Pozycja materiału w rankingach:
Ulicą Żwirki i Wigury jechali na lotnisko pasażerowie prezydenckiego tupolewa, który rozbił się na smoleńskim lotnisku. Paweł Deresz, mąż zmarłej w katastrofie Joanny Szymanek-Deresz, proponuje postawić pomnik na pasie zieleni na tej jednej z większych stołecznych arterii.
"Jest w Warszawie miejsce, przez które przejeżdżało te 96 osób w pełnej jedności, w przekonaniu, ze jadą uczcić godnie tragedię katyńską. Na lotnisko wojskowe jedzie się aleją Żwirki i Wigury, najbardziej chyba uczęszczaną w Warszawie. W związku z tym ulokowanie tego pomnika pośrodku pasma zieleni w alei Żwirki i Wigury byłoby do przyjęcia" - stwierdził dla TVN24 Paweł Deresz.Zobacz także:
Artykuły
(130)
Galerie
(3)
Średnia ocen
(4.17)
Wiek: 26 | Miejscowość: Warszawa | Kraj: Polska
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Andrzej Szelbracikowski 21.08.2010 13:40
Nie znam na tyle Warszawy. Skoro jednak jest to miejsce ostatniego przejazdu za życia wszystkich osób tej nieszczęsnej katastrofy - na pewno godne jest rozpatrzenia... Polskie drogi nie są bezpieczne, niestety! Może ten krzyż przy drodze uchroni czyjeś życie przed następnym - już samochodowym - wypadkiem?? Pozdrawiam
Autor usunął profil 21.08.2010 11:05
Również jestem za tym pomysłem. Park Saski też byłby dobrym miejscem, ale aleja, tak jak pisze pan Zdzisław "była dla ofiar katastrofy nie tylko ostatnią na polskiej ziemi w drodze do Katynia ale i pierwszą na polskiej ziemi, kiedy powracały tu ich ciała."
Isabella Degen 21.08.2010 10:21
Bardzo dobry pomysł, oby nie było sprzeciwów. Bardzo symboliczne miejsce.
O. Rydzyk i PiS są zgodni: "Katolicy nie powinni płacić podatków"
(odsłon: +3191)