Facebook Google+ Twitter

Porażka Asseco Prokomu w ćwierćfinałowym debiucie w Atenach

Asseco Prokom Gdynia poniósł porażkę w wyjazdowym spotkaniu z Olympiakosem Pireus 83:79 i w rywalizacji do 3 zwycięstw przegrywa 1 - 0. Kolejny mecz ćwierćfinałowy w czwartek również w Pireusie.

Scoonie Penn (L) z Olympiakosu próbuje zatrzymać zawodnika Asseco Prokom Dawida Logana (P) podczas meczu w Atenach 23 marca 2010. / Fot. EPA/KATERINA MAVRONAMistrzowie Polski spotkanie rozpoczęli znakomicie, już na początku pierwszej kwarty obejmując kilkunastu punktowe prowadzenie. Greccy kibice zgromadzeniu w Hali Pokoju i Przyjaźni przecierali oczy ze zdumienia, patrząc na tablicę z wynikiem 11:0 dla Asseco Prokomu. Wtedy na parkiecie zameldowali się Kleiza i Bourousis co w efekcie doprowadziło do zniwelowania przewagi gości z Gdyni. Szczególnie dobrze radził sobie tutaj Litwin, niemiłosiernie katując defensywę Prokomu rzutami z dystansu i efektownymi smeczami.

W ekipie trenera Pacesasa brylował, jak zwykle, Qyntel Woods, dla którego mecz ten był swoistą sentymentalną podróżą, gdyż jeszcze w 2007 roku bronił barw olimpijczyków z Pireusu. Wespół z Ronnim Burrellem i Ratko Vardą kreowali ofensywne poczynania mistrzów Polski. Po początkowym prowadzeniu Asseco przez większą część pierwszej połowy wynik oscylował w okolicach remisu. Końcówka należała jednak do gdynian, którzy grając bezbłędnie w obronie, skutecznie zakończyli 2 ostatnie kontrataki w tym fragmencie gry, co pozwoliło objąć im 4-punktowe prowadzenie po pierwszych 20 minutach spotkania.

Po przerwie Prokom nie zwalniał tempa, powiększając przewagę do 8 oczek. Trener gospodarzy, widząc chaos w obronie swoich podopiecznych i prawdziwą indolencję najlepszych strzelców swojej drużyny, wprowadził na parkiet Milosa Teodosica. Młody Serb pokazał, że ławka rezerwowych nie jest szczytem jego ambicji, a ciężar gry może spokojnie spocząć na nim. Dwie "trójki" i kilka asyst zawodnika z nr 18 na czerwono-białej koszulce powiększyło przewagę Olympiakosu, której zespół nie oddał już do końca kwarty.

Ostatnia kwarta meczu toczyła się również pod dyktando gospodarzy, chociaż gdynianie za sprawą Daniela Ewinga i Davida Logana nie pozwolili odskoczyć zbytnio rywalom. Kiedy po niesportowym faulu Burrella, a także przewinieniu Ewinga, swoje okazje rzutowe wykorzystali najlepsi na parkiecie Kleiza i Teodosic, wynik wydawał się być już rozstrzygnięty. Mistrz Polski pokazał po raz kolejny, że jego miejsce w ćwierćfinale nie jest przypadkiem i zniwelował stratę do 2 punktów w nieco ponad minutę.

 / Fot. http://www.ticket2final.com/Admin/Uploads/euroleague_white_background.jpgNa mniej niż 60 sekund przed końcową syreną, po niecelnym rzucie Papaloukasa, piłkę przejął Logan, mogąc doprowadzić do remisu, jednak w kluczowym momencie wyślizgnęła mu się z rąk. Dodatkowo faulowany był Teodosic, który wykorzystując oba rzuty wolne przypieczętował zwycięstwo swojej drużyny 83-79. Asseco Prokom, pomimo porażki pokazał, że Grecy są jak najbardziej w ich zasięgu, a najbliższa okazja aby to potwierdzić nadarzy się już w czwartek o godz 20:00 ponownie w Hali Pokoju i Przyjaźni.

Olympiakos Pireus - Asseco Prokom Gdynia 83:79 (18:19, 17:20, 25:15, 23:25)
Olympiakos Pireus: Linas Kleiza 26, Milos Teodosic 21, Josh Childress 13, Ioannis Boroussis 6, Scoonie Penn 5, Loukas Mavrokefalides 4, Theodoros Papaloukas 3, Nikola Vujcic 2, Sofoklis Schortsanitis 2, Patrick Beverley 1, Yotam Halperin 0.

Asseco Prokom Gdynia: Qyntel Woods 23, Ronald Burrell 14, Daniel Ewing 13, Ratko Varda 12, David Logan 11, Adam Hrycaniuk 5, Piotr Szczotka 1, Jan-Hendrik Jagla 0, Lorinza Harrington 0, Adam Łapeta 0

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

szkoda, niewiele zabrakło;/

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.