Facebook Google+ Twitter

Polski piłkarski 2013 rok - podsumowanie

Trzynastka dla jednych była pechowa, dla pozostałych obojętna, ale znaleźli się i tacy, dla których była szczęśliwa. Piłka na świecie może spokojnie znaleźć się w tej trzeciej grupie. Polski futbol ciągle pozostaje w pierwszym koszyku.

Zdjęcie zrobione w pierwszym dniu UEFA Euro 2012 w Warszawie, dniu otwarcia turnieju i meczu Polska-Grecja. / Fot. Piotr Drabik

Mundial w Brazylii odleciał


Kadra Waldemara Fornalika walczyła o awans na mistrzowską imprezę. Walczyła przede wszystkim z własnymi słabościami, grając konsekwentnie długą w przód na Roberta Lewandowskiego i trzymając dystans w obronie, w sumie niewiele z siebie dając. Kibicom do końca wmawiano, że ciągle mamy szanse na awans. Niestety, dla polskiej kadry był to niezwykle słaby rok, prawie tak jak mój ostatni związek. Dwa zwycięstwa z San Marino w meczach o stawkę i dwa zwycięstwa w spotkaniach towarzyskich z Liechtensteinem i Danią, to za mało.

Do końca wierzyliśmy, że się uda. Przynajmniej tak powszechnie mówiono, a tym bardziej naiwnym wręcz wmawiano. Szanse były wyłącznie matematyczne, bo główni zainteresowani dawno stracili wiarę, szukając dla siebie jakiś alternatyw, przyjeżdżając na kadrę bardziej z poczucia obowiązku aniżeli chęci i zaangażowania. Może z litości? W każdym razie polski kibic nie mógł nawet na stadionie skrytykować słabej postawy i jeszcze gorszych wyników, bo od razu bywał uciszany to trafieniem z San Marino lub ciekawym wpisem na portalach społecznościowych. Zagrał na nosie kibicom nawet sam Prezes PZPN Zbigniew Boniek. Niby rozstanie z selekcjonerem było z klasą, ale nikt nie miał wątpliwości, że dużo wcześniej znane było nazwisko następcy. Wcześniej rotacji nie było, bo jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi ... o pieniądze. Wystarczyło tylko pograć przez chwilę na dwa fronty, dograć szczegóły, odczekać kilka dni, by nie wyszło głupio i ogłosić światu radosną nowinę.

Nowy selekcjoner Adam Nawałka, to trochę tak jak powrót do byłej. Niby nowy trener, ale przede wszystkim z własnego polskiego podwórka, który może, ale nie koniecznie musi coś wnieść do drużyny. Niby nowy, ale doświadczeniem nawiązującym do Franciszka Smudy i Fornalika. Bez fajerwerków, ale kto wie, może takie jest przeznaczenie? Stary/nowy trener przede wszystkim jest wygodny, bo mówi w tym samym języku, co główni zainteresowani, a że "farbowane lisy" w różnych okolicznościach "wykruszyły" się w kadrze, to z komunikacją nie powinno być problemu. Nasza kadra wreszcie przemówi jednym głosem i może to będzie kluczem do sukcesu na kolejne eliminacje do mistrzowskiej imprezy. Zobaczymy na ile wystarczy mu zapału i cierpliwości do naszych "gwiazdeczek" większych i mniejszych.

Bolesne i mniej bolesne upadki


Z uwagi, że rozstania bywają bolesne, do samego końca eliminacji graliśmy mecze o wszystko, kończąc swój byt meczem o honor, w sumie przegrywając wszystko. Reanimacja zimnego trupa się nie powiodła. Matematyczne szanse okazały się iluzją, które wiele osób zraniły. Zwłaszcza tych prawdziwych kibiców, którzy wierzą do końca i są z kadrą na dobre i złe, którzy nie poddają nie przy pierwszym niepowodzeniu i nie są wyłącznie kibicami sukcesu, bo w piłce nożnej (polskiej) próżno owych szukać. Miłość na dobre i złe mogła się okazać wyłącznie pomyłką albo kolejnym bolesnym rozczarowaniem.

