Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

167458 miejsce

Polsko-Niemieckie Dni Mediów w Poczdamie. Cz.1

"Profesjonalne dziennikarstwo w trudnych czasach", "Machina polityczno-medialna. O granicach w dziennikarstwie", "Dziennikarstwo on-line" - coraz szybciej, coraz gorzej?" - to tematy debat, które z udziałem kilkuset zaproszonych gości odbyły się podczas pierwszych Polsko-Niemieckich Dni Mediów w Poczdamie.

 / Fot. Fundacja Współpracy Polsko-NiemieckiejDni Mediów stały się również okazją do określenia stanu stosunków polsko-niemieckich. – Sondaże mówią o zadziwiającej poprawie nastawienia Polaków i Niemców wobec siebie – mówiła prof. Gesine Schwan, koordynatorka Ministerstwa Spraw Zagranicznych ds. współpracy polsko-niemieckiej i kandydatka SPD w wyborach na prezydenta Niemiec. – Niemcy, jeśli nawet stanu wzajemnych stosunków nie oceniają najlepiej, deklarują sympatię wobec Polaków. Im są młodsi, tym bardziej to zauważalne. W Europie, w Niemczech czy w Polsce, nie jesteśmy już za granicą. Nie musimy się wyrzekać narodowych lojalności, zapominać o różnorodności ale wreszcie możemy dążyć do wartości wspólnych, europejskich.

W podobnym tonie przebiegała wymiana poglądów na temat "Neutralne czy narodowe - media w Europie i niebezpieczeństwo ich instrumentalizacji". Dr Peter Frey, szef studia ZDF w Berlinie przypomniał jednak, iż we wszelakich kwestiach, także dotyczących narodowych podziałów, rola dziennikarzy polega na tym, by zajmować się przede wszystkim konfliktami. A dziennikarz, odmiennie niż polityk, nie powinien utożsamiać się z żadną, najlepszą nawet sprawą lecz zachować wobec niej krytycyzm.

O ważnej kwestii dziennikarskich kompetencji wypowiadał się prof. Henri Menudier z Uniwersytetu Paryskiego III. – Szczególnie ważne to jest w przypadku korespondentów zagranicznych, począwszy od znajomości języka kraju, z którego sprawozdania przekazują swym czytelnikom – dodał profesor. A powracając do tytułowej kwestii debaty stwierdził, że dziennikarz nie może być neutralny. – Nie ma nic gorszego niż dziennikarz obojętny wobec sprawy, którą się zajmuje. Jego zadaniem jest dostrzegać to, co ważne i dać temu wyraz.

Andrzej Godlewski, szef działu opinie dziennika "Polska", poproszony o wypowiedź na temat kwestii mediów narodowych uznał, że w Polsce o takowych trudno mówić. Większość prasy należy bowiem przez wydawców zagranicznych. Andrzej Godlewski przypomniał pozorne paradoksy, do jakich dochodziło przy tej okazji. Wydawany w Niemczech "Bild" pisał na przykład o problemie wypędzonych. Należący zaś do tego samego koncernu medialnego (Axel Springer) polski "Fakt" oburzał się zaś na to na swych łamach.

– Dziennikarz neutralny? Narodowy? Przede wszystkim ma być uczciwy – stwierdziła Krystyna Mokrosińska, przewodnicząca Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, przytaczając dekalog dziennikarski, obejmujący cechy, które każdy profesjonalny dziennikarz powinien reprezentować.

 / Fot. Fundacja Współpracy Polsko-Niemieckiej– Zamiast o "neutralności" lepiej mówić o obiektywizmie, tak jak zamiast o cechach narodowych, lepiej przyjąć wymóg tłumaczenia co dana sytuacja bądź decyzja oznacza dla danego społeczeństwa – powiedział Ulrich Schmidla, szef działu zagranicznego tygodnika "Focus". Przyczynę zagrożenia instrumentalizacją mediów Ulrich Schmidla dostrzega przede wszystkim w pogoni za pieniądzem. Doprowadza to jego zdaniem nie tylko do poszukiwania nośnych medialnie konfliktów ale wręcz prób ich wywoływania.

Zgodził się z tym Peter Frey, szef studia ZDF, dodając jednak, że doniesienia z zagranicy nie mogą być tylko pozytywne. Ich rolą jest również dostrzeganie i krytyka negatywnych zjawisk. Frey uznał, że zanika niebezpieczeństwo manipulowania mediami przez polityków. Zdaniem Petera Freya wielość i różnorodność mediów nie zapobiega jednak ich homogenizacji. Wszyscy koncentrują się bowiem na tych samych sprawach.

