie dotarła. Nie wróciła też do domu. Tego dnia widziano ją po raz ostatni. Wszystko co się wydarzyło później do dziś pozostaje zbiorem spekulacji, domysłów, poszlak.

- Pamiętam dokładnie twarz dziewczyny. Miałem tutaj na biurku sporo jej zdjęć. To już tyle lat się ciągnie. Co chwila ktoś się tutaj pojawia z "Archiwum X". O coś wypytuje. A na samym początku policja potraktowała sprawę po macoszemu. Bardzo źle potraktowali matkę Kasi - wspomina Grzegorz Bohosiewcz, prywatny detektyw, który pomagał odnaleźć dziewczynę.

- Jej matka poprosiła mnie o pomoc. Jak na tamte czasy przeprowadziliśmy akcję na bardzo dużą skalę. Były telefony. Sprawdziliśmy każdy trop - opowiada detektyw.

Na krakowskim Rynku z matką miał się spotkać tajemniczy rozmówca, który twierdził, że widział Katarzynę. Do spotkania nigdy nie doszło. / Fot. Dawid SerafinPoszukiwania nie przyniosły żadnych rezultatów. Jeden z policjantów powiązany ze sprawą zaginięcia Kasi uważa, że jedyna okazja nawiązania kontaktu z mordercą została zaprzepaszczona. Chodzi o dwie rozmowy telefoniczne jakie odbyła mama dziewczyny. Dwukrotnie dzwonił do niej mężczyzna twierdzący, że "dziewczyna szlaja się po pubach w Zakopanem". Tajemniczy rozmówca chciał się spotkać na krakowskim rynku. Do spotkania nigdy nie doszło. Policja twierdzi, że detektyw odradził spotkanie. Bohosiewicz, że mężczyzna nigdy się nie pojawił.

- Trop gór był ważny, bo Katarzyna uwielbiała górskie wyprawy. Zaraził ją tym ojciec - wyjaśnia detektyw. Słowa mężczyzny były też istotne z jeszcze innego powodu. Często mordercy próbują przerzucić odpowiedzialność za zbrodnię na ofiarę. Chcą wmówić otoczeniu, że zamordowana osoba była zła.

Makabryczne znalezisko

Dla policji Kasia najprawdopodobniej pozostałaby w statystykach osób zaginionych, gdyby nie wydarzenia z początku stycznia 1999 roku.

Czytaj także: Kraków. Sprawa zamordowanej Katarzyny Z. nadal nie rozwiązana

Kapitan Mieczysław M. był zajęty cumowaniem barki "Łoś" na Zabłociu (dzielnica Krakowa). Zegar wskazywał kilka minut po godzinie 16. Miasto zaczynał pokrywać mrok. Niespodziewanie obroty łodzi gwałtownie spadły. Dla kapitana była to codzienność. Pomyślał że w turbinę wkręciły się jakieś śmieci pływające po Wiśle. Dokończył cumować barkę i udał się do domu. O poranku kapitan miał dokonać makabrycznego odkrycia.

Rano Mieczysław M. wraz z mechanikiem próbowali dostać się do śruby. Chcieli zobaczyć co zatkało turbinę. Żaden z nich nie mógł się spodziewać tego co za chwilę zobaczą. Okazało się, że przyczyną awarii jest ...ludzka skóra. Na miejscu pojawili się policjanci. Chwilę później przybył lekarz medycyny sądowej. Notatka policyjna z tamtego okresu zawiera informację, że lekarz po przybyciu na miejsce nie stwierdził udziału osób trzecich.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (19):

Sortuj komentarze:

kajtek85
  • kajtek85
  • 13.07.2012 10:04

Bardzo prosze, mozna sobie poczytac i wysnuc wnioski:
http://lidiasepska.com/oskorowanie-kasi-z.php

Komentarz został ukrytyrozwiń
kajtek85
  • kajtek85
  • 12.07.2012 11:31

Jeszcze jedna sprawa. Jasnowidz z Poznania, jest plci żenskiej (celowe pominiecie tego faktu w art?) i moim zdaniem podaje ta pani straszne bzdury...z calym szacunkiem. Moze jakies ziarno prawdy w tym i jest, ale "okraszone" masa wysublimowanych stwierdzen, ktore czyta sie z przerazeniem - dla mnie, powiem otwarcie, stek bzdur w wykonaniu tej autorki/jasnowidzki.

