Facebook Google+ Twitter

Ponad sto ofiar eksplozji. Jemen walczy z Al-Kaidą

W poniedziałek w nieznanych okolicznościach doszło do wybuchu w okupowanej przez cywilów fabryce amunicji w prowincji Abjan w południowym Jemenie.

Przybliżone granice prowincji Abyan / Fot. Wikimedia Commons/Domena publicznaSłużby medyczne podają, że zginęło co najmniej 121 osób, a rannych zostało kolejnych 45. Ich zdaniem jednak liczby te mogą ulec zwiększeniu. Ofiary to cywile, którzy weszli do fabryki w celu jej splądrowania. Na pewno były tam kobiety i dzieci.

Miniony weekend był w Jemenie jak dotąd najgwałtowniejszym momentem trwających od miesięcy protestów. W walki zaangażowała się Al-Kaida, która ma swój bastion w prowincji Abjan, w której doszło do eksplozji. Już wcześniej kontrolowała ona większość miast prowincji, jednak była energicznie zwalczana przez siły wierne rządzącemu od 32 lat prezydentowi Alemu Abdullahowi Salehowi.

Po obu stronach są ofiary. W niedzielę trzech "terrorystów Al-Kaidy" zostało zabitych, a sześć innych aresztowanych, jak podaje CNN za lokalną jemeńską agencją prasową. Także w niedzielę, siedmiu żołnierzy Saleha zginęło i siedmiu innych zostało rannych w walkach mających miejsce przy budynku odprawy wojskowej o milę od rządowego kompleksu niedaleko stolicy kraju, Saany.

Sytuację z niepokojem śledzą kraje zachodnie. Stany Zjednoczone oraz sąsiednia Arabia Saudyjska udzieliły Salehowi poparcia w jego walce o władzę. Istnieją realne obawy, że w przypadku ustąpieniu prezydenta pojawi się w jego miejsce element związany z Al-Kaidą.

"Jemen jest bombą zegarową", ostrzegał Saleh, sugerując, że kraj jest na granicy krwawej wojny domowej. Jeśli eksplozja w Abjan nie była jeszcze tą eksplozją, której prezydent się spodziewa, to na pewno nie będziemy musieli na nią długo czekać, jeśli sytuacja nie ulegnie zmianie.

Źródło: CNN

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Miło mi że "terroryści z Al Kaidy" są ujęci w cudzysłów, albowiem nie ma pewności kto dokonuje zamachów czy sabotaży i tam i gdzie indziej, np. w Libii. Bo przecież dziennikarze wykryli że np. w Libii - wbrew rezolucji ONZ - naziemną operację prowadzą komandosi z USA, UK, Francji i nawet z RP (Grom). Tak więc jeśli coś wybucha, jeśli giną cywile, nie można tego od razu zrzucać na muzułmanów, Arabów czy siły "reżimów", bo istnieje wysokie prawdopodobieństwo że to akcja komandosów czy wywiadów zachodnich.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.