Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

12157 miejsce

Polsko-Niemiecka Nagr. Dziennikarska –kolejny niepoważny konkurs?

Otrzymałem zawiadomienie, że decyzją zarządu Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej, moja praca nie została przyjęta na konkurs o Polsko-Niemiecką Nagrodę Dziennikarską i nie ma od niej odwołania.

List zarządu Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej, z odmową przyjęcia pracy / Fot. Zdzisław SadowskiTo już jak się okazało kolejny, niepoważny konkurs w którym wziąłem udział z całym zaangażowaniem. W 2002 r wziąłem udział w I edycji konkursu „Skrzydła dla Szczecina”, zorganizowanego przez Uniwersytet Szczeciński, Północną Izbę Gospodarczą i Kurier Szczeciński, na który napisałem i złożyłem swój esej, w którym m/in zaproponowałem: „Zbudowanie na Wyspie Grodzkiej naprzeciwko Dworca Morskiego Mariny dla jachtów i żaglówek z prawdziwego zdarzenia, z bazą noclegową i gastronomiczną, przystaniami, kanałami itp.”, i „Wybudowanie krytej hali sportowej”.

Jednak pomimo szumnych zapowiedzi, okazało się że konkurs jest niepoważny i jury uznało, że najlepszymi pomysłami na „rozwój miasta”, będą „utopijne” gondole pływające po Odrze, latarnia morska, oraz zaproponowanie Szczecina do letniej Olimpiady?. Może dlatego, że przewodniczącym jury był profesor Uniwersytetu Szczecińskiego a zwycięzcami konkursu (wartościowe nagrody) jego studenci.

Dzisiaj po 14 latach, dalej nie pływają po Odrze gondole, o latarni morskiej w Szczecinie nikt nie słyszał (tym bardziej o letniej Olimpiadzie), a Hala Sportowa i Marina dla jachtów na Wyspie Grodzkiej niedawno powstały i jakoś nikt nie dziękuje mi (nagrody) za moje realistyczne pomysły.

Z podobnym zaangażowaniem przygotowałem moją pracę na konkurs Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej: Polsko-Niemiecka Nagroda Dziennikarska im. Tadeusza Mazowieckiego. Musiałem namówić długoletniego emigranta do Niemiec – Zbigniewa, aby opowiedział mi o swoim życiu w Niemczech, w formie wywiadu autorskiego. Jednak ze względu na ciągle wyjazdy Zbigniewa i obszerność materiału opublikowałem go w 2015 r w trzech częściach w interia360.pl.

Przed końcem 2015 r złożyłem moją pracę, trzy częściowy artykuł: „Polska – Niemcy, moje ojczyzny” na konkurs o Polsko-Niemiecką Nagrodę Dziennikarską. Niestety, okazało się, że na konkurs nie można składać serii materiałów, za jaką uznano moją trzyczęściową pracę. Ponieważ z końcem lutego 2016 r serwis interia360.pl zostanie zamknięty i mogły by wyniknąć problemy z dostępem do kont serwisu (i artykułów), połączyłem trzy części materiału w całość i 23 grudnia opublikowałem pt. „Emigracja – stracone pokolenie?”, w wiadomościach24.pl.

Wycofałem więc poprzednie zgłoszenie i zgłosiłem na konkurs pracę z wiadomości24. Tym razem okazało się, że praca ma ponad 26 tys. znaków, gdy do konkursu przyjmowane są prace do 25 tys. znaków. Skróciłem więc w wiadomościach24.pl materiał o ok. 5 procent, do wymaganej wielkości usuwając mniej istotne, poufne pytania i odpowiedzi, wysyłając ponownie materiał na konkurs.

Najpierw przyjęto moją pracę, później jednak po konsultacji prawniczej, odmówiono mi przyjęcia pracy i odwołania się od tej decyzji?: „Zawiadamiam, że decyzja o nie przyjęciu pracy, została podjęta po konsultacji prawniczej i nie ma od niej odwołania. Warunki konkursu jasno określają, że do konkursu można zgłosić pierwszą publikację danej pracy, tymczasem po dokonanych zmianach na tekście do czynienia mamy z jego kolejną wersją”.

Jak to zwykle bywa, i w tym wypadku konsultanci-prawnicy dopuścili się nadinterpretacji Warunków uczestnictwa, które mówią wyraźnie: „Polscy i niemieccy dziennikarze oraz rozgłośnie i redakcje z Polski i Niemiec mogą zgłaszać do konkursu prace, które po raz pierwszy ukazały się drukiem, zostały wyemitowane bądź udostępnione w Internecie w okresie od 1 stycznia do 31 grudnia 2015 roku”, co w moim wypadku zostało spełnione.

Zastanawia dlaczego z taką determinacją, odmawiano przyjęcia mojej pracy na konkurs, czyżby informacja że jestem dziennikarzem mediów społecznościowych, tak dopingowała dyrektorów do odmowy przyjęcia mojej pracy. Czyżby dla Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej, mój dorobek: setki artykułów (dziesiątki opublikowane w prasie papierowej), miliony odsłon w Internecie, to za mało, aby być poważnie traktowany. A może to właśnie konkurs o Polsko-Niemiecką Nagrodę Dziennikarską, jest niepoważny?.


Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.