Pozycja materiału w rankingach:
Dziewulski: Nie wolno uspokajać ludzi, trzeba działać tak, jakby atak groził nam co dzień. Ppłk Zachariasz: Mamy ostre procedury zabezpieczające loty. Wassermann: Nie ma sygnałów o zagrożeniu. Łuczak: Terroryści będą szukać nowych sposobów.
W Polsce lotnictwo cywilne chroni nadwiślański oddział Straży Granicznej, dysponujący wyszkolonymi w tym celu jednostkami. Jak dowiedziały się “Wiadomosi24.pl”, nie będzie on wprowadzał nowych środków zabezpieczających w związku ze zdarzeniami w Londynie. Specjalne zabezpieczenia oraz procedury na terenie naszych portów lotniczych zostały bowiem wprowadzone tuż po tragedii 11 września 2001 r. w Ameryce.
Ale według Wojciecha Łuczaka specjalisty od techniki wojskowej i
redaktora naczelnego miesięcznika "Raport", terroryści w odpowiedzi na
zaostrzenie środków bezpieczeństwa na lotniskach, będą wymyślać nowe
sposoby przemycania ładunków wybuchowych na pokłady samolotów. – Nie
zdajemy sobie sprawy z tego, jak bardzo energetyczne są dzisiejsze
materiały wybuchowe. W obcasie można zmieścić małą kostkę, która jest w
stanie wysadzić całą kabinę – mówi Wojcieh Łuczak. Z kolei wprowadzanie coraz bardziej
rygorystycznych kontroli, mogą doprowadzić do tego, że koniec końców na pokład
samolotu będziemy wchodzić nago. – Być może linie lotnicze zastosują
również takie środki bezpieczeństwa, ale wówczas byłoby to zwycięstwo
terrorystów.
- Obecnie nie ma sygnałów o zagrożeniu atakami terrorystycznymi w Polsce - zapewnił koordynator do służb specjalnych Zbigniew Wassermann. - Jestem w stałym kontakcie z szefami służb – dodał. Powiedział, że sprawdzane są wszystkie, nawet najdrobniejsze sygnały, które mogłyby świadczyć o niebezpieczeństwie. Na razie jednak nie ma przesłanek, by zwiększać obowiązujący obecnie w Polsce poziom zagrożenia takimi atakami (w tej chwili obowiązuje poziom drugi - niski).
Trzeba przyznać, że zachowanie służb brytyjskich i amerykańskich to w systemie bezpieczeństwa lotnictwa cywilnego przykład z najwyższej półki – mówi Jerzy Dziewulski. W historii zamachów terrorystycznych nie ma wielu przykładów wykrycia planowanego zamachu. Były bodaj trzy takie przypadki, w tym – co ciekawe, dwa na lotnisku Heathrow (trzeci dotyczył samolotu izraelskiego). Wyprzedzenie ataku jest podstawą w standardach działania dotyczących bezpieczeństwa i to się właśnie zdarzyło Anglikom oraz Amerykanom – to wielki hit w historii zamachów na lotnictwo cywilne. To miało miejsce, ale proszę pamiętać, że w światowym rankingu zamachów na samoloty, wyprzedzenie miało miejsce zaledwie trzy razy. To kropla w morzu potrzeb, ale też wielki sukces.
Nasz system działa metodą sinusinusoidalną – kontynułuje Dziewulski. Jak jest cisza to funkcjonujemy standardowo, a jak wydarzy się coś na świecie, wtedy wykonujemy mnóstwo nagłych ruchów. Takie zachowanie jest nie do przyjęcia w systemie bezpieczeństwa lotnictwa cywilnego. Zawsze należy pracować tak, jakby zamach miał się zdarzyć każdego dnia. A nie mnożyć policjantów, bo gdzieś na świecie coś się stało. Nigdy nie wiemy jak, kiedy, na kiedy i kto zaplanuje atak. Jeśli zostały wprowadzone wysokie standardy to rzeczywiście z powodu każdego zdarzenia nie trzeba wprowadzać natychmiastowych zmian. Jednak w sposobie myślenia o zabezpieczeniach cały czas
powinna panować burza, trzeba szukać luki w systemie i ulepszać go. Nie można też mówić, że nic nam nie grozi, bo nie ma sygnałów, że Polska jest narażona na atak terrorystów. Nie wolno uspokajać ludzi. Terroryzm istnieje, ataki mają miejsce, dlatego cały czas trzeba mieć się na baczności. Trzeba przyjąć, że żyjemy spokojnie, normalnie, bez paniki, ale jesteśmy czujni i reagujemy na wszystko, co wydaje się podejrzane i w ten sposób współpracujemy z policją i służbami odpowiedzialnymi za bezpieczeństwo.Zobacz także:
Artykuły
(97)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(4.30)
Miejscowość: Warszawa | Kraj: Polska
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Wojciech Janiszewski 12.08.2006 15:05
