Facebook Google+ Twitter

Polski kłopot z proporcjami, czyli czy ktoś jeszcze myśli?

Tusk, Bartoszewski, Beenhakker, Wałęsa. Co ich łączy? W odniesieniu do wszystkich mamy do czynienia z absolutnym brakiem umiarkowania w zachowaniu...

Polskie życie społeczne weszło w fazę absolutnego braku umiarkowania. "Jedziemy od ściany do ściany". To co jeszcze niedawno wydawało się "radykalne", dziś może uchodzić za szczyt rozsądku. I ubolewam, że przoduje w tym środowisko polityczne, które próbuje nazywać się "liberalnym".

Nie ukrywam, że ów brak proporcji szczególnie zirytował mnie w poniedziałkowy poranek. Media krzyczące, że Wałęsa "zapowiada emigrację", że "obraża się na wszystko i wszystkich". Powód? Kolejna publikacja IPN. Problemy w reakcji Wałęsy dostrzegam dwa. Pierwszy - a czego się spodziewał. Wiadomo jak działa IPN, jakie przyświecają tej instytucji cele. I nie chodzi o samą instytucję, ale jak w tym przypadku - bardziej nawet - ludzi z nią związanych. I Wałęsa spodziewał się czegoś innego? No, to widać, że instynkt go opuścił... Jest jednak też drugie oblicze tej sprawy. Dziś Wałęsa jest "ofiarą". Ale na początku lat 90., to on uczestniczył lub mógł współuczestniczyć, w podłym traktowaniu opozycji. Nie przepadam za Kaczyńskimi (oględnie mówiąc), ale szpiegowanie Porozumienia Centrum przez UOP w czasach prezydentury Wałęsy uważam za skandal niebywały, rzecz niegodną wolnej Polski. Pamiętam "wojnę na górze", obrażanie premiera Mazowieckiego, "falandyzację prawa", pamiętam polityczne rozbójnictwo Wałęsy i jego brak szacunku dla przeciwników politycznych. I jedno co mam do powiedzenia Wałęsie to "wyluzuj".

Inny przykład człowieka działającego bez umiaru to - niestety - premier Donald Tusk. Gdy słyszę o kolejnych pomysłach na ograniczanie posiadania akcji przez parlamentarzystów, to myślę, że śnię. Polityka lansowana przez premiera spowoduje, że żaden przedsiębiorca nie wejdzie do polityki. Zamiast doświadczonych fachowców, będziemy mieli politycznych działaczy bez doświadczenia praktycznego, za to z nadętym ego. Tymczasem - wbrew histerycznym reakcjom mediów - w sprawie Misiaka system antykorupcyjny zadziałał... dobrze. W ciągu kilku tygodni wyszło na jaw, kto jaki lewy interesik robi za państwową kaskę. Trzeba czegoś więcej? Tymczasem zakazy postulowane przez premiera uderzą w ludzi przedsiębiorczych. Zamiast praktyków, będziemy mieli partie pełne działaczy politycznych. Nieudaczników, którym nie udaje się prowadzenie własnego biznesu i ich pomysłem na życie jest "podwieszenie się pod układ". Czysty, bo partyjny, a nie gospodarczy...? Śmiać się chce.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 01.04.2009 12:58

Trzem starszym bohaterom felietonu należałoby doradzić po prostu :Panowie trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść. Natomiast premierowi Tuskowi aby pamiętał,że mówienie coraz częściej po prostu bzdur pod publiczkę " bo przecież nie ma dla PO alternatywy" może się skończyć " wspaniałą katastrofą"

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dobrze panie Arturze, że tak śmiało piętnuje Pan polskie anomalia "pogodowe". Już kiedyś pisałem na temat Centrum Wypędzonych. A napisałem, że to Wilki budują pomnik męczeństwa dla owiec.
Wiele jest tych anomalii. Weźmy chociażby podjazdy dla niepełnosprawnych. Prowadzona jest akcja budowy podjazdow przed lokalami wyborczymi, aby ułatwić dotarcie niepełnosprawnemu do lokalu. Ale pomóc niepełnosprawnemu pobudować podjazd aby dostał się do swojego mieszkania - nie ma komu. A załatwienie samej budowy to istna droga przez mękę. Nasi urzędnicy piętrzą przed petentami "sterty" wymogów do spełnienia i do pokonania. I mają to niby być wymogi ustawowe w "Przyjaznym" dla niepełnosprawnych Państwie Polskim. Tak bardzo bym Leo nie potępiał. Cosik prawdy w jego wypowiedziach, musić jest. A i procesów moc wielka skądś się wziena. Co tam? Pozrzędzić tylko można. A Urzędasy i tak będą ludzi stawiać pod ścianą. Póki co.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Protestować trzeba przeciwko przedsięwzięciu, a nie przeciwko jednej, czy drugiej osobie." - nie wiem czy Pan wie, że Erika Steinbach jeszcze w latach 70-tych opowiedziała się publicznie za tym, by Niemcy nie uznały granicy na Odrze i Nysie. Cały spór o Centrum Wypędzonych zasadza się nota bene właśnie na niej. Ona była spiritus movens przedsięwzięcia i jej obecność oburza polskie władze. Ba to właśnie Steinbach jest symbolem tego przedsięwzięcia, dlatego absolutnie nie nazwałbym zabiegów Władysława Bartoszewskiego histerycznymi.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.