Facebook Google+ Twitter

Popychacze, krzykacze i inne dziwolągi

Dynamiczna pogoń za tajemniczą substancją, oprawiona w świetne efekty wizualne. Z połapaniem się w fabule jest już trudniej, a i o wtórność można oskarżyć, ale film zdaje egzamin.

 / Fot. PlakatChodzą pomiędzy nami ludzie, na których zwykle nie zwrócilibyśmy żadnej uwagi. Są obdarzeni niezwykłymi mocami, tak jak wychowankowie szkoły dla mutantów z X-Men. Zaobserwowano ich podczas II wojny światowej i od tego czasu jedni działają w służbach specjalnych, tak jak ich czerwony napakowany kolega Hellboy, a inni chcą po prostu żyć własnym życiem.

Nick zarabia, manipulując kośćmi do gry przy użyciu swych nadprzyrodzonych zdolności. I robi to nie gorzej od przeciętnego rycerza Jedi. Niespodziewanie zjawia się u niego nachalna trzynastolatka i mówi, że jest jasnowidzem w drugim pokoleniu. Tak zaczyna się dynamiczna pogoń za tajemniczą walizką, wywołująca lekkie skojarzenia z „Roninem”. W toku akcji Nick kompletuje całą drużynę niezwykle uzdolnionych bohaterów, by przechytrzyć zarówno groźnych rządowych agentów, jak też bezwzględny chiński klan.

„Push” to dynamiczne kino akcji, które garściami czerpie z pomysłów swoich poprzedników. I, co ciekawe, stara się o poprawę błędów. Zdolności nadprzyrodzone bohaterów nie są tu aż tak komiksowo przerysowane, jak w serii X-Men, a walka toczy się nie o losy świata, a jedynie o własny spokój. Nie nadużyto demonstracji niezwykłych mocy: nosiciele, węszyciele czy cienie używają ich tylko kilka razy w ciągu całego filmu. Obserwatorzy być może trochę częściej, ale to na próbach przewidywania przyszłości jest przecież zbudowana duża część tej historii. A po jeden z trików sięgnięto aż do starego „Shadow” – mam na myśli ukrycie przed ludzkimi oczyma całego (!) budynku.

Miejsem akcji wybrano Hongkong – popularne miejsce wśród twórców cyberpunku. Klimaty zatłoczonego chińskiego targowiska czy obskurnych, skleconych z desek jadłodajni, znane z „Nirvany” czy serii gier „Deus Ex”, znakomicie wpisują się w klimat filmu. Odpowiednio dobrana jest również muzyka: różnorodna, od luzackiej na początku, do podkreślającej dramatyczne momenty w ostatnich scenach. Gdy dodamy do tego bardzo dynamiczną kamerę, szybko zmieniające się ujęcia i specyficzny montaż, film miejscami zaczyna przypominać długi teledysk.

Mniej udany wydaje się być scenariusz. Niespójna, miejscami anarchiczna narracja co prawda wyrównuje się w połowie filmu, ale bohaterowie, pojawiający się znikąd i w tenże sposób znikający, pozostawiają mieszane uczucia. Odbija się to też na odbiorze niektórych scen: zdarzają się momenty ocierające się o komedię, chociaż wątpliwe jest, by takie było założenie twórców.

Twórcy filmu to profesjonaliści, ale nie z pierwszej ligi. Taki też jest efekt ich starań. Film niezły, ale do jednokrotnego obejrzenia. Ja osobiście wolę ambitniejsze produkcje, a więc stawiam 6,5 z 10. Do mojej kolekcji nie trafia.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.