Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

19084 miejsce

Polski zakonnik zginął w czasie orgii? Tak wynika z książki włoskiego dziennikarza

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2013-09-30 21:54

Franciszkanin ojciec Mirosław Karczewski był polskim misjonarzem, pracującym w Ekwadorze. Został zamordowany 6 grudnia 2010 roku. Oficjalnie: od ciosów nożem. Kościół zataił, że zakonnik organizował na plebanii orgie homoseksualne.

 / Fot. http://www.franciszkanie.gdansk.pl/screenWedług oficjalnej wersji duchowny zginął wskutek napadu rabunkowego od ciosów nożem. W aktach policji, dotyczących tej sprawy można jednak znaleźć inne informacje. Ojciec Mirosław Karczewski organizował orgie homoseksualne na swojej plebanii. Zginął podczas jednej z nich. Miało to być morderstwo na tle seksualnym.

Pierwszy o sprawie napisał "Fakt". Ciało duchownego odnaleźli wierni, oczekujący w kościele na mszę. Zniecierpliwieni przedłużającą się nieobecnością ojca Mirosława poszli go szukać. Znaleźli zakrwawione zwłoki z poderżniętym gardłem. Wezwana na miejsce policja ustaliła, że motywem zabójstwa był rabunek: zginął laptop.

Prawdziwy motyw jest jednak inny. Tajne dokumenty w tej sprawie ujawnił Gianluigi Nuzzi, włoski pisarz i dziennikarz, w książce "Jego świątobliwość. Tajne dokumenty Benedykta XVI". Wynika z nich, że ojciec Karczewski daleko od ojczystej ziemi nie tylko nie dotrzymywał celibatu, ale również smakował seksu grupowego.

"Z: Quito Do: Biuro szyfr. Szyfr. nr 81 Data zaszyfrowania: 17/12/2010 Data odszyfrowania: 17/12/2010 (...) Ofiara znała swoich zabójców. Było ich trzech, gdyż przed zdarzeniem duchowny poprosił służącą w domu parafialnym o przygotowanie trzech pokojów dla gości (...) Na miejscu zbrodni znaleziono cztery kieliszki (...) Konsumpcję alkoholu rozpoczęto ok. godz. 14. Duchowny i jego "goście" odbywali stosunki seksualne: na miejscu zbrodni odkryto ślady spermy. Prałat Moncayo przekazał, że policja pokazała mu zdjęcia dotyczące tego szczegółu" - cytuje Nuzzi.

Treść tej tajnej depeszy w postaci szyfrogramu przesłał do Watykanu nuncjusz apostolski z Quito. Informował, że wspólnota franciszkanów w Polsce została powiadomiona. "Moncayo poinformował już wspólnotę polskich oo. franciszkanów konwentualnych o pierwszych wynikach śledztwa" - pisał nuncjusz. Władze Watykanu zaleciły całkowite zatajenie prawdy o śmierci ojca Mirosława Karczewskiego.



Zakon franciszkanów wydał oficjalne oświadczenie w sprawie publikacji "Faktu". O. Mateusz Stachowski podaje w nim, że informacje "nie zostały przedstawione rzetelnie". Nie pisze jednak, że nie są prawdziwe. "Śledztwo jest w toku, zatem trudno jest na tym etapie wyrokować jaki przebieg miały wydarzenia z 6 grudnia 2010 r." - czytamy w dokumencie.

Stachowski pisze, że Nuncjatura Apostolska w Ekwadorze "odcina się od takiej wersji wydarzeń". "Do Stolicy Apostolskiej w 2010 r. przesłana została nota sporządzona na podstawie pierwszej wersji, z której następnie policja się wycofała z powodu braku dowodów; nie było to więc stwierdzenie faktu, ale przekazanie pierwszych informacji, które się nie potwierdziły".

Rzecznik franciszkanów wskazuje na jedną z tez, która mówi, że to sami mordercy mogli zaimprowizować spotkanie na plebanii. "Jedną z przyjmowanych wersji jest ta, mówiąca o zainscenizowaniu przez zabójców towarzyskiego spotkania w klasztorze w Santo Domingo już po śmierci o. Mirosława, by zmylić trop i dać mediom łatwy kąsek". Warto zauważyć, że według tej teorii po zamordowaniu ojca Mirosława Karczewskiego musieliby pozostawić przy ciele ślady spermy, czyli doprowadzić do wytrysku nasienia. Gosposia, która wedle ustaleń policji miała zostać poproszona przez ojca Karczewskiego o przygotowanie dodatkowych pokoi dla "gości", musiała kłamać. Zakonnik, zgodnie z tą teorią, nie mógł jej przecież o to poprosić, bo nie wiedział, że zostanie napadnięty.

