Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

43254 miejsce

Poradnik dla zapracowanego (p)osła

Jeżeli pracujesz na eksponowanym stanowisku i harujesz jak osioł szesnaście godzin na dobę, a przestajesz zwracać uwagę na otoczenie, to możesz się spodziewać, że wkrótce znajdziesz się na zielonej trawce.

Jeżeli pracujesz na eksponowanym stanowisku i harujesz jak osioł szesnaście godzin na dobę, a przestajesz zwracać uwagę na otoczenie, to możesz się spodziewać, że wkrótce znajdziesz się na zielonej trawce. W najlepszym wypadku przestaniesz być wiarygodny.

Powyższe memento dotyczy osób publicznych, pracujących na rzecz i w imieniu społeczeństwa. Prościej powiem tak: mam na myśli tych, którzy pracują z ludźmi i muszą się z nimi kontaktować.
Klientów najbardziej boli ignorancja. To stosunkowo prosty mechanizm – zaufali danej firmie czy osobie, poświęcili jej swój czas i pieniądze. Podobne relacje występują na linii wyborca -parlamentarzysta. Tyle, że są one poniekąd o wiele bardziej istotne. (przynajmniej teoretycznie). Ad rem.

22 lutego br. wysłałem pocztą elektroniczną list do sejmowej Komisji Polityki Społecznej i Rodziny. Pisałem tam między innymi: „...W załączeniu przesyłam artykuł, który pokazuje nie tylko systemowy brak empatii wobec ludzi w potrzebie. Przedstawia ignorancję i arogancję pracowników służb socjalnych i samorządowych. Na to zjawisko Poseł RP ma wpływ niewielki. Mają natomiast Państwo możliwość tworzenia dobrego prawa. Struktury, która nie pozwalałaby na nadużycia i marnotrawstwo, a nade wszystko była skuteczna”.

Prosiłem, by pochylono się nad przedstawionymi przeze mnie mankamentami polskiego prawa regulującego pomoc osobom ubogim i niepełnosprawnym. Wskazywałem na jego niespójność oraz rozbieżności z zapisami konstytucyjnymi. Uczyniłem to z pozycji osoby jako tako poruszającej się w materii prawnej, ale przecież amatora. Był to zatem głos obywatelski. Nie uzurpuję sobie słuszności stawianych tam tez. Napisałem ten list, gdyż uważam, że ludzie ubodzy i niepełnosprawni nie są w Polsce odpowiednio zabezpieczeni. Wysłałem list, ponieważ na stronie Sejmu RP każdy parlamentarzysta podaje swój publiczny adres poczty elektronicznej i każdy obywatel RP może z niego korzystać.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (10):

Sortuj komentarze:

II Wojna Światowa spowodowała utratę najlepszej części społeczeństwa, ludzi wielkich myśli. Z kogo mieliśmy brać wzory tradycji i kultury? Kto był "sprzedawczykiem", szybko awansował a ten co był uczciwy, no koniec pozostał zapomniany i w nędzy. Co staje się z człowiekiem kiedy :"Z chłopa zrobi się Pana?" Najgorszy z możliwych ciemnych charakterów!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękuję za ten pełen kultury tekst. Miałbyś Miły Autorze wiele powodów, aby napisać zupełnie inaczej. Szczególnie bliska mi część dotycząca realizowanych przez Ciebie spotów dla przyszłych posłów. Spotkałam się z tym także w swojej pracy. Niestety mam nieomal identyczne doświadczenie. Pozdrawiam. 5+

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mam podobne doświadczenia. Wysłałem maila do przewodniczącego jednej z komisji sejmowych. Potrzebowałem wypowiedzi do artykułu: Twoje dziecko poszło do kina na bajkę? Uważaj co tam zobaczy. Odpowiedź przyszła miesiąc (!) po opublikowaniu artykułu. Z informacją, że sprawą zajmuje się kto inny.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Widać tam więcej kupy niźli kultury. Przynajmniej tej związanej z dobrym obyczajem

