Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

11022 miejsce

Ponadczasowa "Szkoła żon" w Teatrze Polskim

Jedna z najsłynniejszych sztuk Moliera piętnuje ludzkie przywary i pokazuje, do czego może doprowadzić zazdrość.

Andrzej Seweryn (Arnolf), Anna Cieślak (Agnieszka) / Fot. Magda Hueckel, Teatr PolskiSpektakl "Szkoła żon" w reżyserii Jacquesa Lassalle'a to wierna adaptacja komedii Moliera o granicach małżeńskiej wolności, lęku przed zdradą i równouprawnieniu. Opowiada historię Arnolfa (Andrzej Seweryn), starego kawalera, który do tej pory zwlekał z matrymonialnymi planami, gdyż panicznie bał się zdrady potencjalnej małżonki. Jego zdaniem czyn ten wystawiłby go na hańbę i śmieszność.

W celu uniknięcia podobnych przykrości, postanawia ożenić się z głupiutką Agnieszką (Anna Cieślak), którą wychowywał od dziecka. I pielęgnuje naiwność swojej wybranki. Nie wie jednak, że dziewczyna zakochała się z wzajemnością w Horacym (Piotr Bajtlik)...

Choć sztukę wystawiono po raz pierwszy w 1662 roku, to nic nie straciła na swojej aktualności. Pokazuje bowiem, do czego może doprowadzić zazdrość o kobietę. W takim przypadku wszystkie chwyty są dozwolone, nawet gdyby trzeba było oszukiwać i stawać na drodze do szczęścia swojej ukochanej.

Andrzej Seweryn (Arnolf), Piotr Bajtlik (Horacy) / Fot. Magda Hueckel, Teatr PolskiJeśli chodzi o grę aktorską, to na największe brawa zasłużyli Andrzej Seweryn jako Arnolf, przebiegły i podstarzały kawaler, który chciał wziąć za żonę naiwną i głupiutką dzieweczkę, Anna Cieślak w roli Agnieszki, niewinnej dziewczyny, która była manipulowana przez swojego opiekuna, ale zakochana w Horacym oraz Piotr Bajtlik jako Horacy, młodzieniec zakochany w Agnieszce i szukający sojusznika w Arnolfie.

Podobali mi się także jako Dominik Łoś i Ewa Makomaska jako Jaśko i Kaśka, służący Arnolfa, którzy byli bardzo zabawni w spełnianiu poleceń swojego pracodawcy. Choć zawsze udawało im się uniknąć jego gniewu.

Andrzej Seweryn (Arnolf), Anna Cieślak (Agnieszka) / Fot. Magda Hueckel, Teatr PolskiWarto wspomnieć także o pomysłowej scenografii Géraldine Allier - na pierwszym planie dom, w którym mieszka wychowanka Arnolfa, otoczony "wodą" oraz o kostiumach Doroty Kołodyńskiej - białe suknie Agnieszki, proste stroje służących, eleganckie kreacje mężczyzn.

"Szkoła żon" to komedia pomyłek i charakterów. W sztuce nie brakuje zabawnych scenek, m.in. czytanie na głos przez Agnieszkę "Maksym małżeńskich, czyli obowiązków zamężnej niewiasty, wraz z jej codziennym ćwiczeniem". Jednak pod warstwą dobrego humoru kryje się drugie dno, bowiem Molier lubi wyśmiewać ludzkie zachowania. Polecam ten spektakl każdemu bez wyjątku.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.