Pozycja materiału w rankingach:
Dla potrzeb miłośników jeździectwa i pięknych krajobrazów utworzono Transjurajski Szlak Konny, którego trasa biegnie najpiękniejszymi zakątkami Jury. Liczący 250 km szlak zaczyna się w Nielepicach koło Krakowa i prowadzi do Częstochowy.
Najłatwiej przejechać Transjurajski Szlak Konny w pięć, sześć dni. Szlak rozpoczyna się w częstochowskim Pegazie, stamtąd poprzez rezerwat Zielona Góra, Kusięta dojeżdża się do Olsztyna i Sokolich Gór, aż do Biskupic. To pierwszy dzień rajdu. Drugi dzień jurajskiej wędrówki rozpoczyna w Złotym Potoku. Turyści mogą zwiedzić Dworek Krasińskich, Ostrężnik, stamtąd jadą do Czatachowej, ruin strażnic w Przewodziszowicach i Łutowcu, aż do zamku w Mirowie. Kolejne dni to Bobolice, Góra Zborów, Morsko, Źerkowice i Karlin. Turyści na koniach zwiedzają też ruiny zamku w Ogrodzieńcu, Górę Janowskiego, rezerwat Góry Chełm i Pustynię Błędowską. Ostatnim etapem jest zamek Rabsztyn i przejazd doliną Racławki do Nielepic. – To nie jest trudna trasa, choć dość długa – mówi Zbigniew Widuliński. – Dlatego w naszych rajdach po Jurze mogą uczestniczyć jeźdźcy bez większych umiejętności, wystarczy jeden cykl lekcji i już można bez przeszkód pokonać tę trasę. Zresztą już na maneżu oceniamy sytuację i widzimy jak kto sobie w siodle radzi. Co najważniejsze - tu nie ma galopady, konie najczęściej jadą stępa lub kłusem. Często organizujemy popasy, czy też zwyczajnie zsiadamy z koni by coś pozwiedzać. To takie spokojne włóczęgostwo po Jurze - dodaje Zbigniew Widuliński. Zobacz także:
Happening po japońsku - artysta nakarmił gości swoimi genitaliami
(odsłon: +10230)