Facebook Google+ Twitter

Pomnik Międzynarodówki na Woronicza

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2008-07-25 10:57

Woroniczowska Wieża Babel... miała pomieścić cuda nie widy... I studia. i pokoje redakcyjne, archiwa.... Dzisiaj jest jeszcze czas aby nie wrzucać kolejnych milionów w następny, tym razem platynowy wieżowiec, świadectwo niekompetencji ekip.

http://commons.wikimedia.org/wiki/Image:PL_warsaw_TVP_001.JPG, GNU Free Documentation license. / Fot. Alina ZienowiczZnienawidzony PeKiN na Placu Defilad zyskał niechlubne miano snu pijanego lukiernika. Tymczasem powoli budowana „Wieża Babel” przy ulicy Woronicza jako żywo przypomina niezrealizowaną ideę komunistycznego architekta sprzed kilkudziesięciu lat. Pałac Kultury i Nauki jest "zerżnięty" żywcem z jednego z amerykańskich drapaczy chmur. A gmaszysko na Woronicza?... Uważny student historii sztuki natychmiast zwróci uwagę na bliźniacze podobieństwo zastosowanej spirali i "czubka" z projektem pomnika Międzynarodówki. Kto nie wierzy, odsyłam do reprodukcji w podręcznikach i encyklopediach.

Zanosiło się na sensację i owszem jest, ale chyba nie taka, jakiej by sobie życzyli projektanci nowego reprezentacyjnego gmachu Telewizji Polskiej. Znany z konspiracyjnego pseudonimu architekt Maciej Poleski zainspirował przychylnych jego podszeptom decydentów do projektu w stylu amerykańskich gigantów, jakie zdobią covery najbardziej poczytnych czasopism branżowych Europy i za wielką Kałużą. Nie można powiedzieć, że bryła nowego budynku nie robi wrażenia.

Gmaszysko zwraca uwagę nie tylko ze względu na gabaryty, ale kojarzy się z całą masą plotek, artykułów, towarzyszących niemiłosiernie długiemu procesowi inwestycyjnemu. Jeśli porównać sprawność budowy gigantycznego kompleksu ARCADII a pojedynczego gmachu biurowca TVP przy ulicy Woronicza, to porównanie ze słynnym „Złotym wieżowcem” na dawnym Placu Krwawego Fela przychodzi niepostrzeżenie i jednoznacznie kojarzy się z aferami. Co robią w tej znaczącej chwili usłużni dziennikarze?

Otóż najwierniejsze i dyspozycyjne buldogi milczkiem kąsają trzymając mocno w zębach kawał wyrwanego mięsa z udźca winowajcy. Jako się rzekło: skoro stwierdzono uchybienie, należy przykładnie ukarać zbrodniarza. Za co? Wiadomo! Dyrektor Generalny TVP S.A. osobiście odpowiada w firmie za wszystko, co znajduje się pod kreską. Dziwny jest w tym wszystkim fakt, że ten łakomy kąsek nie został pochwycony przez uważnie tropiącego afery „piękny umysł” premiera in spe z bliskiego mi duchowo grodu Kraka. Zmuszony literą prawa trzymać się pseudonimów i anonimów nie zamierzam rzucać na prawo i lewo nazwiskami. Powiem tylko, że cytując all facts and figures zapędziłby diabła Rokitę tam, gdzie jego miejsce, czyli na samo dno piekielnych odmętów. Obwiniany o niecodzienne przekręty finansowe oraz nieudolność w realizowaniu budowy Pan Wojciech Kabarowski żałuje, że nie miał okazji wypowiedzieć się w swojej obronie ani przed sądem, ani przed Komisją Śledczą, ani na łamach wolnej prasy odrodzonej, nomen omen, Rzeczpospolitej.

O ile Najjaśniesza jest do dzisiejszego dnia nie w pełni zrealizowanym marzeniem, o tyle gmach na Woronicza z mozołem, jednak powstaje. Byłoby o wiele szybciej, gdyby z biura architekta docierały rysunki techniczne zamiast artystycznych wizji natchnionego autora. Cóż, zawsze w Polsce łatwiej było zyskać nieśmiertelność pisząc poemat, niż budując most czy dom... chociażby Dom Partii. Inżynierowie i zarządcy są przy tym dyżurnymi chłopcami do bicia...I słusznie, jeśli zarzuty dotyczą sztuki budowania czy kwestii finansów.

