Poronienia są tematem tabu. Nie rozmawia się o nich w rodzinie i ukrywa się przed znajomymi. W sobotę, 15 października obchodzimy Światowy Dzień Dziecka Utraconego.
15 października obchodzony jest Światowy Dzień Dziecka Utraconego. Z tej okazji warto powiedzieć, że najczęstszymi przyczynami poronień nie są: niezdrowy styl życia, wysiłek fizyczny czy zła dieta, ale zmiany genetyczne.
To właśnie w dziedzinie genetyki dokonuje się w ostatnich latach rewolucja technologiczna i naukowa, która pozwala odpowiedzieć na coraz więcej pytań dotyczących utraconych dzieci. Wiemy już, że zmiany genetyczne są przyczyną poronień (w I trymestrze ciąży) aż w 75 proc. przypadków! "W 70 proc. przypadków poronień, już w momencie poczęcia było przesądzone, że z tej ciąży nie urodzi się zdrowe dziecko. Jest to związane z tym, że nie zawsze materiał genetyczny komórek rozrodczych jest prawidłowy" - tłumaczy prof. Anna Latos-Bieleńska z Centrum Genetyki Medycznej GENESIS w Poznaniu.
"To moja wina"
Niedoszłe matki często winą za poronienie obarczają same siebie. - Wyczekiwanie na ciążę, przez kilka tygodni wielka radość, a potem bolesne rozczarowanie. 10-15 proc. par doświadcza tego dramatu, niektóre więcej niż jeden raz. Dlaczego tak się stało, czy można było temu zapobiec, czy na pewno niczego nie zaniedbano, czy ta sytuacja może się powtórzyć w następnej ciąży - te pytania zawsze padają. Niejednokrotnie kobieta szuka winy w sobie, czasem, niestety, także pod wpływem najbliższych. Gdybym zamiast pracować była na zwolnieniu, gdybym nie wybrała się w podróż służbową, gdybyśmy nie pojechali na wcześnie zaplanowaną wyprawę, dzisiaj cieszylibyśmy się ciążą myśli - opowiada o psychice kobiet po poronieniach prof. Anna Latos-Bieleńska, lekarz genetyk.