Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

3174 miejsce

"Polskie morderczynie" - wstrząsające historie zabójstw

Jakie są kobiety, które z zimą krwią zabiły lub zaplanowały ze szczegółami brutalne mordy? Jakie były ich motywy? Skąd u nich taka agresja? Na te pytania próbuje znaleźć odpowiedź Katarzyna Bonda w książce "Polskie morderczynie".

okładka / Fot. wydawnictwo MuzaKsiążka "Polskie morderczynie" zawiera 14 historii polskich morderczyń, które zgodziły się dobrowolnie i nieodpłatnie opowiedzieć o sobie i ujawnić swoje wizerunki.

Wśród bohaterek tego niezwykłego kompendium kobiecej zbrodni znalazły się: Natalia Krupa (skazana na 15 lat za zabicie sąsiada), Janina Jagiełło (skazana na 13 lat za zabicie znajomego ciotki), Monika Stańczyk*, pseudonim Kilera (skazana na 8 lat za usiłowanie zabójstwa kochanka), Katarzyna Puerto Rodrigez* (skazana na 15 lat za zabicie męża), Mirosława Romanowska (skazana na 12 lat za zabicie byłego męża), Monika Szymańska (skazana na dożywocie za zabicie przypadkowego maturzysty), Elżbieta Bydłosz (skazana na 12 lat za zabicie właścicielki meliny), Ewa Kowalska* (skazana na 11 lat za zabicie emerytki), Aneta Barczuk (skazana na 25 lat za zabicie zaprzyjaźnionej starszej pani), Beata Kamińska (skazana na 25 lat za zabicie zwierzchniczki oraz męża), Wioletta Pioruńska (skazana na 12 lat za zabicie znajomego matki), Małgorzata Połczyńska* (skazana na 25 lat za zabicie żony kochanka), Irena Wacław (skazana na 25 lat za zabicie 2 starszych pań), Krystyna Białczyk (skazana na 8 lat za zabicie konkubenta). Niektóre nazwiska (te oznaczone gwiazdką) zostały jednak zmienione ze względu na dobro i spokój rodziny, dzieci, świadków i procesów.

Skąd pomysł na taką książkę? Pomysł napisania tej książki zrodził się kilka lat temu. Pracowałam wtedy jako sprawozdawca sądowy w jednym z ogólnopolskich dzienników. Przed warszawskim sądem toczyło się właśnie kilka procesów kobiet oskarżonych o zabójstwo. Sprawy były na tyle głośne, że codziennie ukazywały się relacje z rozpraw, media publikowały wizerunki oskarżonych, a po zapadnięciu kilku wyroków skazujących sąd wyraził zgodę na ujawnienie ich nazwisk - miało to być dodatkową karą za uczynione zło. Morderczynie były sławne. Ich zdjęcia i nazwiska ukazywały się obok informacji o życiu gwiazd filmowych. Katarzyna Bonda zaczęła zastanawiać się, jakie są, dlaczego zabiły, co wyróżnia je spośród innych kobiet, skąd wzięła się ich agresja? W ten sposób postanowiła napisać książkę.

Każda historia podzielona jest na dwie części - zeznania morderczyń, w których opowiadają o swoich motywach oraz informacje zdobyte przez Katarzynę Bondę, głównie z akt sądowych. Jest to bardzo dobry zabieg, który pozwala zrozumieć lepiej całą sprawę i poznać te kobiety. Oczywiście trudno czyny te zaakceptować czy usprawiedliwić. Tego nie próbuje nawet autorka książki. Bonda pokazuje tylko, dlaczego znalazły się w tym punkcie i jakie było ich życie przed zabójstwem. Zbrodnia podzieliła życie każdej z nich na dwie części. I tak też staram się je pokazać. Nie chcę ich usprawiedliwiać, wybielać, udowadniać, że nie ma w nich zła. Postanowiłam dać prawo wypowiedzi każdej z nich (...) Ta książka powstała, by pokazać, że nic nie jest czarno-białe, że w każdym z nas jest agresja, a bariera pomiędzy nami a bohaterkami tej książki jest płynna.

Bohaterki książki łączy jedynie artykuł 148 kodeksu karnego. Dzieli je wszystko, pochodzą z różnych domów, mają różne osobowości i wygląd zewnętrzny. Także motywy ich działania są różne: rabunkowy, z zemsty, z zazdrości, z poczucia krzywdy i urazy, aby usunąć świadka, z miłości.

Początkowo niektóre z tych kobiet mogą wzbudzić litość, a nawet pewnego rodzaju sympatię. W większości pochodziły one z patologicznych rodzin, nie miały łatwego dzieciństwa albo trafiały na nieodpowiednich mężczyzn. Jednak, gdy poznajemy ich dalszą historię, włos jeży się na głowie. Gdy czyta się taki fragment, to całe współczucie odchodzi w niepamięć: zaczęłam walić go tą rurką. W szyję uderzyłam chyba, gdzieś z boku w głowę, no nie wiem, gdzie. Uderzałam, gdzie popadnie, gdzie sięgnęłam, bardziej w jego lewą stronę, bo się prawą ręką zasłaniał. Musiało być tych ciosów sporo, bo ja jestem chucherko, a on był dużym mężczyzną i po tych ciosach przestał się ruszać. Po prostu już tak u mnie nerwy działały, jakbym się chciała na martwym przedmiocie wyżyć. Tak opisuje swoją zbrodnię Mirosława Romanowska.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Takie książki są najlepsze. Dziękuję :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Lubię czytać książki, które oparte są na autentycznych faktach.
Świetnie napisana recenzja:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.