Komentarz został ukrytyrozwiń
kajtek85
  • kajtek85
  • 12.07.2012 11:23

W tej sprawie niestety pomijane sa pewne fakty. Po pierwsze, chodzi o odnalezione drobne fragmenty materialu, ktore okazaly sie byc czesciami stroju ofiary. Nie wygladalo to, jakby ktos w pospiechu i nerwowo chcial pozbyc sie ubrania, tylko precyzyjnie powycinal elementy na ksztalt niewielkich prostokatow, a takze owinal skore ofiary w jej sweter. W reportazu w stacji TVN24 (dot. ustalenia profilu mordercy przez dwoch ekspertow) jest informacja, ze "policja nie potrafila wytlumaczyc", dlaczego oprawca to uczynil... Moim zdaniem moze to byc wazny element "ukladanki" i element gry sprawcy. Moze zabrzmi to dziwnie, ale ja widze w tym pedantyczne, a moze wrecz artystyczne dzialanie. Nie ma tutaj zadnej przypadkowosci, a moim zdaniem precyzyjnie wykonany stroj ze skory, mialo byc swoistym (makabrycznym) dzielem i elementem jakiegos kultu, pomyslem inspirowanym lektura lub ogladaniem pewnych scen - praktyki satanistyczne, kult ciala, kulty wodne, fantazje seksualne (?) Nie jest tutaj zapewne przypadkiem to, ze Katarzyna byla studentka religioznawstwa i tutaj pytanie, czy ktos wie dlaczego wybrala wlasnie ten kierunek (trzeci z kolei) - zainteresowania, kulty religijne itd. itp. czy byla taka informacja podawana?
Wreszcie ostatnia sprawa - ekshumacja szczatkow i ich badanie. Tu znow szczatkowosc informacji. Mialy ponoc zostac wykorzystane w tym nowe metody i nowoczesny sprzet. Przeczytalem gdzies, iz mialo to miec miec miejsce w marcu. Czy cos wiecej wiadomo w tek kwestii? Uzycie slowa "katharis" w tym wypadku jest moim zdaniem duzym naduzyciem slownym...

Komentarz został ukrytyrozwiń
Michał
  • Michał
  • 08.07.2012 14:48

Dobrze się czyta

Komentarz został ukrytyrozwiń

@Dawid Serafin - to, że prokuratura przesłuchanie jasnowidza traktuje jak dowód, wcale nie oznacza, że zostanie ono za dowód uznane przez sąd. Dowód może być z tzw. widzenia (bezpośredni) i ze słyszenia (pośredni). Przy czym chodzi tu o "słyszenie" o zdarzeniu od kogoś innego Nie ma dowodu z jasnowidzenia, bo świadek (bo na pewno nie biegły) nie opowiada prokuratorowi o tym, co widział czy słyszał, lecz o tym , co czuje. A czucie (odczuwanie) jest doznaniem bardzo subiektywnym i dowodem NIGDY być nie może. Zgodnie z doktryną za dowód uznaje się wszystko, co jako dowód przedstawiono. Z tym tylko, że są dowody wiarygodne i nie wiarygodne, a czyjeś wizje, to najbardziej z tych nie wiarygodnych dowodów. Póki policjanci nie zdobędą "twardego" dowodu lub istotnych, zamykających się w logiczny łańcuch poszlak, to z oskarżenie, a już na pewno ze skazania, nici.Tak to wygląda w realu, a wiec nie jest już takie obiecujące, jak by wynikało z tekstu

Komentarz został ukrytyrozwiń

@Andrzej Chorążewicz

Panie Andrzeju odpowiadając na Pana pytanie.

