Facebook Google+ Twitter

Pomagam - nie daję

  • Ewa Bo
  • Data dodania: 2009-12-05 16:53

Budzą w Tobie litość lub powodują, że gwałtownie Ci się ciśnienie podnosi. Zwłaszcza wtedy kiedy są nachalni. Warszawscy żebracy.

1 grudnia br. rozpoczęła się kampania społeczna „Pomagam - nie daję”, która obejmie całą Warszawę. Ma ona przede wszystkim charakter edukacyjny.

Jej celem jest ograniczenie zjawiska żebractwa i dotarcie z informacją o formach pomocy do jak największej liczby osób proszących o jałmużnę. Równie istotne jest uświadomienie mieszkańcom Warszawy i przyjezdnym, że wsparcie finansowe na ulicy nie jest odpowiednią formą pomocy. Bo przyzwyczaja do łatwego zarobku i prowadzi do patologii.

Kim są żebrzący ludzie? Czy zastanawiamy się nad tym? Ile z tych osób faktycznie potrzebuje naszej pomocy? Czy wiemy, że są to często podstawione osoby, a nie Ci naprawdę potrzebujący? Dostają odpowiednie rekwizyty, które mają wzbudzać litość: wózki inwalidzkie, kule. Mają swoje rewiry. Pracują codziennie na najbardziej uczęszczanych trasach. Są to okolice metra, kościoły, dworce PKP, PKS, przejścia podziemne, kawiarenki i restauracje, przystanki autobusowe czy tramwaje kursujące przez centrum stolicy. Najwięcej litości nadal budzą malutkie rumuńskie dzieci, zwłaszcza zimą. Kto wówczas powie "nie!"?

A co na ten temat mówi kodeks wykroczeń? :

Art. 58.§ 1. Kto, mając środki egzystencji lub będąc zdolny do pracy, żebrze w miejscu publicznym, podlega karze ograniczenia wolności, grzywny do 1.500 złotych albo karze nagany.
Art. 58. § 2. Kto żebrze w miejscu publicznym w sposób natarczywy lub oszukańczy, podlega karze aresztu albo ograniczenia wolności."

Często Ci, którzy otrzymują pieniądze przeznaczają je nie na jedzenie czy leki, ale na alkohol lub narkotyki. Zebrane pieniądze często zabierają "opiekunowie" . W zależności od miejsca gdzie żebrzą zarabiają 200-300 zł. dziennie.

Chcesz pomóc tym ludziom, to nie dawaj pieniędzy. Lepiej skieruj ich do odpowiednich ośrodków
pomocy społecznej. Prawdziwa bieda rzadko się afiszuje.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (25):

Sortuj komentarze:

Zgadzam się z Twoim ostatnim zdaniem: Prawdziwa bieda rzadko się afiszuje. Osoby, które tak na prawdę potrzebują pomocy rzadko się ze swoimi problemami afiszują, duma im na to nie zpozwala. Nie mówię oczywiście, że osoby, które żebrzą na ulicy tej pomocy nie potrzebują, tylko moim zdaniem zamiast pieniędzy można by im dać jedzenie wtedy mamy pewność, że te pieniądze ze zostaną w niewłaściwy sposów wykorzystany.
Babcia opowiadała mi sytuację. Wieczorek dzwonek do drzwi, za oknem jakiś mężczyzna prosi pieniądze teoretycznie na jedzenie. Moja Babcia zamiast dać mu pieniądze dała mu bułkę z szynka i masłem. To ta osoba w ogóle się nie zastanawiając po odejściu kilku metrów od naszego okna najnormalniej w świecie wyrzuciła jedzenie do trawy... Więc wniosek prostu człowiek potrzebował tych pieniędzy na zupełnie inny cel..
Poruszyliście temat grania na ulicach, jeżeli na jednej ulicy nie stoi pięciu muzyków, którzy każdy co innego gra to ok. Zgadzam się z Barbarą, że to w pewien sposób ich praca. Natomiast denerwuje mnie zaczepianie siedzących w kawiarni, czy restauracji. Często spotykam się z taką sytuacja we Wrocławiu, ledwo co człowiek usiądzie już zaczynają grać i namawiać na wrzucenie pieniędzy. I żeby to była jedna osoba. W ciągu pół godziny zjawi się co najmniej kilka takich osób. To jest denerwujące..

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ewo- nie, nie jest obojętne. bardzo dobrze , że o tym napisałaś.

-> MMM granie na gitarze, śpiewanie, to jest praca , którą odbierasz, lecz nie musisz wynagradzać. Ten człowiek grając , czy śpiewając niejako pracuje. poza tym nie jest nachalny, nie zaczepia, nie ciąga za rękaw, wg. mnie to nie jest żebractwo, jak chodzenie z wyciągniętą ręką i proszenie o złotówkę na bułkę. Rzeczywiście pozostaje kwestia pozwolenia urzędowego, które pewnie związane jest z jakąś opłatą lub podatkiem skarbowym.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Max..jak widać jest to ludziom obojętne.

Komentarz został ukrytyrozwiń

ewo Plus bardzo fajny temat.
Ale pomyślcie nad tym Warszawski Ratusz ograniczył możliwość grania np na gitarze na starym mieście lub tańczyć z ogniem argumentując że to również forma żebrania. Grać na Starówce mogą ytlko zarejestrowane grupy które uzyskały pozwolenie od władz miasta. Co wy na to??

