Facebook Google+ Twitter

Poprawiać teksty czy nie poprawiać – oto jest pytanie!

Nie daję nikomu prawa do sądzenia, iż redaktor moderujący tekst jest niedouczonym ignorantem.



Pochwalę się Państwu: kilka dni temu napisałem felieton do Wiadomości24. Naprawdę! Zdarza się to nawet mnie - notorycznemu leniowi i wtórnemu analfabecie. Rozsiadłem się w fotelu wygodnie i dumnie nad wyraz, oczekując aż na monitorze pojawi się moje "wiekopomne dzieło”. Mój ówczesny stan zobrazuje najlepiej cytat z dziecięcego wierszyka: moja buzia tryska zdrowiem/ jak coś powiem to już powiem.

Czekając na pochwały, gratulacje, kwiaty i bombonierkę popijałem kawę, którą to zakrztusiłem się odczytawszy liścik od Adasia Plony: przegadane - skróć!

Jak wiadomo przywiązanie autora do własnego tekstu graniczy jedynie z przywiązaniem psa do karmiącego go właściciela. Nie mogłem się zdecydować na skrót. Poprosiłem więc Adama, żeby zrobił to za mnie. Nie dyskutowałem, nie przekonywałem, uznając święte prawo redaktora prowadzącego do redagowania tekstów.

To czy zgadzam się z opinią prowadzącego jest sprawą drugorzędną. To czy uważam skróty za konieczne i szczęśliwe nie ma znaczenia. Adam prowadził wydanie W24, był odpowiedzialny za kształt gazety i miał wyłączne prawo decydowania o treści artykułu. Ja zaś mogłem uznać racje prowadzącego lub w ramach dziecięcego protestu (na złość mamie odmrożę sobie uszy) wycofać tekst.

30 lat temu, kiedy w dziennikarstwie stawiałem pierwsze kroki wpojono mi odwieczną prawdę: naczelny jest pierwszym po Bogu, prowadzący - drugim! Trzymam się tej zasady i pielęgnuję ją w sobie nieustannie. Czego i pozostałym autorom życzę.

Życzenia moje są dziś jak najbardziej zasadne. Oto bowiem redaktorzy moderujący nasze teksty toczą nieustanny bój z autorami. Teksty odsyłane do autora z propozycjami zmian lub poprawek, wracają natychmiast do redakcji. Nie muszę dodawać, że zamiast oczekiwanych poprawek pojawiają się stare teksty. Autorzy za nic sobie mają redakcyjne sugestie. Trwają w przekonaniu, iż napisali tekst objawiony. Tekst wart nagrody Pulitzera, na który czeka już nie tylko cała Polska ale i cały świat.

O czym świadczy taka sytuacja? Ano o głębokim przekonaniu autorów o własnej nieomylności. Daję każdemu prawo do takiego mniemania. Nie daję jednakowoż nikomu prawa do sądzenia, iż redaktor moderujący tekst jest niedouczonym ignorantem. A taka właśnie jest wymowa powracających, a nie poprawionych tekstów. Tekst-recydywa wykrzykuje oskarżenie wobec redaktorów: panowie nie wiecie co czynicie, podcinacie gałąź, na której siedzicie!

Nie, Szanowni Autorzy, my tylko staramy się, żeby to co wspólnie tworzymy miało niezaprzeczalny sens. Redaktor moderujący tekst ma nie tylko prawo ale i obowiązek ingerowania w dziennikarskie artykuły. I jakże często robi to przede wszystkim w interesie autora tekstu.

Na zakończenie już. Pytanie „kto za tym stoi” stawiane jest ostatnio nieustannie. Gdyby w umyśle kogokolwiek takie pytanie się zrodziło odpowiadam: wyłącznie ja i moje pojęcie o tym co dobre dla Wiadomości24.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (13):

Sortuj komentarze:

@Ossad - ale co zrobić, kiedy Redakcja do Twojego artykułu (już obszernego) ma propozycje typu - idź do dyrekcji i zrób wywiad na ten temat, poszukaj kolegów z lat licealnych i pogadaj z nimi? Temat jest gorący na dzisiaj, a wywiady pochłoną Ci pare dni. A zresztą - kto puści taki długi materiał i po co?
Albo - omawiasz słynną już tu *Tragedię Posejdona* w aspekcie wychwyconych błędów "fizycznych", a Redakcja proponuje, abyś omówił pod tym kątem kilka innych filmów? A mnie (i pewnie Czytelników) inne filmy akurat nie interesują. To jakbyś omówil walory i braki wchodzącego do produkcji samochodu, a kazaliby Ci porównać ten samochód z paroma innymi... Albo byś omawiał osiągnięcia znanego aktora, a kazaliby Ci dodatkowo omówić twórczość jeszcze innego aktora.
Rozumiem - korekta albo fachowe a przyjacielskie uwagi, ale rozszerzanie już i tak obszernych tematów? Po co?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zasady, ktore wpajano kiedyś do głowy dziennikarzom nie odnoszą się do nowego fenomenu, jakim jest dziennikarstwo internetowe. Nie ktorykolwiek z redaktorów, ale moja żona jest krytykiem numer jeden. Dla innych może to być najbliższy przyjaciel, mama, tata, brat, siostra. Nawet nie zdajesz sobie sprawy, w jak głębokim błędzie tkwisz! Niezaprzeczalny sens leży w tym, żeby ludzie tu pisali, żeby byli aktywni i NIE PODDAWALI się, a nie dawali za wygraną, bo na przykład prowadzący wydanie jest pierwszym po Bogu. Nie! Moja mama kiedyś pracowała w gazecie. Pewnego razu jej tekst został tajniacko przerobiony i puszczony jako antysemicki paszkwil. Co zrobiła? Poszła do naczelnego i powiedziała, że napisze o sprawie do sekretarza KW, jeśli nie zamieszczą sprostowania. Zamieścili.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Miałem w życiu okazję znaleźć się po obu stronach redakcyjnego "lustra". Patrząc z tej perspektywy, doskonale rozumiem argumenty przytoczone przez Andrzeja. Wiem, co to jest nagła choroba, która ogarnia po kolejnej utarczce z autorem. Z drugiej strony nie obce mi kontrowersje związane z moderowaniem, szczególnie, gdy po cierpliwej wymianie zdań, okazuje się, że to, co miało się "nie zmieścić", jednak mogło się "zmieścić". Na pocieszenie (?) dla wszystkich, dla których W24 to początek dziennikarskiej przygody dodam, że biorąc pod uwagę sposób odnoszenia się mianowanych redaktorów do adeptów rzemiosła, ci ostatni nie mogli trafić lepiej.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Także uważam, że w sytuacji, gdy redaktor ma inny punkt widzenia, warto rozmawiać, co nie znaczy upierać się.
Hmm... „poczekać na zmianę moderatora”?
Na marginesie. Andrzeju, wyrzuciłabym z zajawki słowo „niedouczonym”- zbędne. :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Kiedy szczególnie zależy wam na jakiś sformułowaniach, na zachowaniu oryginalnego tytułu itp., piszcie o tym w uwagach pod tekstem, który wysyłacie do moderacji. Ja tak czasem robię, prosząc o informację w razie poważnych zmian i nie zdarzyło się jeszcze, żeby Redaktorzy nie wzięli tego pod uwagę. A z 3 piórem można już samodzielnie zamieszczać teksty w wybranym dziale. Pytanie tylko, czy w ogóle może to być dział Moje 3 Grosze? Moim zdaniem ten dział powinien być zawsze moderowany, bo inaczej może się nam tu zrobić blog;)
Oliwia ma trochę racji, Andrzeju, bo odnosi się wrażenie, że piszesz "z wyżyn", jako ten obdarzony czwartym piórem i doskonale zorientowany w pracy Redakcji. Jednak Twoje rozważania są chyba zawieszone w próżni - zauważ, że inni nie mają wglądu w moderację i nie wnikają w to, jak funkcjonuje moderowanie tekstów! Ogólnie rzecz biorąc z wymową Twojego tekstu głęboko się nie zgadzam, bo może on zniechęcać do walki o własny tekst. Ja miałem raz taki przypadek, że mój tekst został zwrócony z tłumaczeniem, które wówczas odebrałem jako absurdalne. Odesłałem na następny dzień (kiedy już zmienił się moderator) TEN SAM tekst + argumentacja. Poszedł w starym kształcie i jeszcze zgarnął nagrodę! Jeśli autor jest święcie przekonany o swojej racji, ma prawo - moim zdaniem - próbować wysyłać ten sam tekst, nie godząc się na zmiany. Ale musi to dobrze umotywować i poczekać na zmianę moderatora!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Myślę, że czym innym jest dyskusja nad tekstem z redaktorem, a czym innym trwanie w błędzie. Zgadzam się w 100% z autorem, że redaktor prowadzący jest drugim po Bogu. Jest również człowiekiem i oczywiście czasami może nas nie zrozumieć. Ale, jestem o tym przekonany, redaktor też nie chce nam zrobić krzywdy. Jako nasz pierwszy czytelnik daje nam obraz tego, jak nasz tekst zostanie odebrany przez resztę. Jeżeli on czegoś nie zrozumie, to znaczy że nie zrozumieją tego inni.
Dlatego, poprawki redakcyjne należy brać pod uwagę. Nawet, jeżeli się z nimi nie do końca zgadzamy :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Oliwio:) NIGDY NIE POZWOLĘ SOBIE NA KPIENIE Z NASZYCH AUTORÓW! Bierze się to z wychowania jakie odebrałem w dzieciństwie oraz z braku jakiegokolwiek powodu do prześmiewczych komentarzy w tym względzie. Apeluję jedynie o uznanie słusznych praw redaktorów do wypełniania swoich obowiązków.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przyznaję, zdarzyło mi się dyskutować z Redakcją na temat kształtu mojego tekstu. W zasadzie dwa nie ukazały się w ogóle (szczerze to jednego nie chciało mi się poprawiać, do drugiego nie udało mi się zdobyć wypowiedzi a szybko się zdezaktualizował). Mam jednak wrażenie (mam nadzieję że Redakcja ma podobne), że nie była to dyskusja w której któraś ze stron 'wie lepiej i basta!". Nie zdarzyło mi się być _nigdy_ potraktowaną przez Redakcję inaczej niż z pełną życzliwością, szacunkiem, uśmiechem i otwartością na uwagi, współpracę i pytania. Nie wiem czy tak jest w każdej Redakcji świata, wszak to moja pierwsza, ale jeśli tak jest to możliwe że czas zmienić zawód ;)))

