Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

27528 miejsce

"Pompuj, pompuj, wypompuj zęzę!", czyli szanty na Śląsku

Już po raz szósty śląska publiczność zgromadziła się w Miejskim Domu Kultury w Łaziskach Górnych, aby oderwać się od codzienności i przenieść się na morza i oceany.

Logo "Zęzy" / Fot. Paweł WawrzałaOgólnopolski Festiwal Piosenki Żeglarskiej „Zęza” powstał z inicjatywy znanego zespołu szantowego Banana Boat. W tym roku, w dniach 11-12 maja, odbyła się już szósta jego edycja. Pierwszy dzień upłynął słuchaczom pod znakiem przeglądu konkursowego. Przed publicznością zaprezentowały się zespoły Szantana, Mohadick, Betty Blue, Indygo, Kapela Fu-Fu, Nagielbank, Szk-V na Drewutnie i solista Piotr „Placek” Świeściak. Wszystkie występy charakteryzował wysoki poziom wykonania i ciekawe interpretacje. W kilku przypadkach nie obyło się jednak i bez słów krytyki, m.in. za statyczność na scenie. Jury w składzie Wojciech „Muzyk” Harmansa (przewodniczący, członek zespołu Perły i Łotry), Peggy Sue Amison, Tadeusz Wita i Paweł „Synchro” Jędrzejko (członek zespołu Banana Boat) miało twardy orzech do zgryzienia. Ostatecznie nagrodzono zespoły Mohadick i Betty Blue (ex aequo I miejsce), Nagielbank (II miejsce) i Indygo (III miejsce i Nagroda Publiczności). Reakcja publiczności wskazywała na to, że werdykt ten nie był dla nikogo zaskoczeniem...

Wieczorem odbyły się koncerty gwiazd. Wystąpili kolejno: niezwykle energiczny zespół Trzy Majtki z Trójmiasta, duet Andrzej Korycki i Dominika Żukowska, gościnnie z Anglii zespół Four’n’Aft, gospodarze Festiwalu – Banana Boat i gliwicki zespół Sąsiedzi. Aż do zakończenia koncertu tradycyjnym ALL HANDS ON DECK, sala Miejskiego Domu Kultury była wypełniona po brzegi.

ALL HANDS ON DECK! / Fot. Anna KorzonDrugi dzień Festiwalu rozpoczął się prezentacją poświęconą przekroczeniu tzw. North-West Passage przez załogę kapitana Jacka Wacławskiego. Podczas trwających blisko 8 godzin sobotnich koncertów, słuchacze zostali wystawieni na ciężką próbę. Próbę wytrzymałości fizycznej. Organizatorzy zafundowali bowiem istny wulkan wspaniałych dźwięków. Nogi same rwały się do tańca, a ręce same wyklaskiwały rytm, gdy na scenę wchodzili kolejno: Leje na Pokład, Ponton Band, duet Paweł Leszoski i DNA, Marek Majewski, Yank Shippers, Four’n’Aft, Mordewind, Klang, Perły i Łotry (laureaci tegorocznego Grand Prix) Orkiestra Samanta i, rzecz jasna, Banana Boat. Nie zabrakło też laureatów konkursu. Był to więc dzień pełen wrażeń, gdyż każdy z tych zespołów, mimo iż wykonuje tę samą muzykę, zaprezentował swój własny sposób widzenia, a właściwie wykonywania, pieśni żeglarskich. Był więc i śpiew a cappella, i aranżacje oparte na bogatym instrumentarium. Było wreszcie odwieczne starcie między tradycją i nowoczesnością.
Na podkreślenie zasługuje praca organizatorów, którzy postarali się o każdy, najdrobniejszy nawet, szczegół. Dzięki ich ciężkiej pracy, wielbiciele szant byli uczestnikami prawdziwej „uczty”. Jedynym uchybieniem, było niedopilnowanie, aby ochrona robiła dokładną selekcję wpuszczanych gości. Mimo to obyło się bez, zagrażających życiu słuchaczy i wykonawców, incydentów.

Następna „Zęza” za rok. Nam, szantymaniakom, pozostaje cierpliwie czekać i zanucić wraz z Banana Boat, raz jeszcze: „pompuj, pompuj, wypompuj zęzę!”. A na „deser” krótka rozmowa, jaką przeprowadziłam z Natalią Pogorzelską, która po raz pierwszy wybrała się na festiwal szantowy i pomogła spojrzeć mi na wszystko okiem „nowicjusza”...

Anna Korzon: Jakie były Twoje pierwsze wrażenia z zakończonego właśnie Festiwalu?
Natalia Pogorzelska: – Na początku przerażenie. Nikogo nie znałam i znalazłam się w zupełnie nowym środowisku. Na szczęście ludzie okazali się bardzo sympatyczni i ciepło przyjęli „nową”. Zachwyciła mnie różnorodność, jaką zaprezentowały nam występujące zespoły. Moją uwagę zwróciło zaangażowanie w to, co robią, serce jakie wkładają w swoją pracę. Porwały mnie energiczne występy takich zespołów, jak Yank Shippers, czy Mordewind i harmoniczny śpiew a cappella zespołów Perły i Łotry, czy Klang. Charyzmatyczni wykonawcy błyskawicznie nawiązywali kontakt z publicznością.

Co sądzisz o konkursie?
– Niestety nie słyszałam wszystkich zespołów, ale od początku moimi faworytami byli Betty Blue i Mohadick. Trudno byłoby którykolwiek z nich wykluczyć z walki o pierwsze miejsce – oba bowiem pokazały jednakowo wysoki poziom.

Jak oceniasz „Zęzę” pod względem organizacji?
– Jedyne co można zarzucić organizatorom, to to, że nie uchroniono nas przed „wizytą” nietrzeźwych „gości”. Korzystając z tego, że nie było biletów, wchodzili oni do budynku MDK, zakłócając spokój.

Za rok kolejna edycja „Zęzy”...
– Zapewne pojawię się w przyszłym roku. Doceniam bowiem zarówno muzyczną stronę tego Festiwalu, jak i... towarzyską. Takich ludzi i taką pasję w dzisiejszych czasach trudno znaleźć.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Rzeczywiście. Jestem zaangażowana emocjonalnie... Ale nigdy przez myśl mi nie przeszło, by miało to mieć wpływ na obiektywizm tekstu. :) Dziękuję za określenie "sympatyczny"... Bardzo mi się spodobało.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Sympatyczny tekst o sympatycznych ludziach - zaangażowanie emocjonalne jest, ale nie wpływa na jakość słowa. Plus, co innego?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.