Facebook Google+ Twitter

Poparzył całe ciało ratując dzieci - w Wigilię poprowadził "Wiadomości"

  • Źródło: Polska
  • Data dodania: 2009-12-26 12:09

Półtora roku temu lekarze nie dawali dziennikarzowi Krzysztofowi Ziemcowi dużych szans, że przeżyje - ratując swoje dzieci z pożaru, poparzył całe ciało. Wygrał jednak batalię ze śmiercią, bólem, własną słabością. O tym, jak się ogarnął i dzięki komu, opowiada Mirze Suchodolskiej.

 / Fot. screenW Wigilię powrócisz symbolicznie do grona żywych i poprowadzisz "Wiadomości" w TVP 1. Na portalach piszą, że zdejmiesz rękawiczki. To jakiś symbol?
- Boję się, mam lekką tremę, ale mam też nadzieję. Jeszcze rok temu to ja byłem trup, nieboszczyk, człowiek zupełnie niesprawny - tak mogę powiedzieć. Nie mogłem siedzieć, nie potrafiłem prowadzić samochodu. Chodzić - tylko z laseczką. Nawet na zakupy do sklepu czy do lekarza wybierałem się z takim małym stołeczkiem. Bo jak przysiadłem na chwilę, żeby odpocząć, zaraz musiałem sobie ten stołeczek podkładać pod nogi - żeby były w poziomie, a nie w pionie, tak bardzo bolało. Nogi mam od kolan poparzone, niektóre żyły spalone, nie przepuszczają dobrze krwi, przez to nie mam dobrego krążenia.

Zapisałem się na wizytę do szpitala w Siemianowicach, słynnej oparzeniówki. Tam bardzo miłe panie zbadały mnie. I w grzeczny sposób, acz bardzo wyraźnie, dały do zrozumienia, żebym nie zabierał im cennego czasu, sam się ogarnął, bo tutaj są ludzie w o wiele gorszym ode mnie stanie, którzy bardziej potrzebują pomocy, bo mają poparzone po 80, 90 procent powierzchni ciała. Ze mną będzie niedługo całkiem dobrze, tylko muszę być twardy i natychmiast wyrzucić swój stołeczek, bo jeśli tego nie zrobię, to już będę z nim chodził do końca życia, dostanę przykurczów w mięśniach i zostanę kaleką. I zacząłem powoli odstawiać ten stołeczek, bardzo powoli. Ale to mi uzmysłowiło, że inni mają gorzej, że np. ci górnicy, którzy zostali poparzeni w ostatnim wybuchu metanu na Śląsku, są w o wiele gorszej sytuacji. Że mój ból przy ich bólu to tak, jakby oni byli na studiach, a ja w przedszkolu. Nie potrafię sobie nawet wyobrazić, jak ich bolało. I tak zacząłem się zbierać.

Porozmawiajmy o bólu. Przewrócimy się, mówimy: boli. Walniemy młotkiem w palce: też boli. Boli ząb, boli rodzenie dzieci. Ciebie jak bolało?
- Ja nawet nie potrafię tego bólu opisać. Boli całe ciało. Cały czas. Ale jest jeszcze dyscyplina dodatkowa, czyli zmiana opatrunków. Ja miałem poparzone całe ciało. Byłem od stóp do głów w bandażach, a zmiana opatrunku to był dodatkowy ból. Jak gdyby ktoś żywcem obdzierał cię ze skóry. Bandaż przylega do ciała, przykleja się do rany, a trzeba go raz na dobę zmieniać, żeby nie wdarło się zakażenie. Czekałem każdego dnia na ten zabieg jak na wykonanie kary śmierci, bałem się potwornie. Wiedziałem, że to, co teraz wydaje mi się nieznośnym bólem, będzie jeszcze bardziej bolało, wydawało mi się, że tego nie zniosę. Musiało upłynąć wiele czasu, zanim się nie przestawiłem psychicznie na tyle, że potrafiłem sobie powiedzieć: OK, będzie bardzo bolało, ale minie. I potem będzie dobrze.

Krzyczałeś?
- Czasami krzyczałem, płakałem. Bardzo się tego wstydziłem, ale nie mogłem się opanować. Mówili mi, że i tak krzyczę ciszej niż inni, że zwłaszcza młodzi ludzie są mało odporni na ból, ale... Strach potęguje ból.

Wybrane dla Ciebie:


Zobacz inne materiały



Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.