
Orzeczenie o dopuszczalności aborcji wydał sąd. Zgwałcone zostało dziecko. Dziecko to ma rodzinę, która nie ma ochoty, ani obowiązku wychowywania bastarda po jakimś zwyrodnialcu.
Zobacz także:
Artykuły
(682)
Galerie
(88)
Średnia ocen
(4.20)
Miejscowość: w drodze | Kraj: Polska
O mnie: Emerytka. Stosunek do rzeczywistości ironiczno-cyniczno-pobłażliwy. Nie lubi rzepów na psim ogonie, dredów i wszelkich innych koltunów.
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Witek Duzyw 19.06.2008 20:31
Dziecko - człowiek, niestety, zostało zabite. Wielu na tym forum zakrzyknie: nareszcie, skończyło się. Nic bardziej fałszywego. Dla tej młodej dziewczyny dopiero się zaczęło.
Kilkanaście lat temu moja żona leżała na porodówce w jednej sali z 17-to latką, która rodziła 2-gie dziecko. Pierwsze dziecko urodziła mając lat 15. Pobrali się wówczas z chłopakiem - ojcem, jej rówieśnikiem. I byli szczęśliwi, jak najnormalniejsze, pełnoletnie małżeństwo. Oczywiście rodzice pomagali - i nic w tym nadzwyczajnego.
Sytuacja dokładnie identyczna. Też obydwoje mieliby po 15 lat gdy dziecko przychodziłoby na świat.
Napisałem wcześniej - to żadna nadzwyczajna sytuacja: nastolatkowie dojrzeli do seksu, dojrzeli też do małżeństwa i wychowania dziecka.
Dlaczego w tym przypadku dziecko zostało zabite? Jak to się stało, że dwoje zdrowych ludzi, dojrzałych, nie mogło założyć rodziny, a zamiast tego zabito nienarodzone dziecko? Jakie idee są motorem takiego zbrodniczego postępowania? Zamiast rodziny - śmierć!
Matka, rodzice dziewczyny - jestem o tym głęboko przekonany - jest w tej sytuacji winna i wina jej jest wielka. Śmierć nienarodzonego jest bezpośrednim skutkiem jej namów i presji jaką wywarła na córkę. To rodzice, matka dziewczyny bezwzględnie pchali ją do tej decyzji. Dziewczyna, jak już powszechnie wiadomo (i to bynajmniej nie z GW) do końca miała wątpliwości.
Jednak skutki spadną na dziewczynę.
Skutki te są znane i występują prawie w 100% przypadków:
Duże prawdopodobieństwo powikłań i niemożności urodzenia następnych dzieci.
Bardzo ciężka trauma, dużą cięższa niż wynikająca z faktu bycia w ciąży i urodzenia. Skutki na psychice i to ciężkie skutki mogą trwać wiele lat, a dużo kobiet mówi, że skutki te odczuwają całe życie. Całe życie zastanawiają się jak wyglądałoby ich zabite dziecko.
Taką to przyszłość mamuśka zafundowała swojej córce.
Zastanówmy się chwile jak ta sytuacja mogła i powinna wyglądać.
Rodzice nastolatków porumiewają się celem doprowadzenia do zawarcia małżeństwa młodych rodziców. Oczywiście kłopoty i to duże są, są zawiedzione nadzieje, przekreślone plany itd. - no i co takiego? Plany bardzo często nie są realizowane - takie jest życie i ten przypadek to życie właśnie.
Potem ślub i wspólne życie, wychowanie dziecka, może następne dziecko. Jest ciężko ale to jest właśnie życie. Może po kilku latach, jak dopisze szczęście, będzie kontynuacja nauki, po następnych latach pojawią się osiągnięcia zawodowe. A dziecko/dzieci sobie rosną i są radością i dumą rodziców i dziadków. Czy ten opis jest jakiś nietypowy - nie, duża część rodziców, dziadków, pradziadków tak właśnie miała ułożone życie. I niewielu z nich, bardzo niewielu jest z takiego życia niezadowolonych. Wielu dorobiło się wysokich stanowisk, studiowało itp.
Jest tylko jedna, jedyna kwestia: najbliższe otoczenie, najbliższa rodzina. Jak się ustosunkuje do powstałej sytuacji. I rodzina dziewczyny zareagowała najgorzej jak można było. Chłopaka oskarżyli o gwałt, a dziewczynę nakłonili do zabicia dziecka i to w sytuacji, co też jest ważne, gdy wielu ludzi deklarowało wymierną pomoc, ze wsparciem finansowym włącznie.
To jest chore. To jest patologia.
Nie jest to jedynie wina rodziców dziewczyny. Bardzo istotną i złą rolę odegrali dziennikarze GW oraz aktywiści ruchów feministycznych. To oni zasypali opinię publiczną kłamstwami, zantagonizowali rodziny dziewczyny i chłopaka, z którego zresztą zrobili gwałciciela, degenerata, zwyrodnialca itp. Kłamstwami nieustannie wywierali presję na otoczenie dziewczyny ukierunkowaną na zabicie nienarodzonego. Zrobili wszystko co mogli, by doprowadzić do zabicia tego dziecka, a nie zrobili nic by powstała nowa rodzina i dziecko mogło się urodzić.
