Facebook Google+ Twitter

Porozmawiajmy o literaturze. Kulturalna akcja W24

Każdy z nas ma za sobą mniej lub bardziej pasjonującą przygodę z literaturą. Jakie były nasze początki, po jakie tytuły sięgaliśmy w czasach dzieciństwa, po jakie w końcu sięgamy dzisiaj? Opowiedzmy sobie o naszej drodze do literatury. Czekamy na Wasze teksty.

Każdy z nas ma za sobą mniej lub bardziej pasjonującą przygodę z literaturą. / Fot. http://www.sxc.hu/photo/962108Tu od razu tłumaczę - pomysł nie był mój. Został on przedstawiony na jednych z zajęć (przez fenomenalnego zresztą człowieka) i początkowo odnosiłam się do niego dość sceptycznie. Publiczna spowiedź, literacka autobiografia? Tak czy owak, nazbyt to było dla mnie intymne. Moją drogę do literatury chciałam mieć tylko dla siebie. Kiedy jednak prowadzący zaczął stopniowo odczytywać nam nasze prace, zachwyciłam się - tym, jak bardzo nasze drogi są podobne, jak dobrze można poznać człowieka dzięki temu, co czyta. Także i my na tym portalu znamy się nie od dziś, bo czytujemy nawzajem swoje teksty, dyskutujemy ze sobą poprzez komentarze i ślemy sobie prywatne wiadomości. Tworzymy tym samym pewną społeczność, o której pragniemy wiedzieć jak najwięcej i jak najlepiej się w niej czuć.

Stąd propozycja - może każdy z nas spróbuje opowiedzieć nam swoją drogę do literatury? Nie tak dawno Michał Mazik proponował w swoim tekście, abyśmy więcej czasu i uwagi poświęcali kulturze. Niech i ta nasza literacka wędrówka przez kolejne książki będzie świadectwem tego, że z kulturą wcale nie jesteśmy na bakier. Aby wszystkim dodać otuchy, postanowiłam opublikować także swoją czytelniczą autobiografię. Nie ze wszystkiego jestem w życiu dumna, wiele błędów jeszcze pewnie popełnię. Ale literatury nigdy się nie wyrzeknę. Tego życzę i Wam.

Niestety, moja droga do literatury nie wiodła kwietnymi ścieżkami, nie zawierała w sobie labiryntowych spacerów, misternie opracowywanych map i podążania według ich wskazówek. Była raczej kroczeniem na oślep, zwykle z waleniem głową w mur - czy to księgarski, czy biblioteczny. Nie interesowały mnie podziały na literaturę dobrą i złą, na gatunki szanowane i wyśmiewane, autorów znanych i nieznanych. Wszystko było obce, wszystko czekało na oswojenie. Stąd też moje pożeranie literatury było raczej prymitywne i chaotyczne. O smakowaniu też mowy nie było, bowiem proces ten zakładałby pewien umiar, rozkosz, czerpaną z lektury. Smakować to przecież tyle, co delektować się czymś, to doświadczać czegoś z przyjemnością.

Jakie były nasze początki, po jakie tytuły sięgaliśmy w czasach dzieciństwa, po jakie w końcu sięgamy dzisiaj? / Fot. http://www.sxc.hu/photo/692967U mnie przyjemnością tą była ilość, nie jakość, więc i pożeranie wydaje się terminem bardziej dogodnym, trafnie oddającym tempo i łapczywość tego zjawiska. Moja droga do literatury nie była więc stopniowym, nieśmiałym doświadczaniem jej arcydzieł, zgłębianiem dzieł mistrzów, świadomym wyrabianiem sobie literackiego smaku, ale zachłannym buszowaniem między książkowymi regałami, niezdrowym niemal pochłanianiem wszystkiego, co wydrukowane, przy systematycznie rosnącej, niezdrowej satysfakcji.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (39):

Sortuj komentarze:

Kochani, jak tam spisywanie wspomnień? Powstało już kilka świetych tekstów, ale wciąż czekamy na jeszcze! ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

A ja odpowiedziałam na "wezwanie". Proszę bardzo: link Dzięki Joanno za inspirację:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Interestink. A na opisanie drogi do książek to potrzeba czasu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zdecydowanie popieram tę inicjatywę. Trochę porobimy w literaturze :) Poza tym ile ciekawych wydarzeń nam się przypomni przy wspominaniu pierwszych książek. To jak podróż w czasie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pamiętam, był rok 1947, w kinach wyświetlano powojenny polski film "Jasne Łany". Był konkurs na recenzję, ogłoszony przez tygodnik "Nasza Wieś". Moja recenzja o tym filmie zdobyła nagrodę - książkę "Trzej muszkieterowie" Aleksandra Dumasa. Przeczytałem ją wtedy jednym tchem. Tak zrodziła się we mnie chęć "pożerania" następnych pozycji. Moja domowa biblioteka rosła w setki, potem w wiele set woluminów. Te, które komuś pożyczyłem, do mnie nie wracały. Tak było z jedynym powojennym nakładem (2.5 tys. egz.) książki p.t. "W pogoni za pełnią życia" autorstwa Harrisa Franka, który swoją karierę życiowy zaczął od pucybuta, by potem stać się nie tylko rozchwy-tywanym kochankiem pięknych i zamożnych kobiet, przede wszystkim wziętym adwokatem. Do dziś w pamięci utkwiło mi jego - jakże mądre stwierdze-nie: "Największą tragedią dla mężczyzny jest taki moment, kiedy spotyka młodą i przystojną dziewczynę, która zdradza ochotę pójścia z nim do łóżka, a on... mimo szczerych chęci... już nie może". Od siebie dodam: wtedy poza "muchą hiszpańską" nie znano jeszcze cudownych tabletek, stawiających mężczyznę na baczność... Tyle moich wspomnień. Dodam jeszcze krótko, obecnie literatura u nas zeszła na psy, o czym zamierzam napisać szerszy artykuł.
Proszę też zwrócić uwagę na fakt, iż tekst Pani Joanny przeczytało do chwili obecnej... blisko 20 tys. osób, natomiast głos zabrało dotąd jedynie 37 osób. Reszta milczy. To chyba o czymś świadczy!

Komentarz został ukrytyrozwiń
Barbara R Kukulska
  • Barbara R Kukulska
  • 22.09.2010 07:05

Joanno, dzięki wielkie za przekazanie nam tego pomysłu. Wspaniały. Być może zmobolizuję się. o ile mi inne zobowiązania pozwolą. Czytać będę na pewno każdą "spowiedź literacką" jak to zabawnie nazwałaś

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ekstra! Też właśnie o czymś takim myślałem - konkretnie o jednym gatunku literatury na jeden tekst, jaki mam w planach (bo całości, setek tytułów, które jakoś tam mnie zachwyciły - pewnie nie tylko ja tak:)), ciężko pomieścić nawet w paru artykułach... a wymieniać ciurkiem.. to żaden artykuł:))

Ogólnie na pewno świetna akcja i dobrze, że tyle osób weźmie w niej udział :))

Komentarz został ukrytyrozwiń

A ja właśnie kończę pisać mój tekst na ten temat :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Oczywiście, że redakcja popiera akcję! Jestem miło zaskoczona, że tyle osób kochało przygody Tomka Alfreda Szklarskiego - uwielbiałam te książki i chociaż tak jak Michał Mazik znam je na pamięć, ciągle do nich wracam :) przez całe życie będę wracała też do serii Ani z Zielonego Wzgórza, Wichrowych Wzgórz, Anny Kareniny i Quo Vadis :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ewo, a myślałam, że to ja przesadzam... :P

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.