Pamięć 11 września 2001 roku i masa ofiar w WTC jest ciągle żywa . Po tym tragicznym wydarzeniu bardzo długi czas panował paniczny strach przed lataniem. Wiele osób ma awersję do podróżowania samolotem w normalnych warunkach, a co dopiero w stanie zagrożenia atakiem terrorystycznym. Wydaję się że niedocenione zostały możliwości techniczne zamachowców. Za tymi ludźmi stoją olbrzymie pieniądze z Iranu i Syrii oraz innych państw arabskich, a co zatem idzie mają się, za co zbroić. W obecnych czasach podróżowanie samolotem stało się bardzo popularne, pojawienie się tanich linii lotniczych spowodowało, że podróżowanie po świecie stało się dostępne dla bardzo wielu ludzi. Jednak psychoza strachu, jaka zapanuje po dzisiejszych wydarzeniach odbije się bardzo negatywnie na finansach linii lotniczych i tych dużych i małych. Bardzo szczegółowe kontrole na lotniskach oraz zakaz posiadania bagażu podręcznego zniechęcą wielu biznesmenów do podróży i wiele inwestycji zostanie odsuniętych w czasie. Jednak jak szybko sytuacja wróci do normy zależy od szybkiego wyjaśnienia tej sprawy
Magdalena Tobik 11.08.2006 14:27
Cessanis ma rację z tymi pobieżnymi kontrolami. Jednak u nas i tak jest nieźle. Wracając z Grecji mogłabym wnieść czołg na pokład. Nikt mnie nie kontrolował. Gdy przechodziłam przez bramkę, ta zapiszczała, ale dwóch greckich strażników, nawet nie spojrzało w moim kierunku. Południowy luz…
Ewa Kowalska 10.08.2006 23:02
Parę lat temu byłam w Tel Avivie. Tam dopiero była zabawa! Odlatywalismy do W-wy około 7 rano, ale juz o 2.00 mieliśmy obowiązek stawić się do kontroli. Przetrzepali nam każdą skarpetkę, otwierali każdą moją szminkę. Ale trzeba przyznać, że dolecielismy szczęśliwie :)
Michał Cessanis 10.08.2006 22:46
Osobom lecącym do Chicago radzę, by po wyjściu z samolotu wyrzucili kanapki i inne resztki jedzenia. Inaczej podczas kontroli najedzą się wstydu, bo będą musieli wyrzucić żywność do kosza na oczach setek pasażerów. Aha! I jeszcze jedno. Kiełbasę suchą krakowską zostawcie w Polsce. Byłem świadkiem zdarzenia, gdy po wylądowaniu w Chicago samolotu Polskich Linii Lotniczych Lot pasażerowie zostali poproszeni do oddzielnej kontroli, a pracownik lotniska powtarzał tylko jedno słowo: "kiełbasa". Żenujące.
Michał Cessanis 10.08.2006 22:42
Jest rodzaj pasażerów samolotów, których nie mogę znieść. To ci, którzy denerwują się, gdy kontrola ich bagażu trwa nie 2 lecz 10 minut. Przecież powinni sobie zdawać sprawę, że to dla bezpieczeństwa wszystkich podróżnych. W takich sytuacjach nerwy trzeba trzymać na wodzy i spokojnie czekać na koniec kontroli. A nie sypać epitetami w stronę pracowników lotniska. Jak jacyś prowincjonalni turyści, którzy ostatni grosz wydali na bilet, a teraz chcą pokazać jacy to z nich światowcy. Im przydałaby się kontrola osobista i to bardzo dokładna. A co!
Michał Cessanis 10.08.2006 22:37
Doroto, dzięki za ten materiał. O bezpieczeństwie powinno się dyskutować non stop, a nie tylko przy okazji kolejnego zagrożenia. A więc zapraszam do dyskusji. Drodzy internauci - pasażerowie samolotów - napiszcie, co sądzicie o kontrolach na polskich i zagranicznych lotniskach. A Ewie polecam teraz spinki plastikowe...
Ewa Kowalska 10.08.2006 22:27
Masz Cessanis absolutną rację, niestety zresztą. Spinam włosy długą, metalową i do tego wąziutką spinką. Za każdym razem słyszę na bramce "A, to spinka do włosów, ok" A czym się różni metalowa spinka od np. pilników do paznokci, które trzeba wyrzucić, przed wejściem na pokład, do kosza? Dokładnie niczym, może być tak samo niebezpieczna :(
Paulina Plizga 10.08.2006 22:20
kontrole na polskich lotniskach sa rzeczywiscie duzo lagodniesze niz kontrole w innych krajach
najbardziej rygorystyczne kontrole przeszlam na berlinskim shonefield,gdzie malo co nie pozbylam sie zawartosci mojej torby
najpoblazliwsze kontrole jakie mnie spotkaly odbyly sie w katowicach oraz krakowie
Michał Cessanis 10.08.2006 22:11
Kiedy wsiadam do samolotu odlatującego z Polski, zawsze mam wiele obaw, czy tym samym rejsem nie leci jakiś podejrzany typ. Skąd moje wątpliwości? Pojawiają się już podczas kontroli bagażu i pasażerów. Przeprowadzane są szybko i według mnie niedokładnie. Mam porównanie. Podczas pobytu w USA kilkakrotnie leciałem tamtejszymi krajowymi liniami lotniczymi. I zawsze, podkreślam zawsze, pasażerowie byi szczegółowo sprawdzani. Zdejmowanie butów, prześwietlanie kurtek, laptopów, kamer czy aparatów fotograficznych, a nawet portfeli, a do tego otwieranie i wąchanie przewożonych napojów to podstawa. Nie doświadczyłem tego, niestety, na polskich lotniskach. Nasze służby pracują jak uśpione, jakby myślały, że nad Polską jest jakiś niewidoczny parasol ochronny, który sprawia, że nic złego nie może się stać. Ale czas się otrząsnąć z letargu!!!
Wojciech Janiszewski 10.08.2006 21:19
Bardzo ciekawe uwagi polecam ten tekst
Czy na Jasnej Górze wolno mówić o Hitlerjugend? TV Trwam może
(odsłon: +608)