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 06.12.2009 21:21

Rachunek prosty! Ośrodki pomocy nie wypłacają gotówki! Usadowieni w dobrym punkcie żebrzący potrafią wyciągnąć niezłą dniówkę. W TV był wywiad z karłem, który wypowiadał się, że jego dniówka w okresach przed świątecznych dochodziła do 1,5 tys zł. Zaznaczam - DZIENNIE! :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Na pół roku trwania akcji na Żoliborzu, na kilkanascie osób regularnie żebrzących tylko jedna osoba skorzystała z oferowanej pomocy. To też daje do myślenia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

To dziwne , biedni i niepełnosprawni ludzie, żebrali od zawsze i nikomu to nie przeszkadzało a teraz sam widok żebrzących przeszkadza.
Jeśli nie mamy dowodów, że osoba prosząca o wsparcie jest oszustem przypisywanie jej takich intencji jest zwykłą podłością.
Moim zdaniem żebranie nie jest wcale łatwym kawałkiem chleba.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 06.12.2009 19:36

Zaobserwowałam, że żebracy wyrzucają "żółty bilon", bez względu na to, ile go uzbierali. To jednoznacznie świadczy o tym, jak ten, kto nie potrafi uszanować grosza, go potrzebuje, i o tym, że nie wie jak ciężko się na tem mizerny grosik pracuje :(

Komentarz został ukrytyrozwiń

Same plusy. Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Rozumiem intencje tekstu i pochwalam, natomiast apeluję tylko o rozsądek, by nie doprowadzono do absolutnej bierności w stosunku do ludzi znajdujących się w gorszej sytuacji materialnej od nas. Tak jak niektórzy, chcąc uzasadnić swoją bierność wobec pomagania biednym w np. Afryce odnoszą się do biednych w kraju, a wobec biednych w kraju do np. stwierdzenia, że i tak ktoś będzie biedny, ktoś będzie biedniejszy.

To jest trudna sytuacja, fakt, ale jednocześnie niewykluczone, że akurat przechodzimy obok kogoś prawdziwie udręczonego, który - nie wiem jak to bywa w tych sytuacjach bo tego nie przeżyłem - nie znajduje innego sposobu na prośbę o pomoc jak wyjście na ulicę. Może tak się zdarzyć. I oczywistym jest, że na pierwszy rzut oka niekoniecznie poznamy czy ktoś oszukuje czy nie - nawet ciężko od razu stwierdzić czy ktoś krzyczący wniebogłosy jest zrozpaczony jak Bartymeusz, czy chce zwrócić na siebie uwagę. Stąd istotne jest rozeznanie, choćby poprzez rozmowę, sytuacji żebraka.
Jest kilka wyjść, poza frywolnym sypnięciem mamoną i przejściem obok z pogardą dla - w naszym mniemaniu - oszusta:
1. Można ograniczyć się do (1a) zaoferowania pomocy niepieniężnej albo (1b) zaprowadzenia do kogoś kompetentnego (np. wspomniany brat z furty ma już pewne doświadczenie w 'rozeznawaniu' proszących o pomoc; również jakieś ośrodki które udzielają pomoc), bowiem bywa że biedny tego nie wie, znajduje się w szoku, albo wstydzi się pójść samemu. Prawdopodobne niestety jest także, że doznali krzywdy ze strony ośrodków pomocy ubogim/bezdomnym i chętnie by gdzieś poszli, ale nie tam.
2. Byśmy potrafili w każdym dostrzec Chrystusa. I nawet, jeżeli nie pomagamy materialnie, możemy pomóc poprzez modlitwę. Bo nawet osoba w naszym mniemaniu oszukująca została ukochana przez Boga tak jak każdy, a my jako Jego dzieci winniśmy ten niczym niezasłużony dar przyjąć i się nim dzielić ze swoimi siostrami i braćmi. Można prosić (2a), by Duch Święty otworzył oczy i serce oszukującemu żebrakowi albo osobom, które go do tego przymuszają, niech ich dosięgnie sprawiedliwość. Możliwe, że bardziej od pomocy materialnej takim (a także innym) ludziom potrzebna jest (2b) Dobra Nowina. Gdy ktoś pozna Jezusa i znajdzie w Nim oparcie, nie ma słów na to, jak piękne staje się życie w każdej sytuacji...
3. Można też oczywiście żebraka upomnieć, jeśli jesteśmy pewni co do fałszerstwa. Lepsze to niż przejście obojętnie - w przeciwnym przypadku dalej może naciągać ludzi i on lub jego menedżer będą chętni na trwanie w grzechu i kłamstwie. Nie zawsze pomoc jest najlepszym rozwiązaniem, nie zawsze wyzywanie od oszustów jest najlepszym rozwiązaniem, ale przejście obojętnie niczego dobrego nie przynosi, czasem wręcz przeciwnie.

Dlatego jednocześnie bardzo dobra jest akcja wspomniana w artykule, by dotrzeć "z informacją o formach pomocy do jak największej liczby osób proszących o jałmużnę". Tak też można pomóc, wilk syty i owca cała :).

Przepraszam że tak rozwlekle, mam ochotę od tego odejść bo czasem w kartonie słów gubi się najistotniejszy klocuszek, ale chciałem uniknąć niedomówień. Jak zwykle - stanowisko ambiwalentne, skonstruowane jak domek z kart. Powyższe to oczywiście moja opinia jaka mnie naszła w czasie pisania.

Pozdrawiam, miłego wieczoru :).

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.