Ojciec Stachowski pisze, że ponieważ "o. Mirosław cieszył się bardzo dobrą opinią trudno byłoby bezkrytycznie przyjąć stawiane mu zarzuty". Wedle jego opinii, która jest stanowiskiem całego zakonu franciszkanów, człowiek cieszący się dobrą opinią w społeczeństwie nie może być homoseksualistą, nie może łamać celibatu, uprawiać seksu grupowego, a już na pewno nie będzie zapraszać na plebanię "gości" na seks.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (14):

Sortuj komentarze:

"Do przekroczenia jakiejś granicy, poza którą zdobycze mogłyby być trwałe ?" Wygląda na to, że taki jest plan. Zresztą z historii wiadomo, że każda grupa rewolucjonistów spieszyła się ze wprowadzaniem zmian zmieniających podstawy działania państwa i prawa oraz całą sytuację społeczno-gospodarczą. aby przynajmniej najważniejsze zmiany stały się nieodwracalne. Np. we Francji przywrócono monarchię Burbonów, ale już z zamkami i majątkami ziemskimi, które zmieniły właścicieli oraz z przesunięciem punktu ciężkości na rzecz tzw. trzeciego stanu - rodzącego się przemysłu, handlu i banków. W wyniku odnowione Królestwo Francji trwało już tylko 15 lat...

Komentarz został ukrytyrozwiń

No proszę - homoseksualiści do swego życia intymnego wprowadzają orgie i morderstwa na tle seksualnym - tego włąściwie można się było spodziewać!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przez owo "staranie się" rozumiałem raczej polityczny krzyk, aniżeli realne działania.

Ale odwróćmy sprawę. "Ma mało czasu" do czego?
Do przekroczenia jakiejś granicy, poza którą zdobycze mogłyby być trwałe ?
Bo przecież jeśli nie miałyby być trwałe, to stwierdzenie o tym, że ma mało czasu, przestaje mieć sens, w kontekście normalnych, politycznych zwrotów.

A ugrywanie bieżących korzyści - to chyba właśnie ta "normalka", dotycząca wszystkich...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Więc inaczej: nowa lewica ma mało czasu. Na wschodzie (bliskim i dalekim) wschodzi gwiazda siedmiu coraz potężniejszych państw tradycjonalistycznych, będących jej naturalnymi rywalami ideologicznymi. Zaś co do szybkiego usuwania wszystkich przeszkód ze swej drogi nie było to i nie jest żadną regułą, ale stanem wyjątkowym w polityce. Wystarczy przeczytać ze zrozumieniem historię dowolnego dużego państwa europejskiego z kilkuwiekowymi dziejami politycznymi. Obawiam się, że obecny papież ułatwi to zadanie, czyniąc ze swych biskupów, księży i wiernych "naród fellachów" w rozumieniu Spenglera.

Komentarz został ukrytyrozwiń

/ Nowa lewica zdaje sobie natomiast sprawę, że stąpa po cienkim lodzie i woli jak najszybciej usunąć wszelkie przeszkody ze swej drogi./

Cienki lód wymaga raczej ostrożnych działań. Stąd ta analogia wydaje mi się nietrafna.
"Jak najszybciej usunąć wszelkie przeszkody ze swej drogi" - natomiast - można w polityce odnieść do każdego.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Osobiście widzę jeszcze inną. moim skromnym zdaniem ważniejszą przyczynę. Leninowska bzdurologia umacniała partie komunistyczne w przekonaniu, że będą rządzić bez końca. W tym świetle opłacało im się raczej próbować rządzić instytucjami religijnymi niż je niszczyć. Dostrzegł to już Stalin. Dość szybko rozszerzono to na inne, konserwatywne odruchy społeczne i związane z nimi formy prawne oraz zwyczaje. Nowa lewica zdaje sobie natomiast sprawę, że stąpa po cienkim lodzie i woli jak najszybciej usunąć wszelkie przeszkody ze swej drogi.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przed rokiem 1989 sytuacja była inna.
Ośrodek decyzyjny - jednej proweniencji.
Po pierwsze, w jakąkolwiek publikację, stawiającą w złym świetle Kościół, niewielu by uwierzyło. ( tych, którzy mieliby uwierzyć, a nie już przekonanych)
Po drugie, liczą się cele. Zdobyte niemałymi środkami dane - jeśli już, raczej należało użyć w najefektywniejszy sposób. Na przykład do szantażu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

W latach trzydziestych też jeszcze nie było komputerów osobistych w dzisiejszym znaczeniu, acz handlowcy i niektórzy politycy używali maszyn co nieco z nimi spokrewnionych. Nie było też internetu. Były za to procesy przeciw księżom i zakonnikom pod zarzutem uprawiania homoseksualizmu oraz ukrywania złota i dolarów.

Komentarz został ukrytyrozwiń

@ Grzegorz Wasiluk

Jeden powód jest oczywisty.
Przed 1989 rokiem nie było "klikania". A każdy "klik" pozostawia ślad. Jeden ślad może stanowić zaczyn wielokierunkowej obserwacji. Przez służby, media, indywidualne śledztwa.
Inną stroną medalu jest to, czyją kompromitującą działalność "średnio" się ujawnia.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 01.10.2013 15:24

Podnieca pana orgia homoseksualna na plebanii..?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.