Facebook Google+ Twitter

Polski paradoks. Dezintegracja polityki w dobie repolaryzacji

Od początku bieżącego roku polska scena polityczna jest poddana silnemu procesowi dezintegracji. O prymat i elektorat walczą ze sobą na lewicy dwa konkurencyjne ugrupowania.

Z jednej strony jest Leszek „Terminator” Miller oraz formacja, której jest przewodniczącym, przywódcą, a być może wręcz dyktatorem. Zainteresowanych tym tematem zachęcam do zapoznania się z moim tekstem pt. „Leszek « Terminator » Miller. Sztandarowy specjalista?”, który znajdą Państwo pod poniższym linkiem:

http://zbigniewstefanik.salon24.pl/514846,leszek-terminator-miller-sztandarowy-specjalista

Z drugiej strony mamy Janusza Palikota i jego Ruch oraz Marka Siwca i jego jednoosobową partię Europa Plus, a także byłego prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, który wciąż nie potrafi definitywnie wyleczyć się z filipińskiego wirusa.
Z kolei Platforma Obywatelska „pęka w szwach”. Partia rządząca próbuje przezwyciężyć kryzys, spowodowany wewnętrznymi sporami o przywództwo i spadającym poparciem społecznym. Ugrupowanie Donalda Tuska próbuje „wymyślić się” na nowo, żeby przetrwać i wygrać kolejne wybory. W tym samym czasie Jarosław Gowin dolewa oliwy do ognia i otwarcie krytykuje partię, także za strategię ciepłej wody w kranach. Trudno powiedzieć czy Jarosław Gowin nadal czuje się członkiem PO, czy myśli już o swojej własnej formacji politycznej. Jego wypowiedzi wskazują bowiem na to, iż były minister sprawiedliwości znajduje się w opozycji do rządzącej koalicji i premiera Donalda Tuska, który przecież do niedawna był jego szefem. Ale czy jest nim nadal? A może to Jarosław Gowin stanie się szefem Donalda Tuska?
Obóz polityczny Jarosława Kaczyńskiego również ma swoje wewnętrzne problemy. Przemysław Wipler opuścił szeregi PiS-u i zaangażował się w tworzenie nowego projektu politycznego. Tadeusz Rydzyk prowadzi coraz bardziej brutalną wojnę z „Niezależną Gazetą Polską” i Tomaszem Sakiewiczem. A oskarżenia o agenturę świszczą z obu stron barykady... Warto również dodać, że 5 lipca bieżącego roku Tadeusz Rydzyk dostał dla swojej telewizji, czyli Telewizji Trwam koncesję na multipleksie. Fakt ten jest bardzo ciekawy i frapujący zarazem! Zastanawiam się bowiem, dlaczego stało się to właśnie teraz, kiedy to partia rządząca traci poparcie społeczne, a Tadeusz Rydzyk walczy z Tomaszem Sakiewiczem o medialny monopol na prawicy. Czyżby ojciec dyrektor doświadczył nagle łaski ze strony Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji? A może, po prostu, dogadał się z obozem politycznym rządzącym krajem nad Wisłą? Skoro Jarosław Kaczyński nie chciał zajmować stanowiska w sporze Tadeusz Rydzyk - Tomasz Sakiewicz to być może zrobił to za niego Donald Tusk?
Być może Tadeusz Rydzyk nie doznał tej nagłej łaski przez przypadek ?
Polska scena polityczna, mówiąc kolokwialnie, wali sie na naszych oczach. Jednak, paradoksalnie, w tym samym czasie następuje jej repolaryzacja, a wojna PO-PiS na nowo monopolizuje zarówno polską przestrzeń medialną, jak również polską przestrzeń polityczną. Kongresy PO i PiS-u w zeszły weekend zawłaszczyły uwagę wszystkich komentatorów sceny politycznej i wszystkich ośrodków masowego przekazu. Zaś wybory na prezydenta Elbląga są postrzegane przez wszystkie massmedia, jako kluczowe dla zważenia realnego poparcia partii Donalda Tuska i partii Jarosława Kaczyńskiego. Ta ostatnia nadal jest uznawana przez zdecydowaną większość środowisk opiniotwórczych, jako główny konkurent obozu rządzącego Rzeczpospolitą.
Konflikt PO-PiS powrócił do polskiej przestrzeni politycznej. Zarówno politycy, jak również dziennikarze robią wiele, żeby wojna PO-PiS na nowo rozgrzała serca Polaków. Obywateli, którzy są przecież coraz bardziej nią znudzeni. W takiej sytuacji trudno oprzeć się wrażeniu, że mamy do czynienia z niepisanym sojuszem polityczno-medialnym, który robi, co tylko może, żeby polska debata polityczna pozostała dwubiegunową własnością, umieszczając na jednym biegunie partię Donalda Tuska, jako obozu wiecznej władzy, a na drugim biegunie partię Jarosława Kaczyńskiego, jako wiecznego obozu sprzeciwu.
Wszystkie badania opinii publicznej, jak również wyniki wyborcze pokazują, że w Polsce poziom wyborczej absencji rośnie. Polskie społeczeństwo nie identyfikuje się - albo identyfikuje się coraz mniej - z bipolarną sceną polityczną, która w społecznym odczuciu całkowicie oderwała się od polskiej rzeczywistości, zaś jej uczestnicy zajmują się wyłącznie sobą. Jednak konflikt PO-PiS nadal trwa, a odnoszę wrażenie, że wielu zależy na tym, żeby trwał w nieskończoność, ponieważ taki stan rzeczy daje zarówno przedstawicielom świata politycznego, jak również świata medialnego, poczucie bezpieczeństwa i stabilności.
