Facebook Google+ Twitter

Pomorze. Rozszerza się strajk absencyjny w szpitalach

  • Źródło: Nasze Miasto
  • Data dodania: 2007-09-25 13:09

Do strajkujących od wczoraj szpitali w Gdańsku, Sopocie, Gdyni, Wejherowie i Słupsku mają dziś dołączyć kolejne placówki - Instytut Medycyny Morskiej i Tropikalnej oraz szpital w Lęborku. Do placówek przyjmowani są jedynie pacjenci w stanie zagrożenia życia.

 / Fot. Tomasz Bołt- Zdecydowaliśmy się wyłączyć z tej formy protestu oddziały onkologiczne - zastrzega dr Jerzy Zadrożny, szef związków w Szpitalu Morskim w Gdyni-Redłowie. Pełną parą pracują też: położnictwo, noworodki, stacja dializ. - Żadnemu choremu nie dzieje się krzywda. Tego jednak, co stać się może z pacjentami już w przyszłym tygodniu, strajkujący lekarze nie są w stanie przewidzieć. O tym, że złożyli wypowiedzenia z pracy, wiadomo było od dawna. Jednak władze pomorskiej służby zdrowia permanentnie to lekceważyły. Jak twierdzi Irena Erecińska-Siwy, dyrektor redłowskiej placówki - 295 leczonym tu pacjentom nie grozi ewakuacja. Wstrzymać trzeba będzie natomiast przyjęcia na oddziały: intensywnej terapii, chirurgii dziecięcej, pediatrii, pulmonologii, kardiologii, ginekologii i położnictwa. Powód? - na tych oddziałach pozostaną pojedynczy lekarze. Będą w stanie zaopiekować się jedynie chorymi, którzy wracają tu już do zdrowia.

Wbrew wcześniejszym zapowiedziom Akademickie Centrum Kliniczne AMG - największy szpital na Pomorzu - pracował wczoraj prawie normalnie. Lekarze nie opuścili chorych, operacje i badania szły zgodnie z planem. Nie rejestrowano tylko pacjentów do kilku przyszpitalnych poradni, ale ta forma protestu trwa tu od kilku miesięcy, nie jest więc dla pacjentów niczym nowym. Związkowcy z ACK zagrozili za to, że nie będą przekazywać kuponów RUM. Żaden z pracujących w ACK lekarzy nie złożył natomiast wypowiedzenia. W szpitalu na gdańskiej Zaspie rankiem okazało się, że trzeba na krótko zablokować przyjęcia nowych pacjentów ze względu na przepełnienie kilku oddziałów. - Nie było wolnych łóżek - tłumaczy wicedyrektor szpitala, dr Krzysztof Wójcikiewicz. - O godzinie 2 w nocy "zatkała się" kardiologia, potem zablokowała się interna. Z tego powodu część lekarzy mimo strajku została w szpitalu.

Z Zaspy zamierza odejść 22 lekarzy - przeważnie anestezjologów i radiologów. Ich decyzja może zablokować pracę innych oddziałów szpitalnych. Z końcem września zamierzają za to odejść z pracy prawie wszyscy specjaliści ze Szpitala Specjalistycznego św. Jana w Starogardzie Gdańskim, co grozi zamknięciem m.in. chirurgii oraz interny. Tadeusz Rocławski, dyrektor placówki, zaprzecza. Twierdzi, że to plotki i ma jeszcze cały tydzień na negocjacje z lekarzami. - Wszystkie oddziały funkcjonują i nadal będą funkcjonować - przekonuje. Podwyżek lekarzom nie jest jednak w stanie dać, bo - jak mówi - nie jest złotą rybką.

Na efekt dramatycznego apelu władz służby zdrowia na Pomorzu do prezesa NFZ Andrzeja Sośnierza z niepokojem czeka też Ryszard Stus, dyrektor szpitala w Słupsku. Związkowcy nie przystąpili tu co prawda do strajku absencyjnego, ale z dniem 1 października chce tu odejść z pracy 107 na 170 lekarzy. Dyrektor próbuje z nimi negocjować. - Nie dostaliśmy żadnej konkretnej propozycji, chciano, byśmy wycofali wypowiedzenia za mglistą obietnicę podwyżek w przyszłości - mówi Wojciech Galla, przewodniczący lekarskiego związku w Słupsku. - Nie damy się na to nabrać. Jeśli nie będzie porozumienia, odejdziemy z pracy. Wczorajsza runda rozmów, nie przyniosła jeszcze rozstrzygnięcia. - Opracowaliśmy formułę porozumienia, przedłożymy ją marszałkowi - twierdzi Ryszard Stus.