Doszło do sytuacji skrajnie chorej. To jest patologia. A oni są degeneratami i zwyrodnialcami.
Nie było żadnego gwałtu, rodzice zdrowi. Nie tylko nie było żadnego prawa do zabicia tego dziecka, a wręcz przeciwnie - wszyscy powinni dołożyć wszelkich starań by ci młodzi założyli rodzinę i wychowali to dziecko. Zresztą w tej konkretnej sytuacji rozwiązań pojawiło się naprawdę wiele.
Ale zamiast nowej rodziny wybrano śmierć człowieka.
Dlatego uważam, że dziennikarze GW i aktywiści ruchów feministycznych mają na rękach krew tego nienarodzonego dziecka.
Autor usunął profil 17.06.2008 15:04
Ps. jak zwykle zmienia Pani temat i odwraca od swojego sumienia winę - Pani artykuł jest wyraźnym oburzeniem na zachowanie sie ruchów antyaborcyjnych! Brak obiektywizmu w spojrzeniu na obie strony konfliktu nasuwa przypuszczenie, że jest Pani za aborcją.
Jeśli kogos Pani przekonała do tego zabiegu tym art., to na Pani ciąży odpowiedzialność za dalsze losy osoby, która dała się przekonać.
Jeśli nie poczuwa sie Pani do odpowiedzialności za to, co pisze, to najwyższy czas skończyc z poważnymi tematami. Bardzo dobrze Pani pisze o błahych sprawach... z trudnymi tematami wychodzi troche inaczej.
pozdrawiam
Autor usunął profil 17.06.2008 14:54
Pani Jadwigo - po przeczytaniu artykułu jasno narzuca się myśl, że jest Pani zajadłą przeciwniczką KK i wszystkiego co z tą instytucja jest związane - dla mnie to jasne przesłanie: przez KK dziewczyna nie dokonała aborcji, co jest fatalnym dla niej rozwiązaniem!
Nie raz podkreślała Pani, że potrafi myśleć logicznie (5 z logiki). Zastanawiam się więc, czy śledząc anonsy nie zastanowił Pani jeden fakt: jeśli to tak naprawdę aborcji chciała matka dziewczyny, to czy nie jest oczywiste, że nie uświadomiła ona swojego dziecka o szkodliwych czynnikach tego zabiegu? może to, że pojawili się tam obrońcy życia uratuje to dziecko przed nieświadomą i złą decyzją, która może zniszczyć jej życie? czy ruch prolife okazał się taki straszny i bezduszny możemy ocenić po kolejnych wydarzeniach: zrzeczenie się opieki matki, prośby dziewczyny o rozmowę z księdzem, itp. ...
Gdyby była Pani obiektywna i rzeczywiście życzliwą komentatorką, to sprostowałaby Pani i przeprosiła za wyrządzona szkodę te osoby, które bezinteresownie chciały pomóc dziewczynie. Bo jaki interes maja księża i ruchy prolife w tym, że kogoś namawiają do urodzenia dziecka z wpadki?
Jadwiga Kowalczyk 16.06.2008 18:03
Zarzucasz mi czerpanie wiedzy z Wyborczej. Sledze cały ciąg dalszy bardzo starannie.
Ty jednak, droga Anno wydajesz sie nie czytac np. Anonsów: Pytanie o odpowiedzialnośc za skutki aborcji kieruj prosze do tych, ktorzy eufeministycznie ogłaszaja sie "przywracanie miesiączki - bezbolesnie" i w podobnym stylu.
Sądzisz, że w tych gabinetach przywraca się miesziaczkę kobietom po menopauzie? I ze chodzi o leczenie hormonalne zaburzeń? Na tego typu leczenie nie idzie sie z ogloszenia!
Jadwiga Kowalczyk 16.06.2008 17:53
Anno - napisałam komentarz (bardzo ostry) do metod działania i wywierania presji na dziewczyne i matkę.
Nigdzie z mojego tekstu nie wynika, że jestem zwolenniczką aborcji. Z okresu swej pracy w szpitalu wiem, ze kazdy przypadek aborcji, nawet wówczas, gdy była legalna na żądanie - najpierw był przedmiotem perswazji lekarza i rozmów z kobietą, ktora zabiegu chciała dokonac. To nie bylo hop-siup z marszu, jak się Wam teraz wydaje.
Jestem zwolenniczką poszanowania prawa - jakiekolwiek jest i ochrony prywatnosci, do ktorej jest zobowiązany szpital od salowej poczynając.
Nikt nie miał prawa wyprowadzac tej sprawy na zewnatrz! Obowiazkiem lekrzy byla rozmowa i wskazanie innej placówki.
Autor usunął profil 16.06.2008 12:30
Może jeszcze odpowiem na zadane przez siebie pytanie - zanim Pani Jadwiga rozmydli problem. Otóż: gdzie by była i co by robiła autorka tego artykułu (i osoby plusujące ją za wszystkie arty), gdyby okazało się że dziewczyna po zabiegu byłaby nieszczęśliwa i nie mogłaby już mieć dzieci?
