Pozycja materiału w rankingach:
Jeżeli pracujesz na eksponowanym stanowisku i harujesz jak osioł szesnaście godzin na dobę, a przestajesz zwracać uwagę na otoczenie, to możesz się spodziewać, że wkrótce znajdziesz się na zielonej trawce.
Zobacz także:
Artykuły
(22)
Galerie
(2)
Średnia ocen
(4.62)
Miejscowość: Warszawa | Kraj: Polska
O mnie: Kulturoznawca i filmoznawca - absolwent Uniwersytetu im. A. Mickiewicza w Poznaniu. Scenarzysta, realizator i producent telewizyjny, dziennikarz, manager kultury. Więcej nie pamiętam, ale pewnie jeszcze się czegoś w życiu nauczę.
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Piotr Wierzbicki 11.03.2010 11:59
II Wojna Światowa spowodowała utratę najlepszej części społeczeństwa, ludzi wielkich myśli. Z kogo mieliśmy brać wzory tradycji i kultury? Kto był "sprzedawczykiem", szybko awansował a ten co był uczciwy, no koniec pozostał zapomniany i w nędzy. Co staje się z człowiekiem kiedy :"Z chłopa zrobi się Pana?" Najgorszy z możliwych ciemnych charakterów!
Alicja Pionkowska 10.03.2010 10:46
Dziękuję za ten pełen kultury tekst. Miałbyś Miły Autorze wiele powodów, aby napisać zupełnie inaczej. Szczególnie bliska mi część dotycząca realizowanych przez Ciebie spotów dla przyszłych posłów. Spotkałam się z tym także w swojej pracy. Niestety mam nieomal identyczne doświadczenie. Pozdrawiam. 5+
Tomasz Hens 09.03.2010 21:44
Mam podobne doświadczenia. Wysłałem maila do przewodniczącego jednej z komisji sejmowych. Potrzebowałem wypowiedzi do artykułu: Twoje dziecko poszło do kina na bajkę? Uważaj co tam zobaczy. Odpowiedź przyszła miesiąc (!) po opublikowaniu artykułu. Z informacją, że sprawą zajmuje się kto inny.
Mariusz Raniszewski 09.03.2010 21:16
Widać tam więcej kupy niźli kultury. Przynajmniej tej związanej z dobrym obyczajem
Ewa Łazowska 09.03.2010 21:13
No to mamy "rodzynki"...;) Miło mi słyszeć, że Polski Instytut Sztuki Filmowej wyłamuje się z tego powszechnego obyczaju "olewackiego". Mnie ostatnio olewa poważne wydawnictwo jakim jest Ars Polona. Mogłoby się wydawać, że tam to już jest sama kultura i sztuka do kupy wzięte, a jednak... Ech...
Mariusz Raniszewski 09.03.2010 20:45
Dziękuję ci Ewo za przywołanie dobrych manier. Szczerze mówiąc pierwotnie zamierzałem retorycznie zapytać w podsumowaniu czy takie zachowanie to bardziej brak profesjonalizmu czy dobrego wychowania po prostu. Muszę donieść uprzejmie, że istnieją wyspy "urzędowe" gdzie e-maile się czyta. Niektóre odkryłem ;) Jedną z nich jest Polski Instytut Sztuki Filmowej. "Już" cztery lata temu traktował pocztę elektroniczną jako oficjalnie wpływające pisma z wszelkimi do tego szykanami jak automatyczny wpis do dziennika korespondencji, nadanie numeru etc. A ostatnio na mejla odpowiedział mi telefonem i pismem papierowym dla przypieczętowania Urząd m.st. Warszawy. Może prościej byłoby elektronicznie, ale to już ich swoista filozofia. Pozdrawiam Ewo.