Tymczasem kolejny budowniczy Woroniczowskiej Wieży Babel natychmiast został obwiniony o pobicie nocnego portiera, o jazdę w stanie wskazującym na spożycie i jeszcze kilka sensacyjnych incydentów, bez których rasowy samiec nie kojarzy się medialnym damom z mężczyzną.

Każde oskarżenie okazało się fałszywe, oprócz faktu, że absolwent renomowanej uczelni amerykańskiej jest prawdziwym Macho. Wcześniej używano takich samych metod chcąc go odwieść od reform wprowadzanych we wrocławskim ośrodku telewizyjnym. Chcąc nie chcąc odziedziczył kukułcze jajo na Woronicza, a raczej skorupkę po upadłej firmie Piaseckiego. Nikt z czytelników nie ma cierpliwości czytać ani słuchać usprawiedliwienia obecnego outsidera. Czas pozwala mu osądzić własne błędy i przypomnieć fakty, których pomijanie zemści się na optymistach, którzy decydują teraz o zakończeniu budowy Wieży Bubel.

Nie przejęzyczyłem się, to niedoróbka, już na wstępie prac a mówiąc wprost gigantyczny szwindel budowlany, którego rozsądne zagospodarowanie będzie prawdziwym cudem. Autor projektu ograniczył się do sumiennego zaprojektowania bryły gmachu, ale skoro pierwszy szef inwestycji zdecydował się ograniczyć jego honorarium za całość wybudowanego gmachu on postąpił wedle zasady: „Jaka płaca, taka praca”.

Ambitny architekt postawił na karierę polityczną. Rozpuściwszy całe swoje biuro architektoniczne sam próbował koordynować szczegóły projektu z wykonawcami, co bardziej dociekliwi żurnaliści mogą, choć nie muszą pokazywać u naszych potencjalnych partnerów jako klasyczny przykład polskiej improwizacji. Prawda jest brutalnie prosta. Standard wykończenia wnętrza tego betonowego ula pochłonie każde możliwe zyski telewizyjnej spółki Skarbu Państwa. Wymagane są bowiem tej klasy urządzenia oraz pomieszczenia, jakich nie uświadczysz w inteligentnym budynku przy ulicy Puławskiej, ani w supernowoczesnym Centrum LIM przy Dworcu Centralnym. Pomiędzy tymi dwoma znanymi budynkami dziś nie ma żadnego rozwiązania pośredniego. Improwizacja mści się bezwzględnie na dłuższą metę.

Oddany sercem i duszą sprawie gmaszyska przy Woronicza menedżer proponuje sprzedać je na pniu komukolwiek z oferentów, bo prędzej, czy później fatalna Wieża Babel pogrąży finansowo dobrze prosperujące przedsiębiorstwo. Telewizyjni zarządcy powinni zająć się programem pracy dla setek wygłodniałych twórców, a budowę biurowców i budynków dla produkcji TVP S.A. pozostawić branży wyspecjalizowanej w tej materii.

Profesjonalni budowniczowie z pewnością nie podejmą się skomplikowanego dzieła rewolucji medialnej, więc dlaczego zajmujący się wprowadzaniem nowych technologii, kanałów tematycznych ludzie fundują sobie koszmarny kłopot z kompletnie niekompatybilnym gmachem spełniającym co najwyżej rolę biurowca. Jak na biurowiec to poniesione koszty są zdecydowanie za duże. Oglądając emitowanych na telewizyjnym ekranie klasyków kina można wiele skorzystać z ich niegłupich maksym, jak choćby jednej z nich: „Nikt nie jest doskonały”. Film nosi tytuł: „Pół żartem, pół serio”.

Wcale mi jednak nie do śmiechu, bo finał naprawdę może być tragiczny w skutkach. Najlepszy dowód, że z oddaniem gmachu do użytku komisja techniczna zwleka, bo widocznie coś jest na rzeczy. Prawdopodobnie, jak zwykle, wina rozmyje się na wielu dotychczasowych wykonawców, a na Woronicza stanie bezużyteczny gmach upadłej firmy, której włodarze nie mają pojęcia, że wysiadują kukułcze jajo.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 04.08.2008 17:22

Tekst powstał przed zgłoszeniem rządowego wniosku o upadłość firm TVP S.A. i PR S.A. Powstaje teraz problem, czy gmach wzbogaca tzw. "masę upadłościową", czy też wchodzi w zakres obciążeń firmy. Tak czy owak zapłacą naiwniacy uiszczający jeszcze abonament.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.