Facebook Google+ Twitter

Polski kompleks mniejszości – polemika z polemiką...

Tomasz Sawczuk ma dużo racji. Niemniej jednak nie pozostawię jego polemiki bez odpowiedzi.

Niewątpliwie Tomaszu masz dużo racji, a to spowodowane jest spojrzeniem z innej perspektywy na nasz kraj. Twoje poglądy są słuszne, bo są obiektywne, ja zaprezentowałem stanowisko pokrzywdzonego Polaka, bo tak też się też czuję.

fot. Robert Kwiatek/Dziennik BałtyckiSkoro napisałałeś już o tym, że Polacy w Anglii czy Irlandii są niezmiernie doceniani jako pracowici i rzetelni, to proszę zastanów się jeszcze nad życiem poza pracą naszych rodaków w tych krajach. Otóż przybliżę nieco tę sprawę. Między Liverpoolem i Manchesterem położona jest niewielka miejscowość Crewe. Jeszcze kilka lat temu było o niej głośno, a to za sprawą fabryki Bentleya. To jedna z najbardziej luksusowych marek na świecie. Od kilku miesięcy o miasteczku tym w Anglii głośno z zupełnie innego powodu. Hmmm, dlaczego? Ano dlatego, że zjawia się tu o wiele więcej Polaków-emigrantów, niż jeszcze przed kilkoma laty. Anglicy mówią o “inwazji Polaków”. Rodacy wyjeżdżają z Polski – trudno im się dziwić – minimalna płaca w Anglii to 5 funtów, przy minimalnej w Polsce 5 złotych.

Anglikom, niestety, przestało się to podobać. Rodzą się konflikty, bo ponoć Polacy obniżają pensje robotników angielskich. Coraz częściej w tej małej mieścinie dochodzi do pobić, wybijane są szyby w mieszkaniach czy sklepach prowadzonych przez Polaków. Aż dziw bierze. Miało być tak pięknie, a tu jadąc za granicę ciągle spotykamy się z agresją innych narodów. Historia nie została wyssana z palca. Kto szuka potwierdzenia, proszę poszukaj reportażu na stronie programu “Interwencja”. W telewizji był zaprezentowany w dniu 22.08.2006

Przemyśl jeszcze taką kwestię, dzięki której może zrozumiesz powód napisania tego artykułu: wyjeżdżając z kraju, wyjeżdżamy już z przypiętą etykietką. Dlaczego przykładowo ja, człowiek bez nałogów, nie skazany za nic, tuż po opuszczeniu zachodniej granicy mam natrafić na żarty i kpiny? Wielokrotnie moi znajomi wyjeżdżając do sąsiadów Niemców, także w poszukiwaniu wyższych zarobków spotykali się z takimi reakcjami.

Żeby nie być gołosłownym: kolega wyjechał rok temu na dwa miesiące do małej miejscowości niedaleko Monachium. Miał tam opiekować się sadzonkami roślin uprawianymi w firmach zajmujących się potem eksportem i sprzedażą. Po powrocie przyznał, że często jego niemieccy pracodawcy żartowali sobie z niego. Czasem było to śmieszne, jednak nie przypuszczam, że chciałbyś usłyszeć żart: “Tylko żeby mi tu nic nie zginęło, haha, w końcu jesteś Polakiem”. Czy przynależność do narodu warunkuje skłonności do złodziejstwa? Nie sądzę. Zarzucisz mi pewnie, że są to jedynie skrajne i rzadkie sytuacje. Nic bardziej mylnego. Wielu ludzi spotkało się i nadal się spotyka ze złym traktowaniem. Są poniżani, ale nie protestują, by nie wylecieć z pracy.

Kolejna sprawa, którą poruszyłeś to wizerunek Polski w mediach zachodnich. Chociażby reportaże o Gdańsku, czy Krakowie. Mam nadzieję, że nie masz na myśli reportaży o lokacjach na prawie niemieckim, gdzie pokazano krótką migawkę o Wrocławiu i Krakowie, jako o słynnych przedstawicielach doskonałego niemieckiego planu lokacyjnego. Ja innych, niestety, nie uświadczyłem. Może dlatego, że nie oglądam za często niemieckiej telewizji. Inne pozytywne informacje, oczywiście masz rację, są pokazywane, lecz w sposób typowy dla Niemców. Krótka, pięciosekundowa informacja dla zainteresowanych.

Na deser pozostawiłem sobie to, co napisałeś o przeszłości Polaków, powołując się na słowa znakomitego polskiego kronikarza – Jana Długosza. Mam pytanie, bardzo ważne. Czy przeczytałeś dwa pierwsze słowa przed “(...)skłonny do pijaństwa, kłótni, wyzwisk i zabójstw(...)” ? Mam powody, by uważać, że - niestety - nie. Otóż Tomku, brzmią one “Lud wiejski”. Całego pańskiego cytatu, którego przytaczał tu już nie będę, Jan Długosz użył do scharakteryzowania XV-wiecznego społeczeństwa, dokładniej – warstwy chłopskiej. Podobne rzeczy działy się wówczas nie tylko w Polsce. Także chłopi ruscy, francuscy czy niemieccy zachowywali się podobnie. Proszę, rzetelniej sprawdzaj informacje.

Nie odmawiam jednak Ci racji w wielu sprawach. Jest jak jest, a my powinniśmy zadbać o to, aby było inaczej.


