Facebook Google+ Twitter

Pornography. Nowość w Teatrze Dramatycznym

W warszawskim Teatrze Dramatycznym powstał spektakl w reżyserii Grażyny Kanii na podstawie pomysłu brytyjskiego pisarza Simona Stephensa. W praktyce wyglądało tak, że znana reżyserka wycofała się tydzień przed premierą. Wobec tego...

Plakat spektaklu "Pornography" / Fot. teatr DramatycznyPierwsze recenzje dotyczące spektaklu granego od niewiele ponad tygodnia, są niezbyt optymistyczne dla twórców, jak i dla widzów. Pomysłowość Kanii, której wyniki pracy są i efektywne, i efektowne, a raczej brak możliwości jej wsparcia, z pewnością znacznie zaważył na atrakcyjności spektaklu. Faktem tym nie można jednak uzasadniać, ze wszech miar niezrozumiałej, struktury spektaklu i co za tym idzie zachwianego odbioru. Ze spektaklem bowiem związani są ludzie, nie od dzisiaj istniejący na polskiej scenie artystycznej.

Kto jest za to odpowiedzialny?


Przeglądając pressbooki internetowe, można poczuć się lekko zdezorientowanym. Na stronie Teatru Dramatycznego w opisie spektaklu przy funkcji autora faktycznie widnieje nazwisko Stephensa. Większe wątpliwości mają moderatorzy strony co do reżysera spektaklu. Za tego uznają bowiem cały zespół, czyli scenografkę Julię Kaschlinski, kompozytora Macieja Szymborskiego, kompozytora Jarosława Stańka, ich asystentów, oraz ekipę aktorską: Marcina Bosaka, Krzysztofa Dracza, Jadwigę Jankowską-Cieślak, Agatę Kuleszę, Macieja Makowskiego (gościnnie), Krzysztofa Ogłozę, Miłogosta Reczka, Agnieszkę Roszkowską i Agatę Wątróbską. Sz. P. Grażyny się nie wymienia.

Co innego piszą takie portale internetowe, jak: www.independent.pl/teatr czy warszawa.dlastudenta.pl/teatr- tam Kanię traktuje się jako reżyserkę "Pornography". Reżyserka ma w swym CV pobyt w jednym z najciekawszych miejsc współczesnego teatru – scenach niemieckich, Hochschule für Schauspielkunst Ernst Busch w Berlinie. Zrealizowała tam 13 spektakli, w Polsce zaś 9. Swe widowiska wpisuje w nurt teatru społecznego, wydaje się więc, że "Pornography" mogło być naprawdę dobrym spektaklem...

Co się pokazuje, co i jak się widzi?


Spektakl paradoksalnie jest bardzo prosty, a może tak: pojedyncze scenki rodzajowe, z jakich składa się scenariusz, są tak nieskomplikowane, że trudno ich nie zrozumieć. Kilkoro ludzi, połączonych różnymi relacjami. Mamy więc pracownika i szefa, brata i siostrę, nauczycielkę i jej ucznia. Raz słyszymy prowadzone między nimi dialogi, w innej chwili oboje obecni na scenie wypowiadają się za pomocą tzw. apart - wypowiedzi na stronie, niesłyszanej przez pozostałych obecnych. Treści wypowiedzi są jednak momentami tak mało spójne, że zaburzają odbiór całości. Z głębokiej prostoty przechodzi się bowiem szybko na poziom głębokiej symboliki. Nie buduje to u widza poczucia syntezy treści, która porusza dość istotne problemy, i formy, która składa się - według mnie - z niepasujących i nieprzystających do siebie puzzli.