Komentarz został ukrytyrozwiń

No to mamy "rodzynki"...;) Miło mi słyszeć, że Polski Instytut Sztuki Filmowej wyłamuje się z tego powszechnego obyczaju "olewackiego". Mnie ostatnio olewa poważne wydawnictwo jakim jest Ars Polona. Mogłoby się wydawać, że tam to już jest sama kultura i sztuka do kupy wzięte, a jednak... Ech...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękuję ci Ewo za przywołanie dobrych manier. Szczerze mówiąc pierwotnie zamierzałem retorycznie zapytać w podsumowaniu czy takie zachowanie to bardziej brak profesjonalizmu czy dobrego wychowania po prostu. Muszę donieść uprzejmie, że istnieją wyspy "urzędowe" gdzie e-maile się czyta. Niektóre odkryłem ;) Jedną z nich jest Polski Instytut Sztuki Filmowej. "Już" cztery lata temu traktował pocztę elektroniczną jako oficjalnie wpływające pisma z wszelkimi do tego szykanami jak automatyczny wpis do dziennika korespondencji, nadanie numeru etc. A ostatnio na mejla odpowiedział mi telefonem i pismem papierowym dla przypieczętowania Urząd m.st. Warszawy. Może prościej byłoby elektronicznie, ale to już ich swoista filozofia. Pozdrawiam Ewo.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Oczywiście podobno "szlachectwo" zobowiązuje, a w przypadku wybrańców Narodu tym bardziej powinno zobowiązywać. Sprawa powinna być bezdyskusyjna. Poza tym dobre obyczaje (jeśli jeszcze takie istnieją) wymagają tego by na listy odpowiadać. Rzeczywistość jednak jest taka, że na listy elektroniczne na ogół urzędy i inne tego typu instytucje nie odpowiadają. Takich przykładów z własnych doświadczeń mam multum i właściwie w sprawach, nazwijmy to - urzędowych i społecznych z tej formy komunikacji już nie korzystam, staram się bowiem unikać rozczarowań. Czyli mówiąc krótko - paskudny obyczaj lekceważenia obywateli, którzy mają "czelność" komunikować się m.inn. z posłami za pośrednictwem e-maili wpisuje się na trwałe w nasze polskie obyczaje.
Na temat diametralnych zmian postaw jednostki, która została wywindowana na wyżyny władzy nie będę się rozpisywać. Podobno władza działa jak narkotyk - powiedział mi kiedyś pewien prominent i z pewnością miał rację. Pozdrawiam - Mariuszu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękuję za polecane artykuły. Naturalnie Pan rację - jednomandatowe okręgi załatwiają w jakiejś mierze problem 9zresztą PO swego czasu dyskutowała taki projekt zmiany ordynacji wyborczej) Tyle że jest to rozwiązanie stricte siłowe. A mnie się marzy taka zwyczajna ludzka życzliwość, uczciwość i etyka zawodowa ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pisze Pan: "Ze słyszenia i relacji naocznych świadków wiem, że w USA jest ponoć inaczej. Na każdą korespondencję skierowaną do osoby publicznej w Stanach się odpowiada. Ludzie, którzy wkładają w to swoją prace i pieniądze, doskonale się orientują, że muszą szanować innych. I każdy pozytywny głos jest ważny. W przeciwnym razie stracą swój największy kapitał, jakim jest zaufanie. Dlaczego nasi parlamentarzyści nie mają takich obaw? Nie wiem."

Tak rzeczywiście jest - również w Wielkiej Brytanii. Znam nawet polskiego profesora, któremu odpowiedział poseł brytyjski. Ale zarówno w Anglii, jak i w Stanach mają jednomandatowe okręgi wyborcze i to jest ten bat na polityków. Jak nie ma list partyjnych, poseł wybierany jest jeden z okręgu wyborczego, a kandydaci zgłaszają się sami, nie za pośrednictwem (i zgodą) central partyjnych, to oczywiście nie mogą sobie pozwolić na taką butę w stosunku do obywateli, jeśli chcą zdobyć mandat. Wtedy bowiem przyszłość posła zależy tylko od liczby głosów, a nie od obecności na "mandatowym" miejscu listy odpowiedniej partii politycznej. Wtedy poseł odpowiada w pierwszym rządzie przed wyborcami, a nie przed partią, gdy tymczasem u nas jest odwrotnie. W ordynacji JOW (jednomandatowe okręgi wyborcze) niemożliwe by było wejście do Sejmu z zaledwie kilkuset czy paroma tysiącami głosów, co umożliwia wielu posłom obecna ordynacja. Po co się więc mają przejmować wyborcami, skoro mogą wejść do Sejmu bez ich znaczącego poparcia?

Polecam stronę Ruchu Obywatelskiego na rzecz Jednomandatowych Okręgów Wyborczych i akcji NZS Jednomandatowe.pl:

www.jow.pl

www.jednomandatowe.pl

Polecam też artykuł prof. Jerzego Przystawy, który pisze o tym samym problemie co Pan:
http://www.miastostudentow.pl/oferty-dla-studentow-w-lublinie/jednomandatowe-okregi-wyborcze.html

Komentarz został ukrytyrozwiń

Póki są na swoich stanowiskach ,to juz ich nie interesują inni - przeciętny Nowak czy Kowalski. Będą zabiegać o zainteresowanie i głosy poparcia przed kolejnymi wyborami.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.