A na poważnie - Andrzeju, tym razem Twój tekst trochę mnie rozczarował. Mam wrażenie, że jest "lekko naśmiewający się" z osób piszących. Część osób bardzo silnie przeżywa krytyczne uwagi, które kojarzą im się ze szkołą. Owszem, jest to ich problem, ale nie pokusiłabym się o refleksję że to wynik patrzenia tylko na czubek swojego nosa.

Redakcja co jakiś czas porusza ten problem, więc na pewno jest ważny. Mogę jedynie jako "stara wyjadaczka" w24 zaapelować do użytkowników - bardzo wiele się nauczycie przyjmując uwagi Redaktorów. Nie byłabym tu gdzie jestem, z 3 piórami na koncie, gdybym nie pytała i nie słuchała krytyki (kto nie wierzy niech przeczyta moje pierwsze próby).

Komentarz został ukrytyrozwiń

Do Korczak113:

Andrzeju, tak tylko chciałam niewinnie i "nie wadząc nikomu" podsumować to, co napisałeś. Jak dodałeś w komentarzu: u zródła leżu tu brak wiedzy... i to wystarczy. Bo jak sie nie ma wiedzy w określonej branzy albo ma się wiedze i doświadczenie ale zbyt wiele przyzwyczajeń, to zawsze łatwiej o zwycięstwo emocji lub osobistego "zaprogramowanie warsztatowego" (które - będę przy tym obstawać - dobrze gdy jest, a najogólniej nazwę to stylem charatkterystycznym dla danego autora).

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jaka jest podstawowa różnica między dziennikarzem obywatelskim a tradycyjnym? Tego pierwszego nie wyleją z pracy. Myślę, że to wiele tłumaczy. Dziennikarz obywatelski ma pełne prawo stawiać się i walczyć o swój tekst jak dzikie zwierzę, ale - zgadzam się z Tobą, Andrzeju - powinien zachować samokrytycyzm. Czasem wielokrotna wymiana POPRAWIONYCH wersji tekstu daje efekt jego prawdziwego pogłębienia. Rezultat końcowy może być dla nas samych zaskoczeniem. A zatem, autorzy - walczcie o swoje teksty! Nie bójcie się konfrontacji! Ale szanujcie pracę Redakcji! Oni naprawdę są OK. Chcą pomóc. A że czasem się mylą... My też się mylimy. Ludzka rzecz.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.