Co do morderstwa na tle seksualnym. Mówi o tym sama policja. Pozwolę sobie przytoczyć choćby fragment wywiadu z 2008 roku: "Może nigdy nie zostało to powiedziane wprost, ale od początku wiedzieliśmy, że mamy do czynienia z przestępstwem na tle seksualnym" - Bogdan M z krakowskiego Archiwum X dla Gazety Krakowskiej.

Skąd było wiadomo, że morderstwo było zaplanowane? Bo działał metodycznie. O czym świadczy choćby fakt, że do dnia dzisiejszego go nie złapano.

Kto udowodnił że ze skóry był kostium i sprawca go czasami zakładał? Zakład Medycyny Sądowej.

@Jane Doe - masz rację. Jest pewna nadinterpretacja w tytule. Chodziło po prostu, że sama sprawa budzi nawiązanie do książki Milczenie Owiec.

Co do gazety - to pisząc o wzmiance zwracam tam uwagę na to, że przez okres pół roku od dokonania znaleziska w Wiśle, policja ukrywała ten fakt bardzo dobrze. A o tym jak dobrze, świadczy choćby fakt, że przez ten okres w prasie ukazała się krótka wzmianka.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Jane Doe
  • Jane Doe
  • 06.07.2012 11:56

Przepraszam Panie Pawle Nowacki.
"Panie Dawidzie Serafin powinno być."

Komentarz został ukrytyrozwiń
Krzysztof P
  • Krzysztof P
  • 06.07.2012 11:53

Szkoda dziewczyny. Nawet jeśli go złapią... to ja się pytam - co mu zrobią? Zaprowadzą do celi dadzą jeść. Powinni z takiego człowieka skórę żywcem zdzierać. Nie zabijać. Ale sprawić by nikt nigdy czegoś takiego nie zrobił. Proponuje obdarcie jednej ręki i tatuaż - "jestem mordercą" na czole.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Jane Doe
  • Jane Doe
  • 06.07.2012 11:53

Okolice JEDNEGO miasta. Czas: kilka miesięcy (albo i mniej). Zbrodnia: morderstwo połączone z obdarciem ofiary ze skóry.
I znalazło się kilku psychopatów, którzy już takie rzeczy robili wcześniej. To ile jeszcze jest takich makabrycznych morderstw o których wspomina się tylko w krótkiej notce w jakiejś mało poczytnej gazecie regionalnej? Za 20 lat dowiemy się, że po kraju luzem latało niczym nieniepokojone stado dwudziestu "Edów Geinów"?

& Panie Pawle Nowacki
Hannibal Lecter nie obdzierał nikogo ze skóry. Mordował i zjadał wybrane partie ludzi, którymi gardził, ale przede wszystkim miał serdecznie w d... społeczną opinię na jego temat.
Morderca o którego Panu chodzi (film Pan chociaż widział) nosił nic nie mówiącą masowemu odbiorcy ksywę "Buffalo Bill", w filmie nazywał się Jame Gumb, a postać została zainspirowana morderstwami dokonanymi przez Eda Geina.

Gdzie tu przepraszam bardzo paralela pomiędzy Hannibalem a mordercą Kasi, który obdarł ją ze skóry? Jak jakiś inteligentny morderca-kanibal pomoże policji złapać tego zwyrodnialca to będzie można mówić o "polskim Hannibalu Lecterze".

Podpisano
Polska Marilyn Monroe
Bo jestem brunetką, mam 20 kilo nadwagi i 180 cm wzrostu.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Fix
  • Fix
  • 06.07.2012 11:18

Mieszane uczucia mam co do tego Jackowskiego. Niby z jednej strony na na swojej stronie potwierdzenia od policji, że im pomagał w różnych sprawach, ale jednak tak jak np. w sprawie Iwony Wieoczrek nie wiele zdziałał. Trochę taki Rutkowski jasnowidzów, więcej przy tym medialności niż skuteczności

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.