– Dotyczy to także stosunku do wielu spraw – mówił Andrzej Godlewski. – Patrząc choćby na ton pisania o traktacie z Lizbony. Aż dziwne, że wśród dziennikarzy aż tylu jest zwolenników jednoczenia Europy. W Niemczech niepopularne jest krytyczne pisanie o rurociągu pod dnem Bałtyku. W Polsce zaś - odkrywanie pozytywnych stron stosunków z Rosją.

Profesor Menudier stwierdził, że kryzys zaufania między Polską a Niemcami przypomina mu to, co działo się w stosunkach francusko-niemieckich, gdy w latach siedemdziesiątych, podczas wzmożonej walki z struktur państwa z terrorystami z RAF, francuscy publicyści zarzucili, iż Niemcy stają się państwem policyjnym. Niemieccy komentatorzy w ostrym tonie odpowiadali, że nie muszą uczyć się demokracji od Francuzów. Eskalację napięcia złagodzili dopiero politycy.

Krystyna Mokrosińska zaapelowała o powstrzymanie, jak je nazwała "dzikich zachowań" dziennikarzy, podjudzających społeczeństwa Polski i Niemiec. Przytoczyła protest krajowego związku dziennikarzy z Hesji przeciwko publikacjom "Bilda", ostrzegającego przed "czerwonymi chamami z Polski". – Polski "Fakt" pokazuje zaś odcięte głowy Niemców. Wszystko to w imię zysku – mówiła prezes Mokrosińska. – SDP wręcza "nagrodę" Hieny Roku. Może zdołamy wręczyć autorom takich materiałów ponadgraniczną Hienę Roku? Za niebezpieczne budowanie murów nienawiści.

– Podpisałbym się natychmiast pod taką inicjatywą. Ale czy dałoby to szansę na uniknięcie w przyszłości podobnych zachowań? – powątpiewał Ulrich Schmidla. – Nie brakuje przykładów tego typu. Choćby okładki "Wprost", z wizerunkiem kanclerz Niemiec z odsłoniętymi piersiami, przy których tkwili premier i prezydent Kaczyńscy...

 / Fot. Fundacja Współpracy Polsko-NiemieckiejNa pomysł wręczenia Hien Roku zareagował też Bronisław Wildstein. – Wolę takie ekscesy niż cenzurę, bo cenzura zawsze posuwa się coraz dalej. Groźniejsze jest inne zjawisko, jakie ma miejsce wśród dziennikarzy. Niechęć wobec poznawania faktów. Skąd na przykład tylu zwolenników traktatu z Lizbony? A stąd, że oni wiedzieli, że jest dobry. Nawet nie przeczytali tekstu traktatu. No bo i po co, skoro wiedzieli, że jest korzystny... Kilka lat temu miejscowa społeczność odgrodziła się parkanem od społeczności cygańskiej. Wśród głosów oburzenia jakie natychmiast się podniosły w mediach nikt nie zapytał "dlaczego?" Hienę Roku przyznałbym osobiście tym, którzy podają obraz rzeczywistości zmodyfikowanej tak, by odpowiadała ich przekonaniom...

– Kandydatem do pozytywnej nagrody powinien być za to Lukas Podolski – dodał Andrzej Godlewski. – Za to ile dobrego powiedział i zrobił dla Polski i Niemiec.

Od tej kwestii odszedł pod koniec dyskusji prof. Menudier, przyznając rację Jacquesowi Schusterowi i przypominając, że nawet największe media, ze względów ekonomicznych redukują sieć swych korespondentów zagranicznych. I to w czasach globalizacji, gdy najbardziej by się przydali. Jego zdaniem w relacjach i doniesieniach na temat stosunków polsko-niemieckich popełnia się jeden błąd - traktuje się je z perspektywy narodowej, nie zaś - europejskiej.

– Choć nasze kraje sąsiadują ze sobą mało o sobie wiemy – dodał dr Peter Frey, szef berlińskiego studia ZDF. – Coś w tym musi być, że moja dwudziestoletnia córka, zamiast nauki języka polskiego, wybrała chiński...

Polsko-Niemieckie Dni Mediów zorganizowane zostały przez kraj związkowy Branderburgię, Fundację Współpracy Polsko-Niemieckiej i Fundację Roberta Boscha.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.