Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

11694 miejsce

Polski Związek Karate nie boi się kontroli

- Każda złotówka jest rozliczana z Ministerstwem Sportu dlatego nie ma mowy o niegospodarności - mówił dziś na konferencji Andrzej Drewniak, wiceprezes PZK. 9 grudnia TVP nadała materiał, z którego wynikało, że w związku dochodzi do nadużyć finansowych.

Od lewej Andrzej Drewniak (V-ce prezes), Wacław Antoniak (prezes) i Wojciech Szczawiński (rzecznik PZK). / Fot. Adam LutostańskiDzisiejsze spotkanie z mediami zostało przygotowane przez PZK po to, aby odpowiedzieć na zarzuty, które zostały sformułowane w odcinku programu "Misja specjalna" z 9 grudnia 2008 roku, wyświetlonego na antenie telewizyjnej Jedynki. Innym z powodów zwołania konferencji były zapowiedzi ministra sportu Mirosława Drzewieckiego odnośnie kontroli w PZK.

- Jesteśmy przygotowani na kontrolę. My takich kontroli w swojej historii przeszliśmy około 10 - mówił wiceprezes Drewniak - jeśli coś nam wytykano to były to niedociągnięcia. Wskazywano nam np., iż czegoś jeszcze nie umiemy. Prezesi związku twierdzą, iż sprawdzały ich skarbówka, prokuratura i inne instytucje państwowe. Nikomu z zarządu PZK nie postawiono zarzutów karnych.

Prezes Wacław Antoniak odczytał oświadczenie, w którym PZK zaprzeczał zarzutom jakie pojawiły się w programie "Misja specjalna", między innymi temu, że pieniądze z licencji udzielanych przez związek wpływały na prywatne konta. Oprócz zarzutów o niegospodarność goście programu, przedstawiali przypadki rzekomego molestowania nieletnich przez instruktorów. Wiceprezes Drewniak na zarzuty o pedofilię odpowiedział: - W każdym środowisku czy to aktorów czy piosenkarzy zdarzają się przypadki pedofilii. Nie wierzyliśmy, że coś takiego może się stać ale stało się. Nie chcielibyśmy tylko by te przypadki były używane do dyskredytowania związku.

W odcinku "Misji specjalnej" poświęconej PZK padały także ostrzejsze zarzuty. Jeden z wypowiadających oznajmił, iż w jego odczuciu PZK jest trochę działalnością mafijną. Według tej osoby kto chciał być w związku musiał płacić, a działać poza związkiem nie dało się.

Innym zarzutem był nepotyzm. Tu okazało się, że około dwóch lat temu w czasie ostatniej kontroli główną księgową PZK była Marzena Bigoszewska, córka Mieczysława Bigoszewskiego, urzędnika w Ministerstwie Sportu. Według przeciwników obecnych władz Bigoszewski współpracował z Drewniakiem, lobbował w sprawie przyznania związkowi dotacji państwowych a także podróżował z Drewniakiem i związkiem nie za swoje pieniądze, po świecie, jako "osoba towarzysząca".

W stosunku do autorów programu PZK wystąpiło, poprzez kancelarię prawną, na drogę sądową.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.