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Wojtek972
  • Wojtek972
  • 28.08.2006 15:43

Do Kuby:
Odnośnie marginalnego zainteresowania naszym krajem: hm, a jakie to zainteresowanie przejawiamy względem np Litwy? Nie za duże, prawda? Choć powodów do ciekawości jakby więcej, choćby ze względu na obecność licznej Polonii, wspólną historię itd. Dla Niemiec jesteśmy jakimś peryferyjnym krajem, może i nie małym, ale po prostu nieinteresującym. Mnie to nie dziwi. Czasowo mieszkam w Niemczech, niedługo wracam do Polski, ale jednak te 3 lata pozwoliły mi spojrzeć na nasz kraj z tutejszej perspektywy. Sorry, ale dla przeciętnego Niemca, nie istniejemy, jeśli pominąć parę informacji z lekcji geografii i "polskie żarty".
Dlaczego więc nie jesteśmy interesujący? Ano bo ani nie jesteśmy egzotyczni, ani nie wnosimy praktycznie niczego (w porównaniu do liczby ludności) do kultury Europy, gospodarka - nędza, rozpoznawalnych marek - brak, itd itp. To jest obiektywne stwierdzenie faktu. (Oczywiście to jest efekt komuny i naszej popapranej historii ale nie o tym tutaj chciałem napisać.)
Jestem jednak optymistą, po prostu, jeśli nasz kontynent zachowa stabilność przez następmych kilkadziesiąt lat a wybory rodaków nie będą tak do końca absurdalne, zaistniejemy w wyobraźni sąsiadów, napewno również w sensie pozytywnym. W końcu dorobimy się własnej marki, przełamiemy stereotypy. Pod każdym względem. A na Niemców/Angloi nie ma się co obrażać. Trzeba czasu,poczucia realizmu (hehe i trochę grubej skóry), dekretowanie szacunku do Polski przez Prezydenta nic nie da. Tak myślę.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mam tylko dwa zastrzeżenia do Twego komentarza - puby w Irlandii i Anglii, które są najczęściej odwiedzane przez Polaków, głównie mają polskich właścicieli. Przykłady: "Pub Biało-Czerwoni" - Dublin , "Żar-Bar" - Manchester. Polacy bawią się "u swoich". Drugie zastrzeżenie - media. Wcale nie żądam, aby cały serwis informacyjny był o Polsce. Zauważ jednak, że w naszych serwisach, gdy już jest mowa o wydarzeniach z zagranicy, to jest to jednak rzetelny reportaż, dłuższa informacja, okraszona często materiałem filmowym. Tymczsem w niemieckiej telewizji jesteśmy na zupełnym marginesie i nawet ważne wydarzenia opatrzone są zaledwie jednozdaniową wypowiedzią prezentera. Cieszę sie, że chociaż mogliśmy podyskutować na ten temat, bo obaj mamy wiele argumentów, mam nadzieję, że ciągle będziemy mieli wiele tematów do dyskusji. Pozdrawiam Cię.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wiem, co charakteryzował Długosz, tak mi się jednak zdaje, że chłopstwo to była w tamtych czasach znaaacznie ponad połowa społeczeństwa. Napisałem, że innym narodom też daleko było do świętości. A komentując od początku: to oczywiste, że tak duża liczba polskich imigrantów może rodzić konflikty, niemniej Polacy są generalnie cenieni i to nie tylko ze względu na to, jak pracują. Choćby prosty fakt, że w Irlandii w weekendy wypełniają puby i dyskoteki musi się tamtejszym sprzedawcom podobać. Poza tym Polacy wyjeżdżający za granicę są zazwyczaj bardziej otwartą częścią społeczeństwa, stąd nie mają wielkich problemów z aklimatyzacją. Natomiast to zdanie: "Miało być tak pięknie, a tu jadąc za granicę ciągle spotykamy się z agresją innych narodów" niejako kończy możliwość dyskusji i burzy to, co napisałeś wcześniej, ponieważ sensowne argumenty zamienia w zideologizowane histeryzowanie. Mogę tylko odpowiedzieć, że wcale tak nie jest. Dalej: istnienie etykietek, o których piszesz, nie jest tak powszechne - zależy w dużym stopniu od wiedzy i liczby kontaktów z Polakami przez obcokrajowców. A nawet jeżeli taka istnieje, to mi to nie przeszkadza, bo mogę ją łatwo obrócić w pył własnym postępowaniem. Nie ma po co nad tym lamentować. Tym bardziej, że etykietkę taką po części sami sobie wypracowaliśmy. Media: nigdy nie widziałem programu o lokacjach niemieckich, więc możesz ufać moim informacjom :). "pozytywne informacje, oczywiście masz rację, są pokazywane, lecz w sposób typowy dla Niemców. Krótka, pięciosekundowa informacja dla zainteresowanych." - a tego już w ogóle nie rozumiem. To w takim razie jak jest jakaś informacja o Polsce to trzeba stworzyć dla niej oddzielny serwis informacyjny...? A co do Twojego wstępu, to po co przyjmować pozycję skrzywdzonego Polaka? Żeby inni mieli się z czego pośmiać? Jasne, że powinniśmy zadbać, aby było inaczej, ale tego się nie da uchwalić w Sejmie. Jedyną odpowiedzią jest normalność. Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.