Facebook Google+ Twitter

Porażka, która dała awans. MKS Selgros Lublin w ćwierćfinale PZP

Niedzielny mecz w Lublinie zakończony awansem zespołu MKS Selgros Lublin do 1/4 Pucharu Zdobywców Pucharów był spotkaniem, w którym gospodynie walczyły nie o zwycięstwo, tylko o to by nie przegrać różnicą większą niż dziewięć bramek.

 / Fot. Kinga WiśniewskaMecz rozpoczął sie od agresywnej obrony Dunek, co zwiastowało, że mimo wysokiego zwycięstwa na wyjeździe, gospodynie będą musiały się sporo napracować by awansować do kolejnej rundy rozgrywek. Wynik otworzyła Dorota Małek, ale Janna Westberg szybko doprowadziła do stanu 1:1. Lublinianki w początkowej fazie pierwszej połowy nie miały raczej problemów ze zdobywaniem bramek, ale ich gra obronna nie wyglądała najlepiej stąd na tablicy widniał rezultat 3:3. W końcu przechwycona piłka i efektowna kontra zakończona bramką Jessicki Da Silva Quintino wyprowadziły drużynę MKS-u na prowadzenie 6:4. Dwubramkową przewagę zawodniczki z Lublina utrzymały nawet pomimo podwójnego wykluczenia. W drugiej części pierwszej połowy przyjezdne wzmocniły jednak grę obronną co pozwoliło im wyjść w 21. minucie na prowadzenie 11:10. Wzięcie czasu niczego nie zmieniło w grze gospodyń, które na trzy bramki piłkarek z Randers potrafiły odpowiedzieć tyko jednym trafieniem. Ta część spotkania zakończyła się ostatecznie rezultatem 15:13 dla Dunek.

Obraz gry w pierwszej części drugiej połowy pozostawał niezmieniony. Lublinianki nadal miały poważne problemy w grze ofensywnej, a że gra obrona nie uległa poprawie przewaga przeciwniczek wzrosła do pięciu bramek. Nie minęło osiem minut od początkowego gwizdka, a na tablicy pojawił się wynik 14:20. Na domiar złego trzecią dwuminutową karę równoznaczną z zakończeniem udziału w meczu otrzymała najskuteczniejsza zawodniczka MKS-u - Marta Gęga. Od tego momentu gra lublinianek posypała sie całkowicie. Jeśli nie zgubiły one gdzieś piłki w ataku i jeśli w ogóle udało im sie oddać rzut na bramkę przeciwniczek to ich strzały były na tyle słabe i sygnalizowane, że Marianne Lundsby stojąca na bramce Randers nie miała żadnych problemów z ich obroną. Dunki w pełni skorzystały z gościnności oraz przysłowiowej podanej ręki i w 44. minucie odrobiły dziewięciobramkową stratę z pierwszego spotkania. Fantastyczny doping lubelskich kibiców pozwolił jednak chociaż na chwilę odrodzić się zawodniczkom MKS-u, które dzięki wzmocnionej grze w obronie oraz skutecznym interwencjom Ekateriny Dzhukevaj zdobyły cztery bramki z rzędu nie tracąc żadnej i doprowadziły do stanu 19:24. Po tym okresie gry znów do głosu doszły przyjezdne, których przewaga wzrosła do siedmiu bramek. Przy stanie 20:27 w poczynania obu drużyn zaczęła wkradać się nerwowość, co przełożyło sie na nieskuteczną grę i brak bramek przez ponad osiem minut. W końcu Alesia Mihdalova przełamała tą niemoc zdobywając chyba najważniejszą bramkę w niedzielnym meczu. Zawodniczkom z Danii starczyło czasu na odpowiedzenie tyko dwoma trafieniami i mecz zakończył sie wynikiem 21:29, który dał awans do kolejnej rundy zespołowi z Lublina.

MKS Selgros Lublin – Randers HK 21:29 (15:13)

MKS: Dzhukeva, Baranowska - Marta Gęga (6), Jessica Quintino (4), Joanna Drabik (3), Dorota Małek (3), Alesia Mihdaliova (2), Małgorzata Rola (2), Kristina Repelewska(1).

Randers: Lundsby, Vojcic – Westberg (9), Gosse (7), Wallen (6), Andersen (3), Cuadrado (1), Hojlund (1), Heindahl (1), Jonsdottir (1), Svangaard.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Dziękuję bardzo :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jestem pod wrażeniem, naprawdę. Co za relacja! Obawiam się, że bardzo niewielu DO umiałoby opisać mecz w tak ciekawy sposób... Brawo!
I tylko tak na wszelki wypadek muszę dodać, że na sporcie to ja się znam wyjątkowo słabo.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.