Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

14157 miejsce

POPiSie nie strasz. O debacie europejskiej, której nie ma

16 kwietnia bieżącego roku minął termin rejestracji komitetów wyborczych, które wezmą udział w wyścigu o mandaty europoselskie.

Jednak kampania wyborcza rozpoczęła sie już co najmniej kilka tygodni wcześniej.
Zarówno Platforma Obywatelska, jak również Prawo i Sprawiedliwość bardzo wymownie rozpoczęły tę kampanię. Dwie największe partie polityczne w Polsce rozpoczęły wyścig o mandaty eurodeputowanych od obrzucania się w wyborczych spotach błotem.
W swoim filmie PiS zaatakował tzw. jedynki do europarlamentu z list Platformy. Dostało się między innymi Jackowi Rostowskiemu, Michałowi Boni i Michałowi Kamińskiemu. Platforma nie pozostała bierna i zaatakowała najbardziej rozpoznawalne i medialne twarze PiS-u, przypominając między innymi, jak to rzecznik tego ugrupowania Adam Hofman… pochwalił się jakiś czas temu i co aż nadto wyrazista posłanka PiS-u Krystyna Pawłowicz mówiła o fladze europejskiej.
Można odnieść wrażenie, iż walka wyborcza pomiędzy Platformą i PiS-em weszła w, jakby to powiedzieć, weszła w inną fazę. Teraz dwie największe partie w Polsce straszą wyborców.
Donald Tusk dał do zrozumienia, że od wyniku tych eurowyborów zależało będzie również, czy dzieci pójdą do szkoły we wrześniu. Urzędujący premier straszy więc wyborców wojną. Ale - jak można się domyślać - jeśli jego partia wygra te eurowybory, to wojny nie będzie, ponieważ Donald Tusk nas przed nią uratuje. Obroni nas, jeśli do wojny miałoby dojść i tak w ogóle obroni nas przed Rosją. A więc premier najpierw postraszył, a później uspokoił, że wszystko będzie dobrze. No, ale żeby dobrze było to jego partia te eurowybory wygrać musi. Jakiś czas później przywódca Platformy znowu postraszył wyborców, tym razem « ludem smoleńskim ». Z smsów, które ujawnił Donald Tusk miało wynikać, że jego najbliżsi są nękani, obrażani i że grożono im nawet śmiercią. Jednak forma i treść ujawnionych smsów mogła sugerować, że ich autorzy należą do zwolenników teorii smoleńskiego zamachu. W jednym smsie autor miał pisać o Donaldzie Tusku « smoleński morderca ».
Premier postraszył więc wyborców « ludem smoleńskim » i « ludem PiS-owskim », a Jarosław Kaczyński nie pozostał mu dłużny. Prezes PiS-u zasugerował, że eurowybory mogą być sfałszowane. Zdaniem Prezesa nie wiemy tak do końca, gdzie są serwery państwowej komisji wyborczej i kto ma nad nimi kontrolę. Jarosław Kaczyński straszy i sugeruje, że « władza » mogłaby eurowybory sfałszować. Ale żeby temu zapobiec ma zamiar patrzeć « władzy » na ręce przy liczeniu głosów, tak, żeby wszystko było w porządeczku.
Zły pomysł Panie Prezesie. Albowiem jeśli PiS przegra znowu wybory, to nie będzie Pan mógł oskarżać Donalda Tuska, Bronisława Komorowskiego, Władimira Putina, Raula Castro i Kim Dżong Una o sfałszowanie eurowyborów w Polsce. Trudno będzie Panu mówić o rzekomych fałszerstwach wyborczych, kiedy to mężowie zaufania oddelegowani przez Prawo i Sprawiedliwość będą czuwali nad uczciwością liczenia głosów.
Platforma Obywatelska straszy wyborców wojną z Rosją i « ludem PiS-owskim ». Prawo i Sprawiedliwość straszy wyborców Platformą i możliwością wyborczych fałszerstw.
Ale Jarosław Kaczyński już zrobił krok naprzód. Poinformował on opinię publiczną, że od tego momentu Prawo i Sprawiedliwość będzie słuchało Polaków. No i co Pan usłyszał? Przestraszyli się, czy jeszcze nie wystarczająco ? A czy nie usłyszał Pan, Panie Prezesie, że zdecydowana większość polskiego społeczeństwa ma serdecznie dosyć samonakręcającej się spirali nienawiści między Platformą a PiS-em? Czy nie usłyszał Pan, Panie Prezesie, że prawie nikt w Polsce już tak naprawdę nie wie i nie pamięta o co chodzi Waszej partii i o co chodzi Platformie w Waszej wspólnej, już dziewięcioletniej, wojnie?
Skoro Jarosław Kaczyński zamierza słuchać Polaków, to chciałbym się jakoś odwdzięczyć i informuję, że ja będę z kolei słuchał głosu partii politycznych (w szczególności tych największych) i zapowiedzi tego, co ich kandydaci do europarlamentu mają zamiar robić w Brukseli i w Strasburgu przez pięć lat sprawowania swojego mandatu. Będę uważnie słuchał polityków, kiedy będą mówili o swoich kompetencjach dotyczących działania europarlamentu i sprawowania mandatu eurodeputowanego. I tak na wstępie chciałbym usłyszeć, jakie kompetencje językowe mają owi kandydaci. O ile dobrze pamiętam, Panie Prezesie, pięć lat temu, kiedy to miały miejsce poprzednie eurowybory, niektórzy kandydaci Prawa i Sprawiedliwości mieli ze znajomością jeżyków obcych mały problem. Będę słuchał, Panie Prezesie, jaki jest stosunek Pana partii do Unii Europejskiej. Będę uważnie się przysłuchiwał, jaki jest stosunek Pana ugrupowania do perspektywy przystąpienia Polski w skład eurozony. Będę słuchał, Panie Prezesie, zapowiedzi dotyczących tego, z kim Pana partia zamierza współpracować w europarlamencie w przyszłości. Współpraca z Davidem Cameronem chyba nie do końca okazała się trafioną strategią. Czy się mylę?
Będę również przysłuchiwał się urzędującemu premierowi i kandydatom jego partii. Będę słuchał, jak Donald Tusk zamierza przekonać europejskich partnerów i doprowadzić do europejskiej unii energetycznej. Będę przysłuchiwał się propozycjom Donalda Tuska jak wzmocnić polską pozycję w Unii Europejskiej. Będę uważnie słuchał pomysłów Donalda Tuska dotyczących strategii przekonywania europejskich partnerów do większej europejskiej solidarności w dobie agresywnej postawy Rosji Putina. Będę słuchał propozycji kandydatów Platformy Obywatelskiej na to, jak zamierzają oni bronić w europarlamencie polskich produktów i rodzimych towarów eksportowych, nierzadko zagrożonych - delikatnie mówiąc - nieprecyzyjnymi i niemądrymi rozporządzeniami Komisji Europejskiej.
Będę uważnie się przysłuchiwał temu, co Platforma Obywatelska oraz Prawo i Sprawiedliwość mają do zaproponowania w ramach swojej europejskiej działalności. Będę słuchał, obiecuję, ale żebym mógł słuchać to wpierw muszę mieć możliwość coś usłyszeć. Na razie jest z tym problem. Albowiem dwie największe partie polityczne w Polsce zajmują się sobą, zajmują się straszeniem Polaków, ale europejską debatą jakoś się nie zajmują.
Dlatego apeluję: POPiSie, przestań straszyć wyborców i przystąp wreszcie do europejskiej debaty!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.