Facebook Google+ Twitter

Porażka Rosji a tragedia antyczna

Po co komu filozofia z tragedii antycznej? Czy ukazane tam prawdy mają cokolwiek wspólnego z aktualną rzeczywistością? Okazuje się, że tak, co dobitnie pokazała dzisiejsza porażka Rosjan z Polakami w siatkarskich mistrzostwach świata.

Przed meczem w szeregach Rosjan mnożyły się lekceważące wręcz wypowiedzi o drużynie Raula Lozano. Siatkarze Sbornej unosili się arogancją, w tragedii antycznej zwaną też Hybris, czyli pychą. Opinie umniejszające istotę imponującej passy zwycięstw bez straty seta Polaków zawierały głęboki podtekst i przejrzyście trafiały w podświadomość biało-czerwonych. Nasi rywale zaznaczali wielokrotnie, iż dotychczasowe pojedynki na turnieju należy odstawić na bok, a na piedestał wynieść wtorkową potyczkę jako zjawisko samo w sobie, całkowicie odrębne i niezależne od dotychczasowych rezultatów. Rosjanie byli pewni swego, przeciwnika traktując jedynie jako przystanek w drodze do finału.

Już w starożytności przekonano się jednak, że pycha prowadzi bezlitośnie do zguby i nieszczęścia, co stało się motywem przewodnim wielu dzieł literackich i teatralnych. I dzisiejszego ranka sprawdziła się stara, antyczna prawda. Jak wszyscy już zapewne wiemy, podopieczni Zorana Gajicia podzielili los Antygony, Edypa i innych tragicznych bohaterów. Zawodnicy rosyjscy wyszli na parkiet pogrążeni w przekonaniu o własnej wartości. Niestety była ona mocno zawyżona. O ile pierwsze dwa sety mogły utwierdzić ich w tym toku myślenia, to trzecia i każda kolejna partia musiała być istnym kubłem zimnej wody na rozgrzane głowy kolosów. A jako że reprezentanci Rosji to ludzie wysocy, to ta zimna woda spływała po nich dość długo. I pewnie spływa po chwilę obecną, a ujścia nie widać.

Nie umniejszając fantastycznej postawy Polaków w tym spotkaniu, śmiem twierdzić, iż siatkarze Gajicia, jak i on sam, przegrali też sami ze sobą. "Kto pod kim dołki kopie, sam w nie wpada" - mówi stare porzekadło. I jak nie odnieść tego stwierdzenia do dzisiejszych wydarzeń w dalekiej Japonii? Innymi słowami mówiąc, Rosjanie zginęli od tego samego miecza, którym jeszcze kilka godzin wcześniej chcieli wojować. Na nic zdały się docinki i górnolotne spojrzenia pod adresem biało-czerwonych. Na nic zdała się arogancja, nadmierna pewność siebie, pycha. Naszych rywali zgubiła świadomość własnej wartości, niestety świadomość błędna, mocno odstająca od realiów.

Niejednokrotnie sport, a szczególnie taka dyscyplina jak siatkówka, pokazywał, iż przedmeczowe prognozy i wskazywanie faworytów, tudzież przypisywanie sobie zwycięstwa już przed pierwszym gwizdkiem sędziego, może nieść ze sobą niepożądane skutki. Rosja miała zmieść Polaków z parkietu i odesłać z powrotem do ojczyzny. Tymczasem to my uwydatniliśmy błędy zadufanego w sobie przeciwnika, wykazując się niezwykłą wolą walki i zaciętością, która chwilami przerodziła się w sportową złość. Siatkarze, jak i sztab szkoleniowy Sbornej oczywiście próbowali zachwiać równowagę psychiczną i mentalną naszego zespołu, czy to poprzez słowne utargi, podważanie decyzji arbitra, czy wreszcie złośliwą gestykulację w czasie pojedynku. Wszystkie te zamiary nie znalazły jednak odzwierciedlenia w rzeczywistości. Rosjanie przegrali z czołową ekipą na świecie, jednak bardziej gorzki jest smak porażki z własną arogancją i dumą. Czy ich nerwy wytrzymają tą próbę i, co ważniejsze, pozwolą podejść do następnego meczu z biało-czerwonymi z nieco innym nastawieniem? To pokaże czas.

