Dziewczyny czytające komiksy są w naszym kraju często postrzegane jak ewenement. Tym bardziej dziewczyny tworzące komiksy. Skąd takie akurat zainteresowanie? Tym bardziej, że chyba wykracza poza granice zwykłego hobby?Komiks był w moim domu od zawsze. Było to dla mnie coś naturalnego. Mój tata był i dalej jest osobą interesującą się kreskówkami, filmami animowanymi i komiksami. Moja mama, od kiedy tylko pamiętam, kupowała mi magazyn "Kaczor Donald" i to był chyba mój pierwszy taki poważny kontakt z komiksem. Na komiksach i filmach disneyowskich uczyłam się też rysować. Od małego lubiłam rysować. A jako, że komiks był dla mnie czymś najbardziej naturalnym, to normalne było to, iż pasje plastyczne łączyłam właśnie z komiksem.
Zainteresowanie, czytanie komiksów - to jedno. Ich tworzenie, to coś zupełnie innego. Od czego zaczęła się twoja droga jako autorki komiksów? Czy było coś przed znanym nie tylko polskim internautom "Konstantym Balonikiem"?
Cóż, poprzednie projekty były całkowicie do szuflady i raczej nie nadają się jakiejkolwiek publikacji, chyba, że jako jakaś ciekawostka. Czasami w szkole wykorzystywali moje zdolności, ale tak chyba większość ludzi ze zdolnościami plastycznymi ma. Dopiero "Konstanty wraca do domu był moim w 100% komiksowym debiutem, chociaż w internecie. I tworząc go, uczyłam się na swoich błędach jak tworzyć komiks. Chociaż niemy. No i też, w sumie skończyłby w szufladzie, gdyby nie zachęta drugiej osoby.
Jeszcze w trakcie prac nad "Konstantym" związałaś się z netKolektywem - grupą twórców internetowych, która później zaczęła wydawać własny magazyn komiksowy - "Kolektyw". Ten magazyn, o ile dobrze pamiętam, to był twój debiut w druku? Ta współpraca nadal trwa - czy poza "Kolektywem" miałaś okazję drukować w Polsce swoje prace?Tak, Kolektyw był moim debiutem w druku, to prawda. I jeżeli chodzi o drukowanie w Polsce, to niestety nie publikowałam się nigdzie indziej. I chyba mogę powiedzieć, że dużo Kolektywowi zawdzięczam, chociaż różnie bywało.
To "różnie bywało" brzmi nieprzyjemnie. Światek komiksowy to "swarne bractwo". Dużo jest w nim podziałów i kłótni?Nie mówię, że są podziały i kłótnie... Jeżeli są jakiekolwiek konflikty to tylko na podłożu osobisty, a nie "zawodowym", czy raczej "komiksowym". Ja się staram żyć przyjaźnie z ludźmi w tym światku, bo, jest on mały i siłą rzeczy musimy w jakiś sposób ze sobą współpracować. Nie lubię sobie robić niepotrzebnie wrogów. Może źle to ujęłam - "różnie bywało" raczej odnosi się do moich publikacji i ich jakości czy częstotliwości, a nie spraw międzyludzkich.