Ewa Łazowska 09.03.2010 20:29
Oczywiście podobno "szlachectwo" zobowiązuje, a w przypadku wybrańców Narodu tym bardziej powinno zobowiązywać. Sprawa powinna być bezdyskusyjna. Poza tym dobre obyczaje (jeśli jeszcze takie istnieją) wymagają tego by na listy odpowiadać. Rzeczywistość jednak jest taka, że na listy elektroniczne na ogół urzędy i inne tego typu instytucje nie odpowiadają. Takich przykładów z własnych doświadczeń mam multum i właściwie w sprawach, nazwijmy to - urzędowych i społecznych z tej formy komunikacji już nie korzystam, staram się bowiem unikać rozczarowań. Czyli mówiąc krótko - paskudny obyczaj lekceważenia obywateli, którzy mają "czelność" komunikować się m.inn. z posłami za pośrednictwem e-maili wpisuje się na trwałe w nasze polskie obyczaje.
Na temat diametralnych zmian postaw jednostki, która została wywindowana na wyżyny władzy nie będę się rozpisywać. Podobno władza działa jak narkotyk - powiedział mi kiedyś pewien prominent i z pewnością miał rację. Pozdrawiam - Mariuszu.
Mariusz Raniszewski 09.03.2010 19:18
Dziękuję za polecane artykuły. Naturalnie Pan rację - jednomandatowe okręgi załatwiają w jakiejś mierze problem 9zresztą PO swego czasu dyskutowała taki projekt zmiany ordynacji wyborczej) Tyle że jest to rozwiązanie stricte siłowe. A mnie się marzy taka zwyczajna ludzka życzliwość, uczciwość i etyka zawodowa ;)
Krzysztof Kowalczyk 09.03.2010 18:31
Pisze Pan: "Ze słyszenia i relacji naocznych świadków wiem, że w USA jest ponoć inaczej. Na każdą korespondencję skierowaną do osoby publicznej w Stanach się odpowiada. Ludzie, którzy wkładają w to swoją prace i pieniądze, doskonale się orientują, że muszą szanować innych. I każdy pozytywny głos jest ważny. W przeciwnym razie stracą swój największy kapitał, jakim jest zaufanie. Dlaczego nasi parlamentarzyści nie mają takich obaw? Nie wiem."
Tak rzeczywiście jest - również w Wielkiej Brytanii. Znam nawet polskiego profesora, któremu odpowiedział poseł brytyjski. Ale zarówno w Anglii, jak i w Stanach mają jednomandatowe okręgi wyborcze i to jest ten bat na polityków. Jak nie ma list partyjnych, poseł wybierany jest jeden z okręgu wyborczego, a kandydaci zgłaszają się sami, nie za pośrednictwem (i zgodą) central partyjnych, to oczywiście nie mogą sobie pozwolić na taką butę w stosunku do obywateli, jeśli chcą zdobyć mandat. Wtedy bowiem przyszłość posła zależy tylko od liczby głosów, a nie od obecności na "mandatowym" miejscu listy odpowiedniej partii politycznej. Wtedy poseł odpowiada w pierwszym rządzie przed wyborcami, a nie przed partią, gdy tymczasem u nas jest odwrotnie. W ordynacji JOW (jednomandatowe okręgi wyborcze) niemożliwe by było wejście do Sejmu z zaledwie kilkuset czy paroma tysiącami głosów, co umożliwia wielu posłom obecna ordynacja. Po co się więc mają przejmować wyborcami, skoro mogą wejść do Sejmu bez ich znaczącego poparcia?
Polecam stronę Ruchu Obywatelskiego na rzecz Jednomandatowych Okręgów Wyborczych i akcji NZS Jednomandatowe.pl:
www.jow.pl
www.jednomandatowe.pl
Polecam też artykuł prof. Jerzego Przystawy, który pisze o tym samym problemie co Pan:
http://www.miastostudentow.pl/oferty-dla-studentow-w-lublinie/jednomandatowe-okregi-wyborcze.html
Ewa Krzysiak 09.03.2010 15:08
Póki są na swoich stanowiskach ,to juz ich nie interesują inni - przeciętny Nowak czy Kowalski. Będą zabiegać o zainteresowanie i głosy poparcia przed kolejnymi wyborami.
O. Rydzyk i PiS są zgodni: "Katolicy nie powinni płacić podatków"
(odsłon: +3681)