Mnie zastanawia jednak co innego. Wracając do porównań ze światem tragedii greckiej, nie mogę nie poruszyć kwestii fatum, czyli przeznaczenia. Fatum wiszące choćby nad bohaterami Sofoklesa, rozdające karty w ich życiu. Czy Rosjanie mieli swoje fatum? Owszem. Było nim lekceważenie umiejętności i dokonań rywala, pogrążenie w pysze, przedwczesne przekonanie o wiktorii. Rosyjskie fatum nie tkwiło w technicznych niedociągnięciach, źle obranej taktyce czy fizycznej wytrzymałości, lecz w głębi ich psychiki. Nietrudno zatem doszukać się powiązań ideologii antycznej ze światem współczesnym, czego dzisiejsza przegrana reprezentacji Rosji wydaje się być świetnym przykładem. Pycha bohaterów zjadła ich samych. Pamiętajmy o tym w życiu codziennym.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

"Ideologia antyczna" - to sformułowanie trzeba by poprawić, nie jest prawidłowe. Może po prostu świata antycznego ze światem współczesnym? Krzysiek, proponuję ci, żebyś w przyszłości zainteresował się bliżej zawodami agonistycznymi w starożytnym Rzymie. To nawet nie analogie, to po prostu dzisiejsze emocje sportowe. W wyścigach rydwanów były cztery "kluby": Zieloni, Niebiescy, Czerwoni i Biali (kolory tunik - jak dziś strojów). Istniały fankluby, cesarze osobiście zasiadali na trybunach (podobnie dzisiaj prezydenci). Były emocje, okrzyki, wrzaski, radość i rozpacz.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Co za bełkot.... A moze by tak podać jakieś źródła wiedzy? Skąd wiesz o podejściu Rosjan przed meczem do Polaków? Czyżby tylko z tv? Polskie media mają to do siebie, że dużo bzdur o Rosji i jej obywatelach wymyślają. A kto przed meczem miał się pewnie i krzyczał, że to wojna polsko rosyjska? Kto robił z tego meczu bitwe o poczucie się lepiej w swoich kompleksach? Bo widzisz, jeśli ktoś miał kontakt z Rosjanami, raczej w tego typu brednie, jak ich poczucie wyższości i pychę, nie uwierzy. No ale ty młody jesteś i buńczuczny, do tego wychowane w obecnej propagandzie nienawiści. Porównywanie meczu do greckiej tragedii jest śmieszne i załosne. Co chcesz tym osiągnąć? Dodać zwykłemu meczowi siatkarskiemu patosu? Dlatego ze Polacy wygrali. A gdyby przegrali? Znasz bilans wielu meczy polska- rosja? Śmieszne są te twoje wypociny:) Ale pisz pisz dalej, skoro ci to samopoczucie poprawia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

No, Krzychu, pomysł the best :) +++

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękuję za wszystkie opinie. Uśmiech dla Pana Andrzeja i innych:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Kiedyś byłem na zawodach Taekwondo! Jeden z trenerów (mistrzów) Koreańczyk, kiedy zauważył pychę i pewność siebie u przeciwnika swojego ucznia, co widocznie go paraliżowało, powiedział tylko jedno zdanie:"Naucz go szacunku!" Znał wartość swojego zawodnika i wiedział, że jedynym problemem, który może przeszkodzić w zwycjęstwie to psychika. Ów uczeń wygrał bezapelacyjnie. Myślę,że podobnie było z naszymi siatkarzami. Nauczyli Rosjan szacunku. Super artykuł "+"

Komentarz został ukrytyrozwiń

bardzo pięknie piszesz - gratulacje. Wytknę jednak malutkie błędy: tą=tę, utargi=utarczki, które zrzucam na karb pośpiechu. Duży +, uśmiech i uścisk dłoni.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Porównanie dość zaskakujące.... Mimo usilnych starań, trudno mi sobie wyobrazić przy jednej biesiadzie metafor światy Sofoklesa i świat ostatniego meczu (z całą bazą przypisów dla tego niewątpliwie istotnego dla sportu wydarzenia). Pycha bohaterów obu historii i zabawa z fatum... zbyt mało jak dla mnie, punktów wspólnych.
Po prostu nie da się porównać tak odrębnych płaszczyzn. O przepraszam, da się, ale wypada to bardziej zabawnie niz poważnie. Ale za to pomysł był, oj był ;-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.