Facebook Google+ Twitter

Polski wątek w sprawie śmierci JFK!

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2006-11-19 07:24

Był bożyszczem amerykańskiej lewicy i obiektem westchnień kobiet. W rzeczywistości dziwkarzem i alkoholikiem, który został prezydentem dzięki głosom mafii. Po zamachu 22 listopada 1963 roku stał się półbogiem. Kto go zabił?!


JFK /archiwum autora/ / Fot. Kiedy John Fitzgerald Kennedy został prezydentem Stanów Zjednoczonych, świat oniemiał z zachwytu. Młody, o atrakcyjnej aparycji, posiadający piękną żonę Jacquelin – wydawał się objawieniem dla Ameryki. Wiele osób miało nadzieję, że to on rozwiąże problem konfliktu w Wietnamie. Podobał się kobietom, które od wieków wyznają zaskakującą zasadę, że skoro mężczyzna jest przystojny, to „coś w tym musi być” i dlatego na niego głosują nie wchodząc w szczegóły... Nikomu nie przeszkadzało, że był znany ze skłonności do korzystania z luksusowych prostytutek, a jego romans z Marylin Monroe na oczach całego świata upokorzył jego „ukochaną małżonkę”.

Gorzej, bo zwycięstwo JFK w wyborach prezydenckich było wyjątkowo podejrzane, gdyż w kampanię wyborczą prawie oficjalnie zaangażowała się włoska mafia. Jego ojciec (który do majątku doszedł handlując lewym alkoholem) przyjaźnił się z Samem Giancaną, królem gangsterów, a tak naprawdę jego „kolegą z branży alkoholowej”. Mam na wideo nagrany francuski film dokumentalny, w którym jeden z bliskich współpracowników Giancany ujawnił, że ojciec JFK zwrócił się do mafii z prośbą o pomoc w wyborze syna na prezydenta i mafia zadanie wykonała perfekcyjnie.

Ta sprawa była jednak przemilczana, gdyż to rzucało cień na „boskiego JFK”. Podobnie niewiele mówiono o fatalnym stanie jego zdrowia, skrywanej paranoi i lekomanii. Ostatnio ujawnione dokumenty potwierdzają tezę, że Kennedy nie powinien być z tego powodu dopuszczony do kierowania nawet małym urzędem pocztowym, a co dopiero mówić o supermocarstwie... Jego legenda urosła do niebotycznych rozmiarów po tragicznej śmierci. Za kilka dni będzie rocznica tego wydarzenia, warto przypomnieć sobie ten feralny piątek.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

* W rzeczywistości dziwkarzem i alkoholikiem,* - czy to ukazało się po angielsku i czy nikt nie podał tam autora o zniesławienie? U nas byłaby sprawa...
No i *dziwkarz*... to słowo jest męskim odpowiednikiem damskiej *dziwki, zdziry/ździry*, czyli mogłoby być ocenzurowane na W24...

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 19.11.2006 11:08

Dziękuję Panu za artykuł. Byłem wtedy młodzieńcem, obserwującym życie i karierę JFK ale też... (jakżeby nie) Marylin Monroe. Zamach na prezydenta Stanów Zjednoczonych był, także dla nas w Polsce, szokiem. Śledztwo Komisji Warren'a to skandal. Jako młody i zapalczywy sam "analizowałem" przebieg zamachu. Teoria Oliviera Stone'a, moim zdaniem, do niczego. Analiza życia i ostatnich dni JFK wskazuje raczej na mafię (poważnie się jej naraził) niż KGB. Ale... może? Czterdzieści lat zastaniawiam się jednak, czy sprawców zamachu nie powinno się szukać wśród "pomysłodawców" trasy przejazdu kolumny prezydenckiej przez Dallas. Zupełnie przecież i widoczny właściwie na "pierwszy rzut oka" jest niepotrzebny zjazd ("http://en.wikipedia.org/wiki/Image:Dealey-plaza-annotated.png" pod gmach biblioteki i krzaki na wzgórku) kolumny prezydenckiej z Main Street, na którą po chwili kolumna miała wrócić. Tym bardziej, że przecięcie Dealay Plaza na wprost, Main Street dawało lepszą widoczność widzom z obu trawników tam usytuowanych. Tymczasem kolumna wykonała jakiś "dziwny" objazd pod krzakami i biblioteką. Skupiłem sie tutaj akurat nie na zleceniodawcach ale na przebiegu trasy, bo od "projektanta" trasy przejazdu ówczesne śledztwo powinno się zacząć. Najprawdopodobniej żyjący jeszcze zleceniodawcy (osoby lub...urząd) długo jeszcze nie pozwolą na wyjaśnienie tej jednej z tajemnic XX wieku.

Komentarz został ukrytyrozwiń

No, no... Jeśli to prawda... (+)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.