Otóż odpowiedź jest prosta - Pani Jadwiga nawet by o tym nie wiedziała!
Autor usunął profil 16.06.2008 12:15
chciałabym jeszcze dodać, że ruchy antyaborcyjne nie porzuciły nastolatki - zaoferowały wsparcie materialne, dom opieki itp. a dziewczyna sądownie zrzekła się opieki swojej matki! czy to nie jest jakiś ważny element sprawy?!?! ponadto
większość tutaj mówi o aborcji jak o jakimś dobrodziejstwie- niczym nieinwazyjnym zabiegu. Dla mnie jeśli z aborcją łączą się często bardzo długotrwałe negatywne skutki dla zdrowia fizycznego (niepłodność) lub psychicznego, to sprawa jest prosta - lepiej z niego zrezygnować, lub ograniczyc do minimum (np. zagrożenie życia matki). ale Pani Jadwiga jako oredowniczka nowoczesności o tych, którzy chca ustrzec młodą dziewczyne przed często dramatycznymi skutkami aborcji mówi jak o hunwejbinach...
czy wtedy, gdy dziewczyna nie jest pewna czy chce usunąć dziecko lepiej jednak ją namówić do usunięcia i borykania się z możliwymi skutkami poaborcyjnymi (jak np. niepłodność)? czy lepiej pozwolic jej na urodzenie dziecka mówiąc: pomożemy Ci. taka powinna byc postawa matki i osób zainteresowanych problemem.
A jaka jest odpowiedzialność ruchów proaborcyjnych?!?! bardzo łątwo jest namówić do usunięcia ciąży-wpadki, ale co potem? Pani Jadwigo czy po napisaniu takiego artykułu liczy się Pani z tym, że dziewczyna (lub inne w podobnej sytuacji) usunie przez Pani 'komentarz' ciążę? Jak Pani jej (im) pomoże - proszę konkretnie odpowiedzieć - jak się Pani poczuwa do odpowiedzialności?
Adam Degler 16.06.2008 12:08
W języku angielskim jest dobre wyrażenie: intoxicated.
Autor usunął profil 16.06.2008 10:23
Pani Jadwigo,
wielki minus!!!!!!
oczywiście, że nie słyszała Pani o zaoferowaniu jakiejkolwiek pomocy w zamian za donoszenie ciąży, gdyż wybiera Pani mało obiektywne źródło informacji! jeśli swoje artykuły opierać będzie Pani nadal na doniesieniach Gazety Wyborczej to nie usłyszy/przeczyta Pani o wielu innych faktach!
Proszę spróbować sięgnąć do innych źródeł jak np. do Rzeczpospolitej - choćby dla porównania informacji. Cytuję (Rz, 13 czerwca 2008):
"Ten przypadek doskonale pokazuje niezmienne od lat metody działania środowisk proaborcyjnych. (...)sprawa zaczyna się od przeinaczenia czy wręcz kłamstwa. 'Odmówili aborcji zgwałconej 14-latce' - krzyczał duży tytuł na drugiej stronie GW. Potem okazało się, że dziewczyna nie została zgwałcona, lecz zaszła w ciążę z rówieśnikiem. 'Wyborcza' utrzymywała, że dziewczyna domagała się aborcji. W rzeczywistości do aborcji dążyła od początku jej matka. Sama dziewczyna nie wiedziała jak postąpić, wahała się, zmieniała zdanie, ulegała presji. Nawet kiedy inne media podały PRAWDZIWE INFORMACJE 'WYBORCZA' NIE SPROSTOWAłA SWOICH POMYłEK i nie przeprosiła czytelników za wprowadzenie w błąd." Typowe dla tej gazety działanie....
Kto po takich akcjach czyta jeszcze tę gazetę (nazwałabym ją brukowcem) świadomie wybiera nieprawdę i pozwala się oszukiwać. Kto prawdy szuka - ten sięga do różnych źródeł.
Jadwiga Kowalczyk 14.06.2008 16:19
Milan - prawie 14 dni na prześledzenie całej prasy, oraz 91 cudzych wpisów na sformułowanie własnego osądu.
Ale wielka masz zasługe, bo jako pierwszy wspomniałeś o mlodej Serbce, co bezpośrednio powiązałam z fragmentem apelu do kobiet wystosowanym przez JPII - apelu o rodzenie dzieci poczętych z gwałtów.
Jak widzisz - najlepsze serce i najszlachetniejsze intencje w praktyce poskutkowały wprawdzie życiem tych, ktore zostały urodzone, ale - jakim zyciem?
Mam nadzieję, że jako mlody, zdolny komputerowiec znajdziesz materiały na ten temat w światowej prasie z owego okresu, odczytasz je, a może nawet - napiszesz tekst o ich dalszych losach.
I nie szarżuj prosze slowem "skandal", bo w miare doświadczen zyciowych braknie Ci slów na okreslenie tego, z czym przyjdzie Ci sie zetknąć . Wszystko w swoim czasie. Pozdrawiam. :)