Facebook Google+ Twitter

Ponbóg nie wygodzi syskiemu

Starając się od kilku lat o zamianę mojego dużego mieszkania na mniejsze, lecz na parterze, rozbijam osobisty łeb o proste i słuszne w istocie zarzuty ewentualnych amatorów zamiany: trzeba na IV piętro chodzić na piechotę.

 / Fot. W24Fakt. Gierkowskie budownictwo opierało się w swej dostępnej masowości na blokach maksimum czteropiętrowych, co zmniejszało koszt budowy przy założeniu, że do IV piętra każda matka z wózkiem, bachorem i zakupami da radę wejść.
Pomijając nieznane mi bliżej, ówczesne techniczne trudności z nabyciem i montażem windy w krzywych produktach „fabryki domów” (na radzieckiej licencji), to faktem jest, że trudności obejmowały również dostęp do dezodorantów w ogóle, nie mówiąc już o takim wypasionym, którym ostatnio robi wodę z mózgu telewizja; rzecz dotyczy cudeńka, którym współczesna, pracująca matka-Polka psika zapocone pachy aby odzyskać wigor, siły oraz uśmiech; po czym, naładowana energią w sprayu, ćwierka entuzjastycznie do swego partnera, który wymijając ją na schodach, pierwszy dopadł kanapy.

Dlaczego twórcy reklamy nie podsuwają psikadła najnowszej generacji facetowi? Ponieważ feministki w nawale zajęć nie wyłapały tego fenomenu – zgłaszam problem genderowo-psikany, bez nadziei na udział w telewizyjnej nasiadówce typu „dupa Maryni a Jasiek na kanapie”.

- „Kochanie, a kuku, jeśtem jeśtem, tu twoja pysia-misia! Właśnie odebrałam garniturek z pralni, odprowadziłam samochodzik do mechanika, wybieliłam sobie ząbki lepiej niż ta małpa co się szczerzy na klatce, przyniosłam dzieci z przedszkola i twoją ukochana pizzę ; siądziesz do stołu, czy ci tu podać?”

Twórcom reklamy nie przyszła do głowy alternatywa podnosząca zalety cudownego dezodorantu, proponuję więc za darmo modyfikacje alternatywne:

Wersja 1. - pokazują faceta, który padł na pysk (w poduszkę, żeby nie rozkwasić nosa), podrzucają mu cudowny kosmetyk, po którym ożywiony jak skrzyżowanie konika polnego z Diablo, wykonuje trójskok na pomoc swej ukochanej i prężąc biceps wnosi zakupy wraz z ryczącym potomkiem do mieszkania.

Wersja 2. - kobieta na ostatnich nogach wraca do domu z tobołami i bachorem, znajduje cudowny preparat przeciwzmęczeniowy "Soltanto per vero maschio", psika się nim po całości i zregenerowana wyrzuca przez okno kanapę ze swoim kanapowcem i zwykłym dezodorantem na dokładkę.

Tu następuje rutynowy chwyt, czyli porównanie zwykłego dezodorantu z tym najnowszym, przywracającym energię.

Na te upalne dywagacje wywołane reklamą dezodorantu typu „ viagra z amfą tylko dla niej”, zebrało mi się pod wpływem doniesień o narzekaniach turystów, którzy z górami mają do czynienia tylko dlatego, że sąsiedzi kuzyna bywają tam co roku, a jedni tacy to nawet na Giewoncie byli, góralską herbatę pili, wleźli wyżej od tych głupków co wymiękli i potem, jak jakie paniska, zjechali na dół toboganem. A co!

Są jednak tacy, którzy przeżywają rozczarowanie nie mniejsze, niż pewna amatorka mojego mieszkania, która ze zdumieniem zapytała: to jak pani zakupy wnosi po tych schodach?
Przez wrodzoną grzeczność nie wyjaśniłam techniki.

Przypomniała mi się ta rozmowa teraz, kiedy czytam i słucham o „turystach”, dla których góry za wysokie, na Giewont wjechać się nie da, percie piaskiem nie posypane, chodzić trzeba na nogach, a pluszowe misie nie chcą pozować do zdjęć bo jeszcze nie wytresowane i szwendają się po lesie bez żadnej dyscypliny.

