Facebook Google+ Twitter

Poprawić czy zlikwidować straż miejską?

  • Źródło: Dziennik Łódzki
  • Data dodania: 2007-05-05 17:58

Tak złej prasy łódzka straż miejska nie miała od dawna. Ale i zarzuty kierowane pod jej adresem są poważne. Chodzi o korupcję, "układy koleżeńskie", szykanowanie i zastraszanie szeregowych funkcjonariuszy przez przełożonych, wreszcie fatalne zarządzanie. Maciej Grubski, przewodniczący Rady Miejskiej, twierdzi, że ma na to dowody. Sławomir Seliga, komendant straży, odrzuca zarzuty. Zapowiada, że sprawa znajdzie finał w sądzie.

Bez względu na wyrok, już teraz zasadne wydaje się pytanie: co dalej? Czy łódzka straż wyjdzie z tego ostrego wirażu bez szwanku?

Strażnik miejski w Łodzi. / Fot. Dziennik ŁódzkiCzy komendant wiedział?
Maciej Grubski rozpętał tydzień temu prawdziwą burzę. Nie tylko sformułował jednoznaczne zarzuty, ale postarał się o dowody. Jak zapewnił, ewidentnie świadczące o nieprawidłowościach. Były to oświadczenia dwóch szeregowych funkcjonariuszy, którzy w lipcu i październiku 2005 roku, w godzinach pracy, remontowali mieszkanie Andrzeja Rewekanta, wówczas zastępcy komendanta. Prawdziwości oświadczeń, oprócz własnoręcznych podpisów, ma też dowodzić notatka służbowa spisana przez Pawła Bajera, kierownika referatu administracyjno-technicznego SM. Wynika z niej, że strażnicy poskarżyli się, iż Andrzej Rewekant nadużywa stanowiska służbowego. Czy chodziło o ten feralny remont? Nie wiadomo, w notatce nie ma o tym mowy. Ale o sprawie, jak wynika z pisma, wiedział także Sławomir Seliga. "Komendant Seliga, nie zajmując żadnego stanowiska, zostawił sprawę w moich i zastępcy Rewekanta rękach, aby przyjąć jak najlepsze rozwiązanie dla straży" - pisze Bajer.

Sporo kwiatków
To nie koniec. Przewodniczący rady twierdzi, że w opasłej teczce, jaka wylądowała na jego biurku, są też inne kwiatki. Zastrzega od razu, że ich nie ujawni, dopóki nie zyska pewności, że postawione w nich zarzuty są prawdziwe. - Nie chcę nikogo skrzywdzić, dopóki nie mam stuprocentowej pewności, nie ujawnię ani nazwisk, ani szczegółów - zastrzega Grubski.

O co chodzi? Choćby o donosy, jakie mieli fabrykować strażnicy pod adresem radnego Witolda Skrzydlewskiego i jego rodzinnej firmy. Istnieje uzasadnione podejrzenie, że to strażnicy (lub strażnik), podszywając się pod mieszkańców Łodzi, pisali skargi o domniemanym łamaniu prawa przez pracowników firmy Skrzydlewskiego. Trafiły one albo miały trafić do: prezydenta miasta, przewodniczącego Rady Miejskiej, prokuratury.

Skąd podejrzenie? W teczce Macieja Grubskiego są takie "skargi" napisane odręcznie. Aby zyskać pewność (lub wykluczyć), że pisał to któryś ze strażników, niezbędna jest analiza grafologiczna. Ma ją zlecić i opłacić zainteresowany, czyli Witold Skrzydlewski.

Przewodniczący rady twierdzi też, że docierały do niego sygnały o nakłanianiu strażników do anulowania nałożonych mandatów. - Nie mam na razie twardych dowodów - ucina dalsze pytania Grubski.

Czują się pomówieni
Maciej Grubski kilkakrotnie powtarza, że nie chce nikogo skrzywdzić. Nie żąda odwołania komendanta Sławomira Seligi ani jego zastępcy Andrzeja Rewekanta. Domaga się jednak zawieszenia ich w obowiązkach. - Nie wiem, na jak długo. Miesiąc chyba wystarczy, by całą sprawę wyjaśnić - argumentuje Grubski. - Jeśli zarzuty się potwierdzą, winni muszą ponieść konsekwencje.

Ani Sławomir Seliga, ani Andrzej Rewekant nie komentują zarzutów. Obaj zapowiedzieli tylko, że skierują pozwy do sądu cywilnego, bo czują się pomówieni. Prezydent Jerzy Kropiwnicki powołał specjalny zespół, który ma skontrolować funkcjonowanie straży. Sprawdzi m.in. sprawy organizacyjno-kadrowe, sposób przyznawania nagród i awansów.

Teraz są konkrety
Informacje o nieprawidłowościach w straży miejskiej już wcześniej przeciekały do mediów. Jesienią ubiegłego roku do naszej redakcji trafił list związkowców ze straży. Pisali w nim m. in. o niejasnym i tajnym systemie wynagradzania funkcjonariuszy, zmuszaniu ich do wypisywania mandatów za wszelką cenę, "byle wyrobić normę". Twierdzili, że całemu złu w straży winny jest Sławomir Seliga.

