
Decyzja wojewody dotyczy gminy, na terenie której miałaby stanąć amerykańska tarcza antyrakietowa. Jej wójt, Mariusz Chmiel, od miesięcy zadaje rządowi niewygodne pytania w tej sprawie. Lokalni samorządowcy są przekonani, że teraz wojewoda dał za to gminie nauczkę. - W sprawie wiatraków decydujące zdanie powinien mieć gospodarz terenu, czyli wójt Chmiel - ocenia Sławomir Ziemianowicz, słupski starosta powiatowy z Platformy Obywatelskiej. - Nałożenie się tych decyzji w czasie każe przypuszczać, że nie są one ekologiczne czy gospodarcze, ale polityczne, karzące wójta za jego działalność i krnąbrność wobec PiS-u.
Swołowo to mała, historyczna wieś położona kilkanaście kilometrów od Słupska. Leży w centrum tzw. Krainy w Kratę, która była sztandarowym produktem turystycznym powiatu słupskiego. Jednak gmina Słupsk zaplanowała tam budowę ponad setki elektrowni wiatrowych. - Moim zdaniem, Kraina w Kratę nie wypaliła - mówi wójt Mariusz Chmiel. - Ile osób żyje w Swołowie z turystyki? Ile pieniędzy z podatków wpływa z tego tytułu do kasy gminy? Niewiele, żeby nie powiedzieć, zero. Dlatego postanowiliśmy wykorzystać ekonomicznie drugi walor okolicy Swołowa, czyli pobliskie wzgórza, na których prawie cały rok wieje wiatr. Budując tam ponad setkę wiatraków, wzbogacilibyśmy gminę o 7 milionów złotych rocznie z podatków. Kolejne pieniądze wpłynęłyby do rolników dzierżawiących grunty pod siłownie. Kilka osób znalazłoby też zatrudnienie w firmach budujących i eksploatujących wiatraki.
Jednak mieszkańcy Swołowa, Krzemienicy i Starkowa, bo te trzy wsie tworzą Krainę w Kratę, od początku byli sceptycznie nastawieni do budowy wiatraków. Zawiązali nawet stowarzyszenie, które konsekwentnie sprzeciwiało się budowie farm wiatrowych w tej okolicy. - To zbyt cenne miejsce, żeby niszczyć je siłowniami - uważa Adam Piekarec z „Pomorskiego Stowarzyszenia Nasze Środowisko“ w Bierkowie. - Swołowo i okolica powinny rozwijać się gospodarczo, ale wyłącznie poprzez rozwój turystyki i ekoturystyki.
Stowarzyszenie poruszało niebo i ziemię - przez dłuższy czas bez skutku. Wnioskowało także do wojewody o uznanie Krainy w Kratę za obszar chronionego krajobrazu. W ostatnich dniach wreszcie się udało. - Uznaliśmy ten wniosek za uzasadniony. Plany budowy elektrowni wiatrowych w tym miejscu uważamy za nieracjonalne - tłumaczy decyzję wojewody Danuta Makowska, dyrektor Wydziału Środowiska i Rolnictwa Urzędu Wojewódzkiego w Gdańsku. - Swołowo i okolica to bardzo cenne przyrodniczo i kulturowo regiony Pomorza. Powiedziałabym wręcz, że są naszą perełką. Wójt Chmiel zwraca jednak uwagę, że Piotr Karczewski w dość krótkim czasie zmienił swoje nastawienie do sprawy: - Jeszcze w czerwcu wojewoda przysłał mi projekt rozporządzenia i zgodnie z nim budowa wiatraków była dozwolona! Teraz się okazuje, że podpisał rozporządzenie o innej treści, której ze mną już nie uzgadniał. Obecnie wójt konsultuje z prawnikami możliwość zaskarżenia decyzji wojewody. - Straty gminy to co najmniej 7 milionów złotych z bezpośrednich podatków - argumentuje Chmiel. - Wojewoda musi się liczyć z kosztami swojej decyzji.
Kraina w kratę
Jest to zespół kilku historycznych miejscowości, w których dominuje architektura szkieletowa zwana także szachulcową. To charakterystyczny styl stosowany przez Kaszubów zachodnich, zwanych Słowińcami.
Polega na budowie drewnianego szkieletu, wypełnianego następnie słomą, trzciną i gliną. W stylu szachulcowym zbudowane są nie tylko domy mieszkalne, ale też szkoły, kościoły, budynki gospodarcze i inwentarskie (stodoły, chlewiki i kurniki). Centrum Krainy w Kratę jest Swołowo, a w jej skład wchodzi także Możdżanowo i Starkowo. Od kilku lat jest promowana jako markowy produkt turystyczny Pomorza ze względu na swoje walory kulturowe i przyrodnicze.
K. W.