Na tym właśnie polega polski paradoks. Rodzima scena polityczna ulega coraz większej dezintegracji, a jej główne podmioty - mówiąc kolokwialnie – po prostu się sypią. Zdecydowana większość polskich obywateli oczekuje, a wręcz domaga się nowego projektu politycznego. Społeczne poparcie dla partii Donalda Tuska, jak i dla obozu politycznego Jarosława Kaczyńskiego obniża się, czego dowodem jest ciągły spadek frekwencji wyborczej w Polsce. Również sondaże bardzo wyraźnie pokazują, że Polacy coraz mniej interesują się polityką, nie widząc w niej żadnych perspektyw na przyszłość i żadnego konkretnego pomysłu, czy choćby zalążków przedsięwzięcia, które mogłoby realnie wpłynąć na problemy, z którymi na co dzień muszą się zmagać obywatele RP. W tym samym czasie, pomimo widocznych oczekiwań społecznych, idących w kierunku przełamania konfliktu PO-PiS, uczestniczymy w repolaryzacji polskiej sceny politycznej, którą na nowo zawłaszczają dwie główne partie. I robią to za przyzwoleniem - a odnoszę również wrażenie, że przy daleko idącym wsparciu - głównych ośrodków medialnych w Polsce.
Jednakże można zauważyć polityczną próbę na przełamanie dwubiegunowego charakteru polskiej sceny politycznej. Na lewicy powstaje Europa Plus. Tyle tylko, że projekt ten traci na wiarygodności z każdym dniem, ponieważ w swojej kilkumiesięcznej działalności jego twórcy nie potrafili przedstawić konkretnego programu. Trudno również powiedzieć, kto jest tak naprawdę przywódcą tej formacji. Janusz Palikot? Marek Siwiec? Ryszard Kalisz? A może Aleksander Kwaśniewski? Na chwilę obecną Europa Plus pozostaje w sferze politycznych marzeń jej twórców, którzy nawet nie potrafili się porozumieć, co do kształtu i tożsamości ich politycznego projektu.
Po prawej stronie Jarosław Gowin próbuje stworzyć jakiś nowy polityczny projekt, najprawdopodobniej o charakterze konserwatywno-liberalnym, taką replikę Kongresu Liberalno-Demokratycznego. Jednak w tym momencie trudno powiedzieć, kto miałby przyłączyć się do tego projektu. Może Przemysław Wipler i jego Stowarzyszenie „Republikanie”? Może Jan Maria Rokita?
Jednocześnie Roman Giertych, Michał Kamiński i Kazimierz Marcinkiewicz tworzą swoje własne środowisko, skoncentrowane wokół Instytutu Myśli Politycznej. Wszak premier Marcinkiewicz jest coraz częstszym gościem w programach publicystycznych (notabene cieszących się największą oglądalnością), gdzie występuje w roli supereksperta do spraw polskich. Czyżby massmedia kreowały Marcinkiewicza na nowego premiera RP? Czy Kazimierz Marcinkiewicz ma być premierem rezerwowym i zarazem asem w rękawie partii rządzącej na wypadek, gdyby Donaldowi Tuskowi powinęłaby się noga?
Warto również wspomnieć o inicjatywie spoza głównego nurtu polskiej sceny politycznej. Chodzi tutaj o szeroko rozumianą Platformę Oburzonych, w której pierwsze skrzypce gra Paweł Kukiz i jego inicjatywa zmieleni.pl. Na tę chwilę Platforma Oburzonych zamanifestowała swój sprzeciw wobec politycznego stanu rzeczy w Polsce. Jednak sam sprzeciw nie wystarczy, bowiem przyszłość i wiarygodność tego ruchu zależy od tego, czy uda się „Zmielonym” stworzyć konkretny program wyborczy i skonstruować odpowiednie listy wyborcze, na których zechcieliby się znaleźć stosowni fachowcy i wiarygodni kandydaci do Sejmu RP.
Zapotrzebowanie na wiarygodną alternatywę wobec rządzącego aktualnie obozu jest w kraju nad Wisłą ogromne. Mamy więc w Polsce do czynienia z wielkim popytem na nowe i wiarygodne ugrupowanie polityczne; z nowymi twarzami i z nowym stylem, posługującym się retoryką inną niż ta, którą prezentują aktualni gracze polskiej sceny politycznej. Popyt jest ogromny, a podaży nie ma lub jest tak znikoma, że niemal niewidoczna. Na naszych oczach polska scena polityczna, zamiast nowego projektu politycznego, doznaje procesu repolaryzacji. I to wbrew oczekiwaniom większości polskiego społeczeństwa. Na tym właśnie polega polski paradoks, z którym Rzeczpospolita i jej obywatele obecnie się zmagają.

Nieopublikowane na tym portalu teksty publicystyczne mojego autorstwa znajdą Państwo na blogu: http://www.zbigniew-stefanik.blog.pl/. Serdecznie zapraszam do ich lektury i merytorycznej dyskusji.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.