Facebook Google+ Twitter

Polskie filmy podbiją serca hollywoodzkich weteranów z Los Angeles

Dziś, oficjalna galą w Directors Guild of America, rozpoczyna się IX edycja Filmów Polskich w Los Angeles, któremu patronują też Wiadomości24.pl. Podczas ostatnich przygotowań udało się porozmawiać z organizatorem imprezy Vladkiem Juszkiewiczem.

Vladek Juszkiewicz - dyrektor Polish Film Festival / Fot. polishfilmla.orgSkąd pomysł z festiwalem Filmów Polskich w Los Angeles? Mieszkasz w USA od lat. Co skłoniło Cię do zorganizowania polskiego festiwalu w stolicy światowego kina?
- Idea zrodziła się z chęci przywrócenia pozycji polskiego kina w Hollywood oraz zaproponowania czegoś młodej Polonii, która albo słabo mówi po polsku albo wcale. Młodzi byli przez lata odsuwani od kultury narodowej. Tu nie ma polskiej prasy, polskiej telewizji. Tak się też składa, że pokazywanie polskiego kina w Los Angeles jest z ogromną korzyścią dla trzech stron: dla twórców z Polski, dla Amerykanów i dla Polonii. Spotykamy się w kinie, a po seansach odbywają się dyskusje między publicznością a twórcami. Istotny jest fakt, iż tylko duża impreza pozwala dotrzeć do amerykańskiego widza. Skoro co roku odbywa się tu tyle narodowych festiwali filmowych, to czemu i nie Polski?

To już IX edycja festiwalu, jak wyglądała pierwsza? Jaką drogę przeszedł festiwal od tamtego czasu?
- Na początku nikt, ani w Polsce, ani na miejscu, nie wierzył, iż należy i, że można z powodzeniem promować polskie kino w Hollywood. Wszyscy patrzyli na mnie jak na świra. Pierwszy festiwal był bardzo kameralny - jedynym gościem z Polski był Daniel Olbrychski. Z każdym rokiem festiwal się rozrasta i jego ranga rośnie. Dowodzi temu rosnąca liczba gości z Polski, publiczności festiwalowej, wolontariuszy. Od trzech lat gala otwarcia odbywa się w prestiżowej Directors Guild of America (Gildia Reżyserów Amerykańskich), a pokazy festiwalowe tuż obok, w kompleksie kinowym również na Sunset Blvd. Wspierają nas władze stanowe i lokalne, pisze prasa amerykańska. Otrzymujemy dotacje z Polski, wspiera nas m.in. Polski Instytut Sztuki Filmowej.

Jakie filmy pokażecie festiwalowej publiczności w tym roku?
- Znaczącą porcję najnowszych produkcji fabularnych, w tym "Jutro idziemy do kina" Michała Kwiecińskiego, który otrzymał nagrodę Hollywood Eagel Award, przyznawaną przez hollywoodzkie jury. Pokażemy "Plac Zbawiciela" Krzysztofa Krauze i "Katyń" Andrzeja Wajdy. Obecny będzie film dokumentalny, m.in. "Brakujące słowo" Krzysztofa Pieczyńskiego, ale i polska animacja. W tym roku obchodzimy 60 rocznicę polskiej animacji i z tej okazji zorganizowaliśmy konkurs. Nie zabraknie Teatru Telewizji, jak i etiud studenckich i filmów krótkometrażowych. / Fot. http://polishfilmla.org;

Co roku na festiwal przyjeżdżają znakomici polscy artyści. Wielkie nazwiska są w komitecie honorowym. Nagrody przyznają ludzie związani z Hollywood. Kogo będzie można spotkać w tym roku?
- W komitecie honorowym festiwalu są tacy artyści jak Ed Harris, Janusz Kamiński, Agnieszka Holland. Wśród wielu zaproszonych znakomitych gości na festiwal są m.in. Witold Sobociński, Dorota Kędzierzawska, Krzysztof Pieczyński, Danuta Stenka, Artur Żmijewski.

Gdzie odbywają się pokazy?
- W tym roku oprócz tradycyjnie już pokazów w kompleksie kinowym Leammle's Sunset5, pokazy w Los Angeles odbędą się w Egyptian Theater, w słynnej szkole filmowej uniwersytetu UCLA oraz w Santa Ana.

Jak Amerykanie odbierają polskie filmy? Jest taki stereotyp, że widz amerykański diametralnie różni się od europejskiego. Nie lubi cierpienia, takiego "brudu" na ekranie.
- Nie będzie przesadą, jeśli stwierdzę, że Amerykanie lubią polskie filmy. Nieraz komplementy słyszy się od hollywoodzkich weteranów. Generalnie Amerykanie chodzą do kina na "rozrywkę". Depresja i właśnie ten "brud" automatycznie ich odpycha. Publiczność filmów obcojęzycznych jest z zasady bardzo mała. Tutaj widzowie nie są przyzwyczajeni do czytania napisów i skupienia. Ale każda kolejna edycja festiwalu jest dowodem na to, że da się licznych kinomanów przyciągnąć i zainteresować. Zresztą, na festiwale filmowe nigdy nie chodzą przeciętni widzowie ze statystyk.

Czy przygotowaliście w tym roku jakieś atrakcje?
- Twórcy i zaproszeni goście nie mogą narzekać na brak atrakcji. W tak krótkim czasie pobyt jest zawsze ekscytujący, a grafik napięty. Od kilku lat, grupie studentów ze szkól filmowych w Łodzi i Katowicach, organizujemy zajęcia i pokazy m.in. w Kodak Theater, Panavision, AFI (Amerykańskim Instytucie Filmowym), USC, American Cinematheque. Festiwal to również różnego typu przyjęcia. Ta forma zawiązywania służbowo-towarzyskich znajomości przyjęła się najbardziej w Hollywood.

Ile osób pracuje przy organizacji imprezy?
- Co roku pracuje i współpracuje z nami pół regularnej wielkości mrowiska osób: wolontariuszy, pomocników, sponsorów. Przygotowania cały rok.

Jakie macie plany na przyszłość? Co chcielibyście osiągnąć w następnych latach?
- Chcielibyśmy, by kolejne edycje festiwalu zaowocowały porządną promocją i dystrybucją polskich filmów w Stanach. Zależy nam na coraz szerszej publiczności zarówno polonijnej, jak i amerykańskiej. W planach mamy również w końcu się... wyspać.

Czy mógłbyś przytoczyć jakąś anegdotę związaną z Festiwalem Filmów Polskich w LA?
- Mógłbym ułożyć do snu tuzin dzieci opowiadając im na dobranoc bajki składające się z anegdot festiwalowych. Na pewno nie zapomnę jak dwa lata temu jeden z naszych gości - Jerzy Stuhr - spacerował po Alei Gwiazd i przed Kodak Theater z przeciwka wyszła księżniczka Fiona ze Shreka. I tak polski głos Osiołka spotkał Fionę, choć nie była to Cameron Diaz...

Dziękuję bardzo za rozmowę i życzę powodzenia Tobie i całej festiwalowej ekipie.
Oficjalna strona festiwalu

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 24.04.2008 22:51

plus za promocję polskiej kultury

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.