Karol Chądzyński, wówczas wiceprezydent Łodzi, któremu podlegała straż miejska, zapewnił nas wtedy, że spotkał się z autorami listu. - Jeśli mieli nadzieję, że odwołamy komendanta, to się przeliczyli. Związkowcy mają przede wszystkim bronić interesów pracowników, a nie wybierać sobie szefa - mówił wówczas "Dziennikowi Łódzkiemu".

Wtedy sprawa nie miała ciągu dalszego. Teraz z pewnością nie pozostanie bez echa. Bo wówczas był tylko list enigmatycznie podpisany przez "związki zawodowe". Żadnych nazwisk ani dowodów, tylko lista zarzutów i oskarżeń. Teraz są konkrety, czyli oświadczenia i notatki. A co jeszcze kryje teczka Macieja Grubskiego?

W straży wrze, mnożą się pytania: komu zależało, by sprawa wypłynęła po dwóch latach? Co z nami będzie dalej?

Straż to my!
No właśnie, co będzie dalej? Łódzka straż znalazła się na wirażu, i to ostrym. Funkcjonariusze nigdy chyba nie cieszyli się sympatią większości łodzian, bo kojarzeni się głównie z represjami: mandatami za złe parkowanie, nieodśnieżone chodniki, handel w miejscach niedozwolonych itp. Nawet ci łodzianie, którzy strażnikom ufali, mają teraz wątpliwości. Doskonale zdają sobie z tego sprawę szeregowi funkcjonariusze. Świadczy o tym choćby e-mail, jaki dostaliśmy. Autor, podpisujący się "strażnik", pisze: "Pewnie są u nas czarne owce, nie mnie to osądzać. Jak są, to trzeba je wywalić zaraz, bo za chwilę nie będziemy mogli wyjść na ulicę. Jak mamy kogokolwiek pouczać, karać, wlepiać mandat, kiedy straż miejska jest oskarżana o jakieś układy, układziki?! Prasa tylko o tym pisze. A ludzi nie interesuje, czy winny jest komendant czy kierownik, ludzie czytają - straż miejska. A straż miejska to my wszyscy!".

Proza życia
Na naszej stronie internetowej także zawrzało. Większość piszących uważa, że straż należy rozwiązać, a pieniądze, jakie miasto wydaje na jej utrzymanie, przekazać policji. Dlaczego? Bo policja znacznie więcej może zdziałać niż straż. Ma więcej uprawnień, jest lepiej wyposażona i wyszkolona.

Pojawił się jednak głos z wewnątrz, czyli ze straży. W liście, także sygnowanym "strażnik", czytamy m. in.: "OK, niech nas rozwiążą, ciekawi mnie, kto wtedy będzie kontrolował wasze klatki schodowe odnośnie czystości, ulice, czy są odśnieżone, czy jest posprzątane itd. Żaden policjant nie będzie tego robił. Więc niech nas rozwiązują, zacznę handlować gdzie tylko popadnie, śmiecić gdzie mi się podoba i wychodzić z psem bez smyczy i kagańca, bo i tak nikt się tym nie zajmie. A dodatkowo jestem przekonany, że straż nigdy nie będzie lubiana, bo niestety pełni rolę represyjną, czyli egzekwuje wszelkie wykroczenia porządkowe. Ale zawsze można poprawić jej wizerunek wśród społeczeństwa, tylko, niestety, "pryncypały" też muszą tego chcieć, a nie odpowiadać tak, jak odpowiedział nam na spotkaniu komendant Seliga, że póki on jest komendantem, nic się nie zmieni. Choć my chcieliśmy zmian, np. zwiększenia patroli na osiedlach".

* * * * *

Czy należy rozwiązać straż, a pieniądze przekazać policji? Rozwiązać obecną i w jej miejsce powołać nową? Oba wyjścia nie mają sensu. Po pierwsze, ucierpieliby wszyscy strażnicy, a przecież nie wobec wszystkich można sformułować zarzuty. Pracują tam (jestem pewna, że jest ich większość) uczciwi ludzie. Dlaczego mają cierpieć za coś, czego nie zrobili? Po drugie, straż jest miastu potrzebna, choćby do pilnowania porządku. Dlatego wystarczy drobiazgowa kontrola. Ale nie pod kątem "kto donosi", tylko czy oskarżenia mają podstawy. Jeśli tak, trzeba wskazać z imienia i nazwiska winnych oraz surowo ich ukarać. Tylko tyle i aż tyle.

Monika Pawlak

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Sekuła
  • Sekuła
  • 25.09.2012 15:49

Straż miejska należy jak najszybciej zlikwidować. Oprócz zastraszania obywateli i szykanowania staruszek handlujących pietruszką nic nie robi. Strażnicy miejscy w odróżnieniu od policjantów znani sa z chamstwa, bezwzględności i wymuszania mandatów przez zastraszanie. Byłam tego zastraszania ofiarą. był to mój pierwszy i mam nadzieje ostatni kontakt z tymi ludźmi. Ciekawe jak wyglądał nabór do tej formacji. chyba kandydatami byli wychowankowie poprawczaków. Czekam , kiedy to dziadostwo rozpędza na cztery wiatry. Ja widzę tylko policje i wiem co robi policja, jak odnosi sie do ludzi. To nie to co tałatajstwo ze straży niby miejskiej.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.