Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

15267 miejsce

Polsko-czeskie gafy - "Pomalu, a jeszcze raz!" w Teatrze Capitol

Słowacki autor, polski reżyser oraz czeski kompozytor - to przepis na zabawną i okraszoną lirycznymi piosenkami sztukę.

Olga Bończyk, Hanna Śleszyńska, Igor Šebo i Krzysztof Tyniec / Fot. Teatr CapitolSpektakl "Pomalu, a jeszcze raz!" w reżyserii Roberta Talarczyka to komedia liryczna, która rozgrywa się w teatrze. Trwają przygotowania do premiery sztuki, w której zagrać ma czwórka aktorów. Pech chce, że podczas próby umiera Janusz, odtwórca jednej z głównych ról. Pozostała trójka staje przed poważnym problemem, czy sztuka w ogóle się odbędzie.

Olga (Bończyk), Hanna (Śleszyńska) i Krzysztof (Tyniec) zaczynają gorączkowo poszukiwać zastępstwa. Jednak nikt nie chce się zgodzić, bo mają już inne plany (padają znane imiona, które łatwo rozszyfrować - Borys, Marek czy Tomasz). Na szczęście w ostatniej chwili udaje się znaleźć aktora, który jest... Słowakiem mieszkającym w Pradze. Co z tego wyniknie?

Sztuka Igora Šebo powstała z myślą o chorzowskich aktorkach Marii Meyer i Elżbiecie Okupskiej, które autor poznał na Festiwalu Piosenki Chansonfest w Zagrzebiu. Początkowo grana była w Teatrze Rozrywki w Chorzowie. Jednak od 2008 roku weszła do repertuaru Teatru Capitol. Na potrzeby warszawskiej adaptacji został zmieniony nieco scenariusz sztuki, by dopasować go do grających w nim aktorek. Bowiem, w sztuce jest wiele nawiązań do prywatnego życia artystek, oczywiście dodana jest także fikcja.

Hanna Śleszyńska i Olga Bończyk / Fot. Teatr CapitolNie widziałam wersji chorzowskiej, jednak warszawska jest znakomita. Dużym walorem spektaklu jest świetna obsada - Hanna Śleszyńska, która gdy tylko pojawia się na scenie budzi wiele pozytywnych emocji, Olga Bończyk, która potrafi pięknie śpiewać oraz Krzysztof Tyniec, który potrafi zagrać i komicznie, i refleksyjnie (zastąpił on Roberta Talarczyka). Całości dopełnia Igor Šebo, który nie tylko pisze ciekawe scenariusze, lecz także dobrze gra nieco zagubionego Słowaka mówiącego po czesku. Przy takich aktorach sukces jest gwarantowany.

Spektakl wzbogacają liryczne piosenki Roberta Talarczyka i Pawła Cmirala do muzyki Jiřiego Toufara oraz piosenka "Tanie dranie" Jeremiego Przybory i Jerzego Wasowskiego. I choć wszystkie utwory były świetne, to kilka zapadło mi w pamięć na dłużej.

Najbardziej piosenka, którą zaśpiewali na początku Olga Bończyk, Hanna Śleszyńska i Krzysztof Tyniec. Kolejny dzień czarnego słońca czarny blask. Mój czarny cień u moich czarnych leży stóp. A czarny kot na czarnej szafy zasnął dnie. Na czarny klucz zamykam drzwi.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.