Zdecydowanie mniej bólu zadały nam nasze drużyny w europejskich pucharach. Tu nadzieje na sukcesy nie trwały długo. Nawet jeśli zagraliśmy przyzwoicie pierwszy mecz, to piłkarze w rewanżu zachowali się jak dżentelmeni i w niespełna pierwszych dziesięciu minutach ucięli wszelkie dywagacje. Odpadając z eliminacji Ligi Mistrzów w ostatniej rundzie, pewny mieliśmy choć w jednym przypadku występ w Lidze Europejskiej. Rywale grupowi Legii Warszawa mogli popatrzeć na nasz stołeczny klub jak my na San Marino. Pewne trzy punkty i sparing dla zespołu rezerw. Niestety.

Rewolucja w organizacji, ale gra stanęła w martwym punkcie


Polska piłka przyzwyczaiła nas do jednego. Jeśli jest źle, to zmieniamy. Zmieniamy przede wszystkim trenerów, ale w tym roku poszliśmy krok dalej. Zrewolucjonizowaliśmy ligi, poczynając od młodzieżówek po Ekstraklasę. Rezultaty ciężko oceniać w połowie zabawy, ale na pewno takie działania odwróciły uwagę od wielu problemów z jakimi boryka się polska piłka kopana. Poziom Ekstraklasy i niższych lig wygląda tak, że świat pędzi do przodu, a my zatrzymaliśmy się w miejscu, wręcz spadając w dół. Idealnie obrazuje to ranking FIFA, w którym postępu i skoku w przód próżno szukać. Dobrze choć, że nasi skoczkowie narciarscy poprawiają nam na koniec roku humory i regularnie wymieniają się na podium. Takie zmiany lubimy.

Pocieszenie z zagranicy


Kiedy my tkwimy w naszej polskiej piłkarskiej beznadziei, świat zachwyca. Radości dodaje fakt, że nasi bramkarze dzielnie strzegą bramek w lidze angielskiej, co jakiś czas pozwalając sobie na skok w bok, wpuszczając do bramki jakąś bezpańską piłkę. I oczywiście "Polonia" Dortmund, która przez cały 2013 rok dostarczała nam wielu pozytywnych emocji i pokazywała, że napastnika to my mamy, ale tylko w żółto-czarnym trykocie. Pomimo że nie udało się wygrać poprzedniej edycji Ligi Mistrzów, to cztery bramki strzelone Realowi Madryt były wydarzeniem, które doczekało się już autoryzowanej biografii.

Europejskie rozgrywki spełniły swoje zadanie. Kiedy nasze podwórkowe kopanie zachwycało mniej, Europa zadziwiała, a Bayern Monachium deklasował rywali. Pięć trofeów wywalczonych w całym 2013 roku wysoko postawiło poprzeczkę najlepszym przyszłego 2014 roku. Patrząc jednak na Bawarczyków, to kto wie, czy za rok ta statystyka w ich wykonaniu nie będzie podobna. My na takie sukcesy drużyny z kraju nad Wisłą będziemy musieli jeszcze długo poczekać.

Cudze chwalicie, swego nie znacie


Robiąc podsumowanie 2013 roku nie można pominąć sukcesów polskiej piłki kopanej, bo takie też były. Młodzieżówka U-21 wypełniła plan minimum z nadwyżką i zadziwiła, zwłaszcza Arkadiusz Milik, który pokazał, że nawet w doliczonym czasie gry można strzelić gola i to nie jednego. Młodzieżówce Michała Dorny wtórowały dziewczyny z kadry U-17, które pojawiły się dosłownie z niczego i od razu zapisały się w historii polskiego i europejskiego futbolu. Niestety, nawet gdyby sięgnęły po mistrzostwo świata dwa razy z rzędu, to nie przyciągną takiej rzeszy kibiców, co nasza reprezentacja panów, ale trzeba mieć nadzieję, że dziewczyny pokazały, że można w tej polskiej piłkarskiej beznadziei coś ugrać. Kiedyś.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.