Facebook Google+ Twitter

Polskie Akropolis na najwyższym poziomie

„Akropolis. Rekontrukcja” w reżyserii Michaela Marmarinosa to spektakl niezwykły. Próba powrotu do słynnego przedstawienia Jerzego Grotowskiego z 1962 roku, z tekstem dramatu według Stanisława Wyspiańskiego.

Projekt „Akropolis. Rekonstrukcja” we wrocławskim Teatrze Współczesnym to widowisko zajmujące, podzielone na kilka pozornie odrębnych części. Koncepcja przedstawienia nawiązuje do teatralnego muzeum, w którym poszczególne sceny to elementy naszej zbiorowej pamięci i historii. Ruchome muzeum XXI wieku, w którym widz sam decyduje o tym co ogląda, bo przed jego oczyma rozgrywa się często kilka obrazów jednocześnie.

Pierwszą część stanowią wątki z tytułowego Akropolis, motywy aniołów, potępienia z powodu miłości. Rewelacyjnie zagrane, bardzo plastyczne w formie i przekazie. Już sam pomysł na umiejscowienie widowni w różnych miejscach, tak, by każdy mógł wybrać sobie dogodny punkt obserwacyjny, jest bardzo ciekawy. W ten sposób całość, bazująca na ruchu i różnych możliwościach percepcyjnych staje się jeszcze bardziej wiarygodna.

Dalej są odwołania biblijne, m.in. wątki z życia starotestamentowego Jakuba i Ezafa, synów Racheli. Odwołania do „Wesela” Wyspiańskiego, wszystko to, co jakiś sposób zdecydowało o naszej zbiorowej świadomość kulturowej, duchowej sakwie odwołań symbolicznych i metaforycznych. Inspiracje narodowe, które tak daleko stały się indywidualnymi, że zupełnie zatraciliśmy ich genezę.

Odwołania do Grotowskiego rzeczywiście są, ale stanowią jedynie inspirację, łagodny powiew klasyki, będący jedynie pretekstem do wniesienia nowej jakości. Cudowna melodyczność, doskonale współgrająca z muzyką, a także oszczędną, ale bardzo nośną w treść scenografią. Wyjątkowy pomysł z wodą na scenie, która wielokrotnie służy aktorom i wątkom dramatu.

Doskonała i bardzo odważna gra aktorska. Niezwykła ekspresyjność. Cudowny dynamizm całego przedstawienia, podkreślony przez postaci jako zespół, a także w momentach gdy wyodrębniane są ich indywidualne popisy na najwyższym poziomie. Majstersztyk. Szczególnie podobała mi się ta gra w pierwszych scenach, kiedy poszczególni aktorzy odgrywają swoje rolę, będąc dodatkowo narratorami scen, w których uczestniczą.

Cały spektakl jest rodzajem gry rozszyfrowującej kod naszej zbiorowej pamięci. W jednej ze scen aktorzy zastanawiają się nawet wprost nad polskim „najwyższym punktem w mieście”, bo taka jest etymologia słowa akropolis.

Jest to przede wszystkim spektakl bardzo „teatralny”, w najlepszym tego słowa znaczeniu. Oparty na ruchu, rytmie i geście. Bardzo plastyczna forma przenika odbiorcę, odwołując się do bardzo pierwotnych instynktów. To bardzo grecki, wręcz antyczny teatr, z następującym na końcu totalnym katharsis, po którym widz jeszcze długo nie może się otrząsnąć. Jeden z najlepszych ostatnio, a może w całym moim życiu, spektakl jaki widziałam.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.