Facebook Google+ Twitter

Polski rock'n'roll nie umarł - recenzja albumu zespołu Duży Ptak

Polski rock'n'roll nie umarł, wbrew temu, co głoszą niektórzy fałszywi muzyczni prorocy. Płyta wadowickiego (jeżeli to coś zmienia) zespołu Duży Ptak jest tego najlepszym dowodem.

Okladka plyty zespolu Duzy Ptak, fot. Piotr Balkus / Fot. Piotr BalkusCo przede wszystkim rzuciło mi się w uszy, to odwaga i bezkompromisowość z jaką zespół wykonuje swoje utwory. Nie ma tu żadnego nowicjuszowego stresu czy biutanckiej tremy. Chłopaki jadą po całości, próbując na kanwie bogatej tradycji rockowej stworzyć coś własnego, coś świeżego. I w dużej części im to się udaje.

Niektóre kawałki zdają się być całkiem zabawne pod względem lirycznym ("Mucha nie siada" mówi o tym, że "zupa przesolona / źle gotuje twoja żona", a
"Ptaszek" o tym, że Staszek szedł przez las i gonił go kolorowy ptaszek... Wiem, że to jest metafora czegoś, ale nie wpadłem jeszcze czego. Ciekawy jest też kawałek "Monday, Sunday", satyra na emigrantów ("jestem w Londynie /, załatwiłem sobie sprawę w pobliskiej latrynie") i bezpardonowe parafrazowanie najsłynniejszej płyty Beatlesów. No, ale to już odsyłam Was, żebyście sami sprawdzili na czym polega cały dowcip. Jak żart brzmi też kończący album kawałek "Legba" - krótki romans zespołu z rockabilly i country, co potwierdza, że zespół ma dystans do siebie i do tego co robi. A dystans do siebie w sztuce jest baaardzo ważny.

Podoba mi się riffowanie w większości numerów (zwłaszcza w "Sexpresie"). Przypomina mi to pierwsze płyty Deep Purple i ich transowe akordy. Podobają mi się też solówki wplecione w niektóre utwory ("Gumowa Lady"). Dają one zwykłym na poły piosenkom jakieś drugie, bardziej artystyczne dno. Podoba mi się też głos wokalisty - jest przekonujący, ma coś w sobie z Riedla i Markowskiego.

Nie brakuje też utworów o tematyce poważnej, pokazującej, że rock'n'roll to nie tylko dobra zabawa, ale i możliwość przekazania ważnych treści. Kawałek "Iskra" mówi o nadziei: Jeszcze zapłonie nam z iskry tej ogień / po nocy wstanie świt: silni mają słońce / słabym pada cień, i podszyty jest fajną Slashową solówką. Ten utwór jak i inne nie są stricte rockowym graniem - to jest coś na pograniczu rocka, bluesa i może nawet punka. Z jednej strony to album dobrze wyprodukowany, jednak z drugiej słychać tę garażowość - w dobrym znaczeniu tego słowa. Mamy dość plastikowych brzmień w radiu i telewizji. Duży Ptak ocala nas przed tym złudzeniem plastikowego światem. I w pewien sposób - bardziej może podświadomie niż świadomie - ratuje nas przed tzw. "nurtem pomyslovitzowskim" w polskiej muzyce popularnej. Żeby nie było - bardzo lubię piosenki Artura Rojka i spółki, ale przez ostatnie kilkanaście lat tak oni zdominowali naszą twórczość rockowo-alternatywną, że ciężko było młodym zespołem wyjść z ich cienia. Najpierw udało się to Comie, teraz zdaje się udawać to Dużemu Ptakowi.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

dodi
  • dodi
  • 20.08.2011 11:00

nie jestes sam,ja tez mysle

Komentarz został ukrytyrozwiń
Iw.B
  • Iw.B
  • 31.08.2010 20:52

teraz mamy 2010 a ja wciaz o niej mysle....

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.