Wygodne buty to podstawa! Nieodpowiednio dopasowane mogą przyczynić się do skręcenia kostki lub innej kontuzji. To one odpowiadają za nasze ruchy, więc nie powinny być ani za ciasne, ani za luźne, byśmy swobodnie mogli uginać w nich nogę, nie podnosząc przy tym pięty do góry. Musimy mieć możliwość w pełni kontrolować naszą stopę! Ważną rolę w butach odgrywa twardość, która powinna być dobierana do umiejętności narciarza i jego masy ciała. Jeżeli czujesz, że nie jesteś jeszcze mistrzem, wybierz buty o niskiej twardości, ponieważ najpewniej nie będziesz wkładać w jazdę dużo siły.
Ostatnią, kluczową rzeczą, o którą należy zatroszczyć się przed wyjazdem, są same narty. One też muszą być dopasowane do naszych umiejętności. Osoby, które dobrze sobie radzą, mogą kupić sprzęt bardziej elastyczny, który przystosowuje się do trudniejszych tras i warunków. Długość nart jest zależna od naszego wzrostu, powinny one być o 10 cm krótsze niż my.
Jeżeli nasze narty leżały od poprzedniego sezonu, musimy zadbać również o ich kondycję. Sprzęt musi być oczyszczony i wysuszony. Potem powinniśmy wypełnić ubytki i wyrównać narty cykliną. Ważne jest również nasmarowanie ślizgów „na gorąco” parafinami. Ten ostatni zabieg dobrze powtarzać nie tylko przy konserwacji przed wyjazdem, ale również mniej więcej co dwa dni podczas urlopu. Dzięki temu nie tylko jeździ się szybciej, ale także zabezpiecza się ślizgi przed utlenianiem i zwiększa się żywotność nart. Potem zostaje tylko ostrzenie, to jak bardzo są wyszlifowane krawędzie powinno być uzależnione od naszych umiejętności. Narty amatorów z reguły mają kąt 89 stopni. Choć porządne ostrzenie wykonujemy raz, to warto w czasie wyjazdu, co kilka dni, kilkoma ruchami pilnika „odświeżyć” ostrość krawędzi. Na koniec należy sprawdzić wiązania czy wszystko z nimi porządku? I czy zniosą np., to że przybyło nam kilka kilogramów… lub, że kilka kilo straciliśmy.
Tak przygotowani możemy ruszyć na stok!