"Pon Bóg nie wygodzi syskiemu" - powiada baca. Ale baca, w odróżnieniu od pana Boga, miejscowy jest i wygodzi, oj wygodzi syskiemu. Od czegóż wasiągi, konie i asfalt do Morskiego Oka? Czasem wprawdzie koń padnie i raban się robi na całą telewizję, ale na takie momenty jest rada: niech sobie konisko odpoczywa, a do wasiąga na resztę drogi należy zaprząc "turystów" z bacą na czele. Do powożenia tą górską atrakcją należy zatrudnić zawodowego marszera, żeby turyści linek nie poplątali, a baca na czele truchtał w równym tempie, jak na przewodnika zaprzęgu przystało.


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (9):

Sortuj komentarze:

a jakby tak zbudować przeszklony komin na windę na zewnątrz budynku na ścianie gdzie klatka schodowa.? widziałam takie. oczywiście, koszty są, a pieniędzy nie ma. więc to utopia szklanych domów.
A przecież podobno dba się o niepełnosprawnych fizycznie, tylko że wiek nie jest wystarczającym kryterium. No, ale może się mylę...
Z jednej strony max.wygodnictwa, wszelkim kosztem a z drugiej ... ech...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Grażyno- po zrównaniu śpiewali by romantycy zamiast
Ty pójdziesz górom
Ty pójdziesz górom
A ja dolinom....?

pewnie tak:
Ty podjedziesz furom
Ty podjedziesz furom
A ja maszynom....

Komentarz został ukrytyrozwiń

Po co chodzić, skoro można jeździć? Że zdrowiej? Oj tam, oj tam!
Koń się męczy? Przecież po to jest, by się męczył, a nawet zamęczył.
Jeśli blokowe nie pasuje, wybuduj swoje.
A-a-a, rozumiem, nie będziesz mógł wnosić skarg.

Ja jeszcze postuluję o wprowadzenie do hipermarketów elektrycznych hulajnóg z siodełkiem i kuferkiem, a szczyty Tatr zrównać z dolinami.

Komentarz został ukrytyrozwiń

@Isabello , bo degrengolada na każdym kroku.

Komentarz został ukrytyrozwiń

No cóż... ludzie by chcieli aby wszystko było jak w skondensowanej, cudownej pigułce, np. łyknąć i już są na Giewoncie. Takie czasy, iż wszystko w tempie przyśpieszonym, nawet na urlopie szkoda czasu na wędrówkę.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Na temat reklam czy moralności można długo i kwieciście. Natomiast ćwiczenia gimnastyczne typu wchodzenie na Giewont czy IV piętro niewiele się różnią. Chyba tylko tym, że w góry idzie się bo się chce a na taką jaskółę - bo musi. Krew zaś burzy się jednako.

Komentarz został ukrytyrozwiń

zgadza się Pani Jadwigo, gdy chciałam pozbyć się mieszkania na I piętrze, to wszystkim się nie podobało, że mało światła, mało nieba, patrzą z kamienicy vis a vis wprost w okna w mieszkanie, że słychać tych nad głową i tych pod nogami.
Słowem jak nie kijem , to pałką, albo piłką nawet.
a propos polskiego wygodnictwa to właśnie przeczytałam o tym jak Mont Blanc się buntuje. Ratownicy wzywani są przez wygodnych turystów do zwiezienia ich helikopterem w dolinę. Tę historię przypisano polskiemu alpiniście. Mogę podać linka. aczkolwiek wstyd trochę.
Co tam psikacze pod pachy. Może jednak jacyś ambitni ludzie będą chcieli zamiast biegać na taśmie w fitnes centrum, korzystać ze schodów, z ciszy nad głową i błękitu nieba przez okno. Życzę powodzenia!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Arkadiuszu - czytam i ryczę ze śmiechu :)))) Toż to jeden z cudów składni mowy naszej ojczystej!

Komentarz został ukrytyrozwiń

A`propos cud-psikadeł, zetknąłem się emailowo z ofertą używek do używania przed używaniem.
Firma dyskretnie proponująca Viagrę i inne dobrodziejstwa wykazała się niejaką niezręcznością (sic!) zachwalając się sloganem:
"Silna erekcja w zasięgu ręki" :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.