Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

20297 miejsce

Pomagajmy bezdomnym kotom

Domowe koty zimą to mają dobrze. Wygrzewają się w pobliżu kaloryferów, dostają regularnie jedzonko i mruczą z zadowolenia. A co mają robić koty bezdomne? Ani ciepłej strawy, ani kawałka zacisznego kąta.Można im jednak pomóc.

Zima... / Fot. Ewa ŁazowskaNie ukrywam, że od kilku lat pomagam w przetrwaniu zimy bezdomnym kotom. Już dawno odpuściłam sobie sięganie po pomoc w tej sprawie do różnych fundacji i towarzystw, zajmujących się statutowo opieką nad bezdomnymi zwierzętami. Ponieważ "bezdomniakami" zajmuję się już od czterech lat, doświadczeń mam sporo. W związku z nadchodzącą zimą, a ma być w tym roku sroga, postanowiłam, że podzielę się tą wiedzą z innymi miłośnikami kotów, którym los "bezdomniaków" nie jest obojętny.


Najważniejsze jest ciepło, czyli kilka słów o budkach ze styropianu

Wiadomo powszechnie, że styropian jest materiałem izolacyjnym, więc utrzymującym także ciepło. Jest to idealny materiał na zbudowanie prostej budki dla kotów. Nawet nie trzeba go kupować. Wystarczy wejść w kontakt z pierwszym lepszym sklepem rybnym. Jakiś czas temu zauważyłam, że właściciele osiedlowego sklepu z rybami wyrzucają na śmietnik styropianowe Kocia zaduma / Fot. Ewa Łazowskapudła po norweskich łososiach - w sam raz nadające się do przystosowania na kocie domki. Przytargałam do domu kilka takich opakowań, wycięłam w nich niewielkie otwory, skleiłam taśmą samoprzylepną i rezydencje dla "bezdomniaków" były gotowe. Zapewniłam też kotom trochę komfortu. Stare, wełniane swetry i przechodzone polary świetnie się do ocieplenia kocich budek nadają. Tamtej, późnej jesieni, gdy wpadłam na ten prosty pomysł, działkowe koty natychmiast wyczuły w czym rzecz i domki ze styropianu potraktowały jako swoje zimowe rezydencje.

Kot nie człowiek i byle czego jadł nie będzie

Pomocy! / Fot. Ewa ŁazowskaSkoro już mowa o trudnych warunkach zimowych, w jakich przyszło żyć bezdomnym kotom, warto pomyśleć także o kociej strawie. Opowiadanie, że bezdomny kot zimą wyżywi się sam jest zwyczajną bzdurą. Widziałam już, nota bene koty, umierające zimą z pragnienia i głodu. Szczególnie koty młode, które urodziły się późnym latem. Problem dostarczania kotom jedzenia udało mi się jakoś rozwiązać. Weszłam w kontakt ze sklepem zoologicznym i kocią karmę sprzedają mi tam bez marży. Różnica w cenie jest dość znaczna. Sklep zatem na tym nie zarabia, a koty tym sposobem dostają regularnie wartościową karmę.

Miłość do kotów? To się zdarza

Nie jestem jedyną osobą na moim osiedlu, której los bezdomnych kotów nie jest obojętny. Są takich osób dziesiątki. Sprawują tę swoją misję bez względu na warunki atmosferyczne, siarczyste mrozy, czy jesienną słotę i zawieruchę. Bezdomne koty dobrze wiedzą, że mogą zawsze liczyć na pomoc kocich wolontariuszy. I nawet odpłacają za tę troskę ocierając się o nogi karmicielek i pięknie mrucząc... Tak mało, a tak wiele...

[a]http://www.ewalazowska.bloog.pl

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (24):

Sortuj komentarze:

Joanna Wielgo
  • Joanna Wielgo
  • 10.02.2011 10:48

Nie daleko mojej pracy są dwa bezdomne koty-zadomowiły się w firmie obok mojej. Ludzie życzliwi dokarmiają je. Problem jest jednak z jednym z nich, ponieważ ma grzybicę skóry. Chciałabym, żeby jakaś fundacja z okolic Mokotowa w W-wie zajęła się tymi kotami. Jak myślicie czy sa jakieś szanse?

