17 stycznia 2010 roku rozpoczął się jubileuszowy, czterdziesty turniej o Puchar Króla Tajlandii.
Puchary, trofea i medale, to właśnie o te rzeczy grają piłkarze, to właśnie po to trenują - by zdobyć wymarzone trofeum. I właśnie po kolejny "piłkarski skalp" reprezentacja Polski wybrała się aż do Tajlandii, aby zdobyć Puchar Króla tego państwa. Niestety w pierwszym, inauguracyjnym meczu Polacy przegrali z Danią 1:3.
Od pierwszych minut nasi zawodnicy grali niemrawo, jakby bez pomysłu na wykończenie akcji. I to zemściło się na naszych piłkarzach, gdyż po ewidentnym błędzie bramkarza Mariusza Pawełka, Duńczycy strzelili gola praktycznie do pustej bramki. Ten gol podrażnił Pawełka i spółkę. Już po 4 minutach wyrównującą bramkę zdobył lechita Sławomir Peszko. Gol padł po pięknej i co najważniejsze przemyślanej akcji reprezentantów Polski. I już do końca pierwszej połowy Polacy przeważali na boisku.
Jednak druga połowa, to już "koncert" w wykonaniu duńskiej ekipy. Gdyby Polacy wiedzieli, że gra się przez dwie połowy, to z pewnością byliby w stanie nawet ten mecz wygrać. A tak po dwóch kolejnych błędach Pawełka przeciwnicy zdobyli kolejne dwie bramki. Tak więc, na dzisiaj poza Borucem, Kuszczakiem i Fabiańskim nie widać godnego kandydata do gry w bramce.
Co prawda Polacy grali w "drugim garniturze", ale nie zwalnia ich to z braku koncentracji podczas spotkania. Jednak pomimo tych wszystkich błędów zauważyć można, że w Polsce powoli bo powoli, ale rośnie nam pokolenie piłkarzy na Euro 2012. Tak więc przyjmijmy, że mecz z Danią to pierwsze koty za płoty, a każde następne spotkanie będzie o wiele lepsze. Bo w tych zawodnikach widać naprawdę olbrzymi potencjał. Oby nie został zmarnowany.