Facebook Google+ Twitter

Polskie absurdy, część 2

Polska jest krajem haseł. Polska jest pełna krzykaczy. Polska to absurd na absurdzie.

Dzielimy się jak tylko umiemy. Na prawo i lewo. Na tolerancyjnych i takich w ogóle. A w ogóle to tolerancyjni jesteśmy tylko w teorii. Na biednych i mniej biednych, czasem nawet na bogatych. Na ciemnych i jasnych – dosłownie i w przenośni. Ogólnie lubimy jak coś nas dzieli. Zawsze to sprzyja wymianie poglądów – bądź rzucaniu wyzwisk, bo bardziej skłaniamy się do dyskryminacji tego, czego nie znamy i zazwyczaj poznać nie chcemy. Na homo i hetero też się dzielimy – ale o tym nie rozmawiamy bo wstyd.

Kolejny finał WOŚP za nami. Kto miał to dał – albo nie dał, bo nie chciał. Rozliczamy się z fiskusem. Dajemy 1 proc. - albo nie i obiecujemy, że w przyszłym roku na pewno damy. Dajemy i myślimy – fiskus nie dostanie wszystkiego. Dajemy i myślimy, co jeszcze możemy zrobić i… najczęściej nie robimy nic więcej. Sama daję jak i ile mogę. Czasem daję, bo szczytny cel a czasem, bo mi się chce dać po prostu. I tu mnie nachodzi taka myśl ciekawa. Jakież to szczęście żyć w kraju gdzie teoretycznie pomaga ci państwo, a praktycznie jak ci „sąsiad” nie pomoże, to nikt inny. Moje dzieci po urodzeniu słuch miały badane sprzętem zakupionym przez WOŚP. Moja córka leki w szpitalu miała podawane przez pompę zakupioną przez WOŚP. Na sali stał inkubator… tak, z logo WOŚP. A co by było gdyby WOŚP nie było? Gdyby ci, co krzyczą na Owsiaka zakrzyczeliby go na dobre?

Swój 1 proc. podatku oddaję na fundację „Podaruj życie” w nadziei, że w końcu dzięki takim jak ja doczekam się badania szpiku kostnego - wszak czekam tylko prawie dwa lata. Tylko zastanawiam się, dlaczego musiała powstać fundacja? NFZ przecież też prowadzi badania potencjalnych dawców szpiku. Może dlatego, że NFZ szasta pieniędzmi i zleca badania, które fundacja wykonuje za połowę tej kwoty? A może dlatego, że NFZ nie musi się tłumaczyć przed swoimi „sponsorami”. My sponsorujemy tę ciekawą instytucję, a kontrolują ją ludzie… nad którymi nie mamy kontroli.

Ale fundacje to nie koniec akcji „pomóżmy sobie nawzajem”. Kolejną instytucją charytatywną jest ZUS. Nie dość, że za składki, które miesięcznie im oddajemy stawiają sobie biurowce z kortami (czy innym ustrojstwem) na dachu (czy też w piwnicy), to jeszcze przychodzi nam płacić za nieudolność rządzących – emerytury naszych rodziców, a niekiedy i dziadków. Tylko czekać, aż pojawią się kolejne instytucje proszące o wsparcie emerytów. Dlaczego? Bo najwięcej fundacji zakładają ludzie „po przejściach”. Nie patrzą, że można połączyć siły z fundacją działającą w danym celu. Lepiej założyć własną. I tak mamy kilka fundacji zbierających na jeden cel. Czy nie lepiej byłoby zbierać wszystko do jednego worka? Każdy sobie rzepkę skrobie.

Kolejnym wynalazkiem, który musi nas chronić przed nami samymi są związki zawodowe – moim zdaniem najgorsze, co mogło nas spotkać w ramach dobroczynnej demokracji. Związki zawodowe wykrzykujące w imieniu uciśnionych robotników mniej lub bardziej. I tak, pani z okienka kasy biletowej na dworcu kolejowym powinna iść na wcześniejszą emeryturę i mieć prawo do pomostówki tak samo jak jej kolega, który odpowiada za życie pasażerów prowadząc ekspres z Krakowa do Warszawy. Ja natomiast, ta, która nie wspomaga tego wynalazku, mam stać za kasą w hipermarkecie, sikać jak mi pozwolą (a jak nie to zawsze mogę gustowną pieluchę założyć) i udawać, że widzę cokolwiek swoim słabym wzrokiem lub zakupić aparat wspomagający słuch, jeśli z takowym będę miała kłopot.

Mogłoby być tak demokratycznie bardziej. Składki na emeryturę nie przepuszczać przez zusowską kieszeń bez dna. Ile wypracuje – tyle mojego. Nie oszukujmy się, że bez III filaru ubezpieczeń będzie nas stać na godne życie. (Mi np. ZUS zapomniał przez 4 lata przekazywać składki do OFE. Gdybym sama się nie upomniała nikt, kto w ZUS-ie dostaje pieniądze za to, aby ta maszyna działa nie zrobiłby tego za mnie – tak na marginesie).

Nasze społeczeństwo staje się wielką instytucją wzajemnej pomocy. Opłacamy, co musimy, a co nigdy się nam nie zwróci i opłacamy, co możemy żeby mieć to, co powinno nam się zwrócić.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

+ brawo Justyno!
Niestety, również ci, którzy "zarządzają zarządzaniem" podlegają naszej kontroli tylko w teorii.
W wiekszości przypadków jestesmy bezsilni.
Możemy sie wypieklić na konkretną osobę, ale molochów instytucjonalnych ruszyć nie jesteśmy w stanie.
I mam wrażenie, że się ten stan utrwala, bo im wiecej fundacji, tym wiecej ludzkich spraw instytucje przerzucaja na ten - co tu duzo mówic - charytatywno/żebraczy sposób załatwiania spraw absolutnie obywatelowi naleznych.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.