Komentarz został ukrytyrozwiń
Marzena
  • Marzena
  • 12.10.2010 21:26

Mam własne 2 koty , które wylegują się w domowych pieleszach.żal mi tych bezdomnych. Dokarmiam je od pewnego czasu. Przychodzą 2 kociaki i wymiatają to co zostawiam w miskach. Marti mnie zima która nadchodzi. Myślę o domku dla kociaków. Muszę się spieszyć , bo przymrozki już się zdarzają. Dzięki za pomysł, bo myślałam już o różnych elementach budowlanych ,które można zaadoptować dla tzw. domku, by było im łatwiej przetrwać nadchodzący chłodny czas. Oby ludzi życzliwym bezdomnym kotom czy psom było więcej. Pytanie czy miasta ? ludzie z tzw władzy lokalnej /nie mogłyby w tym partycypować i mieć jakąś przemyślaną strategię?Pozdrawiam tych którzy nie są obojetni

Komentarz został ukrytyrozwiń

Adamie! Bardzo mnie to cieszy, że są osoby, które nie traktują kotów jako swoich osobistych wrogów i Ty z pewnością do nich należysz. Bardzo dziękuję w imieniu kotów i własnym. Pozdrowienia!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ewuniu. Brawo za podjęcie tego tematu. 5+

Komentarz został ukrytyrozwiń

A te cholerki z działek, czyli bezdomniaki mają mnie gdzieś i ignorują moją osobę, gdy przynoszę im jedzonko. Wściekła mamuśka dwóch maluchów to nawet fuka i syczy na mnie, a kociaki ja naśladują. Żadnej wdzięczności za troskę. O!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Witaj Ewo. Cenny tekst. Aktualnie opiekuję się dziką kotką na swej posesji. Jest na tyle obłaskawiona, że reaguje na imię "Szarka" które jej wybrałem i dopomina się pogłasków. To bardzo sympatyczne, gdy rano otwieram drzwi czeka już na mnie mała koteczka radośnie pomiałkując. Gdzieś przeczytałem, że 24 października "świętujemy" Dzień Czarnego Kota. Pozdrawiam serdecznie z Bałut.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 27.09.2009 14:51

Tomku, koty nie śmierdzą, to wymuskane, dosłownie, zwierzęta. Śmierdzą ich odchody, ale koty nie załatwiają się, jeśli nie muszą, tam gdzie mieszkają, więc okienka można spokojnie im otwierać. A przy okazji zapolują na myszy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tak, Jolanto. Przecież koty mają właściwości, polegające na wyczuwaniu np. żył wodnych - szkodliwych dla człowieka i chętnie na tych miejscach polegują. Właściwości antyreumatyczne kociego futerka są znane od wieków i nie jeden kot stracił już z tego powodu swoje życie. Kotofobia faktycznie istnieje w naszym społeczeństwie, co mam okazję obserwować na co dzień. Pamiętajmy, że te futrzaki także ginęły na stosach razem z ich właścicielkami - czarownicami. Podobno wieki średniowiecza to już zamierzchła przeszłość... a jednak nie tak odległa, jak nam się wydaje. Dobrze, że i Ty, Jolanto, rozumiesz naturę kotów. Dziękuję!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ludzie en masse nie lubią kotów, pewnie się mruczków boją, bo nie rozumieją ich natury, no i przecież koty wiedźmom były przypisane, nie wspominając już nic o czarnych, które przebiegają drogę...A ja wąsate, chodzące własnymi drogami, hołubię jak umiem, a poza tym wierzę, że kot może "wymruczeć" chorobę!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tomasz...ludzie śmierdzą bardziej zapewniam cię! A tak w ogóle kotów nie lubi ten ,kto nigdy z nimi nie mieszkał. Kogo rodzina namówiła lub zmusiła do przyjęcia kota pod swój dach szybko zmienia zdanie. Ja mam 2 własne, ale kociego kundla z ogródka pod domem tez dokarmiam zimą:))

Tomku , a może chcesz jednego?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.