Ostatnich złudzeń pozbawia nas centrala NFZ w Warszawie. Jolanta Kocjan, rzeczniczka prezesa, potwierdza to, co wcześniej usłyszeliśmy od dyrektora NFZ na Pomorzu - Mirosława Górskiego. Zwiększenie wartości punktu z 12 do 14 zł, o co apeluje zarząd województwa pomorskiego, to pomysł absurdalny i niezgodny z prawem. Wolno to zrobić prezesowi NFZ, ale tylko w sytuacji nadzwyczajnej, a więc np. hiperinflacji. I natychmiast po tym - ogłosić nowy konkurs ofert dla wszystkich świadczeniodawców. Jest koniec września i nie ma na to czasu. Zmęczeni są pacjenci, bezsilni lekarze. Już teraz wiadomo, że część specjalistów ... i tak odejdzie niezależnie od wyników ewentualnych negocjacji. Dramatyczną sytuację publicznych szpitali próbują wykorzystać placówki prywatne i firmy, pośredniczące w załatwianiu pracy za granicą. - Odbieram codziennie kilka telefonów z ofertami - mówi lekarz - specjalista z jednego z trójmiejskich szpitali. - Pierwsze pytanie brzmi: "czy złożył pan wypowiedzenie?". A drugie: "czy już ma pan nową pracę?"

Strajk absencyjny



Ustawa o związkach zawodowych i rozwiązywaniu sporów zbiorowych wyraźnie mówi, że pracownikom, w tym przypadku, lekarzom, przysługuje prawo do strajku w formie, jaką wybiorą. Natomiast przystąpić do strajku mogą one dopiero wówczas, gdy wyczerpią całą procedurę przewidzianą prawem: złożenie postulatów, negocjacje itd. I tę procedurę terenowe organizacje Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy wyczerpały na przełomie kwietnia i maja, przed rozpoczęciem protestu. Potem protest został zawieszony. Teraz lekarze go odwiesili. W Szpitalu im. PCK w Gdyni Redłowie lekarze powiadomili o tym dyrekcję na piśmie, choć takiego obowiązku nie mają. Wystarczyło, by zrobili to ustnie.
- Strajk absencyjny polega na tym, że szpital pracuje jak podczas ostrego dyżuru - tłumaczy dr Jerzy Zadrożny, wiceprzewodniczący zarządu regionu OZZL na Pomorzu. W szpitalach mają obowiązek być tylko lekarze dyżurni.

Martwię się o pacjentów, nie o siebie



Z dr. Krzysztofem Cymermanem, kardiologiem, który za tydzień może odejść z pracy ze szpitala w Gdyni Redłowie rozmawia Dorota Abramowicz

Co będzie pan robił 1 października o 8 rano?
Jeśli nic się nie zmieni, nie będzie mnie już w tym szpitalu. Będę szukał pracy.
Tak na ostatnią chwilę?
Na pewno nie będzie żadnych przestojów. Już wcześniej dostałem kilka interesujących propozycji.
Skąd?
Z prywatnych gabinetów, spółek, miejsc, gdzie oferuje się o wiele lepsze zarobki niż mam w szpitalu. Jestem lekarzem z 15-letnim stażem pracy, ze specjalizacjami z interny i kardiologii. W szpitalu otrzymuję pensję w wysokości 2600 złotych brutto. Chcę wyraźnie powiedzieć - odejdę wyłącznie ze względów finansowych.
Nie wyjedzie pan za granicę?
Mógłbym, ale nie muszę. W kraju jest też wiele dobrych propozycji dla lekarzy specjalistów.
A co się stanie z pacjentami, których ma pan pod swoją opieką?
Jeśli pyta pani, czy martwię się o chorych, to odpowiem - martwię się. Pacjenci idą za lekarzem i wiem, że większość będzie próbowała mnie znaleźć. Niestety, nie odpowiadam ani za ich problemy, ani za kłopoty związane z ewentualną ewakuacją. Wypowiedzenie złożyłem trzy miesiące temu i nikt się tym nie interesował. Dopiero niedawno wokół nas zrobił się szum. Trochę za późno, prawda?
K. W.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

I ciąg dalszy strajków i co to zmieni nieroby z rządu i tak nie dołożą kasy, bo im braknie

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.