Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

11227 miejsce

Popiełuszko – kino obowiązkowe

Przyznam, że na ten film wybierałem się z dużymi obawami. Polskie kino budzi bowiem we mnie mieszanie uczucia. Próba ukazania postaci księdza Popiełuszki to wielkie wyzwanie. Reżyserowi - Rafałowi Wieczyńskiemu - udało się to znakomicie.

Odtwórca głównej roli Adam Woronowicz podczas konferencji prasowej poświęconej premierze filmu pt. "Popiełuszko. Wolność jest w nas", 17 bm. na Jasnej Górze. / Fot. PAP/Waldemar DeskaUdało mu się umiejętnie połączyć pokazanie prawdziwego człowieka z klimatem epoki, bez zbędnego patosu, bez epatowania wielkimi słowami. Na pewno wybiorę się na ten film jeszcze raz. Recenzję zacznę jednak od końca. Gdy minęły ostatnie, niesamowicie wzruszające sceny, całe kino zamarło. Sala, wypełniona po brzegi, ucichła. Nikt nie wstał, wszyscy czytali napisy końcowe. I nagle niespodzianka - tuż po nich pojawiły się materiały archiwalne z księdzem Jerzym Popiełuszką. Dopiero gdy to się skończyło, powoli, w skupieniu, widzowie wychodzili z sali. Mnóstwo ze łzami wzruszenia, niektórzy ukrywając je za gestami, niektórzy wprost płakali. Trudno się dziwić.

Film zaczyna się scena z dzieciństwa księdza Jerzego. Później przechodzimy przez jego służbę w wojsku, w specjalnej jednostce dla kapelanów, w której starano się odwieść rekrutów od powołania. Dopiero kilkanaście minut później zaczynamy obserwować najważniejszy okres w życiu księdza. Jego kontakty z robotnikami. Coraz odważniejsze kazania. Jednocześnie gęstnieje atmosfera. Wokół Popiełuszki jak cienie krążą agenci peerelowskiej służby bezpieczeństwa - SB. Jest straszony. Aresztowany, po podrzuceniu mu do mieszkania tak absurdalnych "dowodów winy" jak amunicja czy materiały wybuchowe. W otoczeniu przyjaciele ale i zdrajcy.

W film wpleciono też historię Grzegorza Przemyka. Pokazano to skrótowo, ale Grzegorz pojawia się przez część obrazu, uczestnicząc w różnych wydarzeniach. I pewien słoneczny dzień, już po maturach, zostaje zatrzymany na ulicy i pobity. Umiera a jego pogrzeb staje się wielką, kilkudziesięciotysięczną manifestacją.

Ksiądz działa dalej. Wygłasza kazania, organizuje pielgrzymkę ludzi pracy do Częstochowy, spotyka się z ludźmi, dodaje wiary i otuchy. I dochodzimy do momentu kulminacyjnego. Po mszy w Bydgoszczy, w kościele Św. Braci Męczenników na osiedlu Wyżyny, ksiądz udaje się w stronę Warszawy. Ale nie odjeżdża daleko. Niecałe 30 kilometrów od kościoła jego samochód zostaje zatrzymany na drodze Bydgoszcz – Toruń. Później następuje pobicie i morderstwo. Obciążone kamieniami ciało księdza zostaje zrzucone z tamy na Wiśle we Włocławku. Jeszcze sceny z ogłoszenia o znalezieniu zwłok, pogrzeb. Napisy końcowe.

„Popiełuszko – wolność jest w nas” – to obraz wybitny. Bez zbędnego patosu, bez angażowania wielkich słów pokazuje człowieka, księdza Jerzego, starając się przybliżyć nam jego postać. Jednocześnie to wielki dokument pokazujący realia epoki. Bieda, strach, śmierć – krępowanie wolności wszelkimi metodami, z brutalnymi pobiciami i zabójstwami włącznie. Mając już trochę lat, mogę powiedzieć, że jest to obraz prawdziwy. Żyłem w tamtych czasach i doskonale to pamiętam. Pamiętam też wielkie emocje, wręcz nienawiść, gdy wtedy, w 1984 roku, wszystko się odbywało.

Miałem wtedy kilkanaście lat, ale wszyscy – z moimi rówieśnikami włącznie – bardzo to przeżywaliśmy.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Drogi Autorze,

Pod moim artykułem postawiłeś minusa pisząc, że mój tekst jest wg Ciebie, bezwartościowy. Nadal jednak nie odpowiedziałeś na moje pytanie- czy chodzi o jakość tekstu czy pogląd w nim zawarty? Jeżeli to drugie, to wybacz, nie rozumiem Twojego postępowania. Również mógłbym teraz Tobie postawić minusa, ale tego nie zrobię, bo i po co? Nie o to w tym chodzi. Tekst jest napisany dobrze i szanuję Twój pogląd w sprawie filmu, stąd prędzej należałby Ci się plus, niż minus. Bo oceniamy jakość tekstu.

Zwrócę jednak uwagę na, kluczowy moim zdaniem, fragment twojej recenzji:

"Mając już trochę lat, mogę powiedzieć, że jest to obraz prawdziwy. Żyłem w tamtych czasach i doskonale to pamiętam. Pamiętam też wielkie emocje, wręcz nienawiść, gdy wtedy, w 1984 roku, wszystko się odbywało.

Miałem wtedy kilkanaście lat, ale wszyscy – z moimi rówieśnikami włącznie – bardzo to przeżywaliśmy."

Myślę, że większość osób, które żyły w tamtych czasach zupełnie inaczej odbierają ten film, z prostego powodu. Są znacznie mniej obiektywni w jego ocenie, bo ukazuje część ich życia. Spodziewam się, że gdybym ja żył w tamtych czasach i po latach, jeszcze tak potwornie zakłamanych latach, zobaczył wreszcie sceny, które pamiętam, również byłbym zadowolony, zachwycony. Emocjonalny stosunek i "konotacje życiowe" powodują jednak, że na niektóre rzeczy przymykamy oczy, coś sobie dopowiadamy. Ja nie mam tego bagażu i choć sam jestem raczej z obozu zdecydowanie antykomunistycznego i kontestującego również III RP, "prawicowego", staram się wznieść ponad własne poglądy i oceniając film, być obiektywny, chłodnym okiem go ocenić. Gdybym tego nie zrobił, zrzucił z siebie karb profesjonalizmu przy ocenie filmu, zapewnie również byłbym nim zachwycony. Niestety, nie na tym polega moja praca, a wręcz przeciwnie. Stąd takie, a nie inne moje zdanie w sprawie tego filmu.

Niemniej, by pokazać drogi autorze, że można po prostu odnosić się do drugiego człowieka z życzliwością, mimo, że z jego zdaniem się nie zgadzam, (+).

Komentarz został ukrytyrozwiń

Podpisuję się pod tym :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zgadzam się z recenzentem, muzyka świetna, rola zagrana przez A. Woro kapitalna. Plus oczywiście.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Obowiązkowy to jest "Batman".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.