Tusk, Bartoszewski, Beenhakker, Wałęsa. Co ich łączy? W odniesieniu do wszystkich mamy do czynienia z absolutnym brakiem umiarkowania w zachowaniu...
Zobacz także:
Artykuły
(60)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(4.74)
Wiek: 41 | Miejscowość: Gdynia | Kraj: Polska
O mnie: Coraz bardziej zirytowany rzeczywistością...
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Autor usunął profil 01.04.2009 12:58
Trzem starszym bohaterom felietonu należałoby doradzić po prostu :Panowie trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść. Natomiast premierowi Tuskowi aby pamiętał,że mówienie coraz częściej po prostu bzdur pod publiczkę " bo przecież nie ma dla PO alternatywy" może się skończyć " wspaniałą katastrofą"
Tadeusz Śledziewski 01.04.2009 00:02
Dobrze panie Arturze, że tak śmiało piętnuje Pan polskie anomalia "pogodowe". Już kiedyś pisałem na temat Centrum Wypędzonych. A napisałem, że to Wilki budują pomnik męczeństwa dla owiec.
Wiele jest tych anomalii. Weźmy chociażby podjazdy dla niepełnosprawnych. Prowadzona jest akcja budowy podjazdow przed lokalami wyborczymi, aby ułatwić dotarcie niepełnosprawnemu do lokalu. Ale pomóc niepełnosprawnemu pobudować podjazd aby dostał się do swojego mieszkania - nie ma komu. A załatwienie samej budowy to istna droga przez mękę. Nasi urzędnicy piętrzą przed petentami "sterty" wymogów do spełnienia i do pokonania. I mają to niby być wymogi ustawowe w "Przyjaznym" dla niepełnosprawnych Państwie Polskim. Tak bardzo bym Leo nie potępiał. Cosik prawdy w jego wypowiedziach, musić jest. A i procesów moc wielka skądś się wziena. Co tam? Pozrzędzić tylko można. A Urzędasy i tak będą ludzi stawiać pod ścianą. Póki co.
Rafał Gdak 30.03.2009 18:41
"Protestować trzeba przeciwko przedsięwzięciu, a nie przeciwko jednej, czy drugiej osobie." - nie wiem czy Pan wie, że Erika Steinbach jeszcze w latach 70-tych opowiedziała się publicznie za tym, by Niemcy nie uznały granicy na Odrze i Nysie. Cały spór o Centrum Wypędzonych zasadza się nota bene właśnie na niej. Ona była spiritus movens przedsięwzięcia i jej obecność oburza polskie władze. Ba to właśnie Steinbach jest symbolem tego przedsięwzięcia, dlatego absolutnie nie nazwałbym zabiegów Władysława Bartoszewskiego histerycznymi.