Facebook Google+ Twitter

Porażka Polek na inauguracji mistrzostw. Polska-Japonia 2:3

Polskie siatkarki rozpoczęły swój udział w mistrzostwach świata od przegranej. Po emocjonującym, pięciosetowym spotkaniu, uległy reprezentantkom Japonii 2:3.

Swoje występy na mundialu Polki rozpoczęły od potyczki z drużyną gospodarzy. Nikt nie wydawał się być zdziwiony terminarzem – styl gry Japonek powoduje, że najlepiej prezentują się zwykle na początku rozgrywek, później nieco opadają z sił. Stąd też, kiedy jako organizator turnieju mają wpływ na układ gier, starają się szybko uporać z najgroźniejszymi rywalami.
Hala Yoyogi National Gimnasium w Tokio przed czterema laty okazała się szczęśliwym miejscem dla polskiej siatkówki. To właśnie w tym dwunastotysięcznym obiekcie, nasi zawodnicy zostali wicemistrzami świata. Ta myśl najwyraźniej dodawała otuchy biało-czerwonym, a w zespole dało się wyczuć optymistyczny nastrój.

"Jestem bardzo dobrej myśli, ze zdrowiem jest jak najbardziej w porządku, ale dmucham na zimne. Już niejednokrotnie grałyśmy w takich halach i przy tylu kibicach, wiec nie jest to dla nas nic nowego. Jako zespół chciałybyśmy pokazać jak najlepsza siatkówkę, starać się wygrywać, mamy fajną drużynę, jest świetna atmosfera" – stwierdziła w Polsat Sport przyjmująca Anna Werblińska. Na pytanie, czego jej życzyć przed rozpoczęciem mistrzostw, odpowiedziała z uśmiechem: "Żebym miała dzień konia".

Masayosi Manabe, szkoleniowiec Japonek, przyznał na konferencji prasowej, że spodziewa się zaciętej walki. "Mam wrażenie, że Polki są bardzo silne. Na pewno mają nad nami sporą przewagę, jeśli chodzi o wzrost. Nie będzie łatwo pokonać polskiego zespołu, ale musimy zaprezentować nasz własny, japoński styl gry" – stwierdził.

Nerwy i emocjonująca końcówka

Mecz jednak nie rozpoczął się dla naszych siatkarek najlepiej. Kłopoty w przyjęciu spowodowały, że gospodynie szybko odskoczyły na 3:0 i trzypunktową przewagę zachowały do pierwszej przerwy technicznej. Po wznowieniu gry as serwisowy Mai Yamaguchi powiększył ją o kolejne oczko. Słabo w przyjęciu spisywała się Anna Werblińska, dotychczasowa liderka biało-czerwonych, lecz po drugiej przerwie popisała się kilkoma znakomitymi atakami, których rywalki nie były w stanie podbić. Sytuacja diametralnie zmieniła się, gdy w polu serwisowym stanęła Agnieszka Bednarek-Kasza. Polski wyrównały po 17, zdobywając sześć kolejnych oczek w jednym ustawieniu. Kiedy nasze siatkarki wyszły na jednopunktowe prowadzenie, na boisku pojawiła się Akiko Ino, druga nominalna libero zespołu japońskiego. W końcówce seta ciężar gry wzięła na siebie Małgorzata Glinka, przeciwniczki jednak znakomicie broniły jej atomowe ataki. Piłkę setową miał raz jeden, raz drugi zespół, Polki jednak szybciej opanowały nerwy i wygrały pierwszą partię 28:26.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.