Przy tworzeniu scenariusza teatralnego trzeba bowiem pamiętać o wspólnym mianowniku dla wszystkich elementów przedstawienia, którego tu raczej brakuje. Jeżeli już, to na siłę można za niego uznać czas i miejsce, w których rozgrywa się akcja. Jest to lipiec 2005 r., Londyn, okres serii zamachów terrorystycznych. W takiej scenerii, w tak różnorodnym tyglu ras i narodów, mają miejsce pokazane życiowe tragedie. Największą z nich jest kryzys komunikatu, taki kryzys, który dla współczesnego świata stał się czymś zrozumiałym. Nie wynika on wcale z przewartościowania tradycyjnej formy komunikacji. Chodzi raczej o ideały i drogi życiowe, jakie obierają, albo do których wyboru zmuszeni zostają bohaterowie. W mieszaninie kultur i stanowisk człowiek czuje się tak zagubiony, że coraz silniej i intensywniej pragnie prawdziwych wzruszeń i prawdziwych emocji. Tak jest z siostrą pożądającą brata. Tak jest ze starą dziennikarką, która w samotności zaspokaja swe żądze seksualne i sekretarką, która sypia ze swym dwa razy starszym szefem, mając świadomość jego prawdziwej sytuacji rodzinnej. Najbardziej przerażająca staje się scena, która pokazuje, jak obcymi mogą stać się bliscy sobie ludzie, gdy wchodzą w ciężką i duszną przestrzeń miejską...

Czym jest kultura? Czym jest "Pornography"?


- Ta sztuka powstała z głębokiego zwątpienia w naszą kulturę, z obserwacji chaosu, w jakim żyjemy. Sposób, w jaki komunikujemy się ze sobą, często ma niewiele wspólnego z porozumieniem, tak samo jak stosunek płciowy w filmach porno ma niewiele wspólnego z miłością i seksualnością. Jednak człowiek przekracza kulturowe tabu, żeby poczuć siebie mocniej, doświadczyć silnych emocji. I w taki lub inny sposób robią to wszystkie postacie w tej sztuce - mówi Grażyna Kania.

Pornography" jest angielskim odpowiednikiem polskiego "pornografia". Oznacza (gr. πορνογραφια – pisanie o lub rysowanie prostytutek) przedstawienie ludzkich zachowań seksualnych i nagości w sposób wyuzdany. Jej celem jest wywołanie u odbiorcy pobudzenia seksualnego podobnego, ale odmiennego od erotyki. W spektaklu jednak pojęcie to poszerza swoje pole konotacyjne. Kojarzy się reżyserce, bądź zespołowi reżyserskiemu, ze wszystkimi zjawiskami mającymi destrukcyjny wpływ na ludzki umysł, ludzkie zachowania, jednostkową socjalizację. Co najistotniejsze, uniemożliwia jednostkowe wpisywanie się w konkretne role społeczne.

Osobista krótka opinia


Trudno odpowiedzieć jest na pytanie o wartość widowiska. Wychodzący z sali widzowie powiadają wbrew negatywnym recenzjom: "Nie było tak źle". Jeszcze trudniej jest odpowiedzieć na zarzuty stawiane twórcom, co do formy spektaklu. Nie ulega wątpliwości, że poruszana tematyka zajmuje niezwykle ważne miejsce w grupie społecznych problemów XXI wieku. Ale teatr to nie tylko tematyka, teatr to sztuka, a w tym też estetyka. W tym tkwi szkopuł.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

warsztat aktorski bez zarzutu, ale nie oszukujmy się. sztuka to znak, a znak to forma i treść, nada
wca jest tylko, albo aż, tym, od którego komunikat wychodzi. Teatr jest o tyle specyficzny, że aktor często nie ma kontroli nad tym, co przekazuje, i choć b. się stara, całość jest zupełnie nieczytelna, i ma się nijak do jego gry.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jak " Pornography", to tylko - The Cure.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Byłam w środę i mam zgoła inne wrażenia. Sama kompozycja, chociaż chwilami nie do końca spójna, przypadła mi do gustu. Duże znaczenie dla mojej pozytywnej oceny spektaklu ma bardzo dobra gra aktorska, zwłaszcza Jadwigi Jankowskiej-Cieślak i Agaty Kuleszy. Może dlatego że nie jestem w tym temacie ekspertem i patrzę pod kątem osobistych przeżyć podczas przedstawienia, a nie jego struktury, oceniam go lepiej?

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.