Facebook Google+ Twitter

Portret miasta. Niebieskie rynny, czerwone klopsztangi

Współautorzy: Barbara Podgórska

- Ruda ma dziwny urok! - przekonywał Paweł Szyma w Muzeum Miejskim w Rudzie Śląskiej pokazując galerię fotogramów. Złożyły się one na niebanalny portret miasta.

Plakat / Fot. Adam K. PodgórskiOtwarcie / Fot. Adam K. PodgórskiPaweł Szyma, obecnie Paul Schyma, absolwent Wydziału Grafiki Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, opuścił Polskę w latach osiemdziesiątych. Osiedlił się w Alsdorfie kolo Aachen, gdzie uprawia zawodowo fotografię cyfrową, rysunek i malarstwo akrylowe. W Rudzie Śląskiej mieszkał w Bielszowicach i Nowym Bytomiu, z krótką przerwą na pomieszkiwanie w Zabrzu. Przyjaciele, jak choćby Marek Judycki, pamiętają go z pracy w szkole górniczej w Halembie. Nie rozstawał się wtedy z aparatem, a z powodu ciągłego pstrykania zdjęć przy użyciu flesza nadano mu sympatyczną ksywkę "Spawacz".

W zeszłym roku Paweł Szyma powrócił na rodzinne śmieci. Odwiedzał zaułki miasta, które zapamiętał z młodości. Jedne zastawał odmienione, inne prawie takie same. Plonem wyprawy było ponad tysiąc zdjęć, podanych potem obróbce komputerowej i przekształceniom twórczym. Z nich wybrał dziewięćdziesiąt pokazanych na wystawie. Wystawie sentymentalnej.

Rozmowa / Fot. Adam K. Podgórski- To fotografika subiektywna, nostalgiczna, sentymentalna - tłumaczy autor. - Żadne z pokazywanych miejsc nie wygląda w rzeczywistości, tak jak na zdjęciach. A jednak te fotografie są prawdziwe, bo pokazują miasto widziane moimi oczyma. Są tu miejsca niegdyś oswojone i miejsca zupełnie mi nie znane. Miejsca wyjątkowe, bo nigdzie nie ma kamienic ceglanych, wysokich na pięć pięter, nigdzie nie ma niebieskich rynien i czerwonych trzepaków podwórkowych, zielonych i czerwonych okiennic, parapetów, wrót do ejnfartów i takiż drzwiczek do chlywików.

- Pawlowi Szymie udało się znakomicie ukazać swoisty klimat duchowy Rudy Śląskiej, miasta trochę smutnego, a jednak interesującego, gdzie pozorna szarość i bylejakość zaniedbanych kamienic, podwórek i uliczek obfituje w niecodzienne akcenty kolorystyczne - twierdzi Ewelina Pieczka, komisarz wystawy.
Nowy Bytom Podgórze / Fot. Adam K. PodgórskiNowy Bytom / Fot. Adam K. PodgórskiRuda - plebania / Fot. Adam K. Podgórski

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Większość tych kamienic (familoków) jest w tej chwili wpisana w rejestr zabytków, co niestety budzi pewne opory u ich mieszkańców, gdyż taki stan rzeczy uniemożliwia dostosowanie ich do obecnie przyjętych standardów. Niektóre wszak nie mają indywidualnych łazienek i ubikacji (często są to wychodki mieszczące się na zewnątrz budynku, bądź też, jak w "Kiepskich" publiczno-prywatne klitki na korytarzu). Familoki mają jednak swój urok i swoistą nostalgiczną atmosferę, której mogą jedynie pozazdrościć anonimowi mieszkańcy blokowisk, tutaj nazywanych "króliczokami" z racji swej klatkowej budowy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wydawać by się mogło, co dla jednych jest chlebem powszednim, dla drugich - przedmiotem sztuki

Komentarz został ukrytyrozwiń

A mnie zawsze ciekawiło, dlaczego w tych kamienicach dominują właśnie te kolory...
I do tej pory nie znam odpowiedzi.))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zaciekawiły mnie te klopsztangi i ejnfarty. :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.