Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

18527 miejsce

Porywacze za kratami

  • Źródło: Gość dnia
  • Data dodania: 2007-09-11 09:02

Pechowo zakończyły się gościnne występy pod Górą Kalwarią gangsterów z Nowego Dworu Mazowieckiego. Nie dość, że nie udało im się zgarnąć okupu za porwanego przed rokiem gdańszczanina, to jeszcze teraz cała grupa, która brała udział w uprowadzeniu mężczyzny, wpadła w ręce policji. Czeka ich 10 lat więziennej odsiadki.

Punktualnie o godz. 6 rano drzwi w trzech mieszkaniach w Warszawie i pod Piasecznem szturmować zaczęli uzbrojeni po zęby policjanci z wydziału realizacyjnego komendy stołecznej policji. Pod wskazanymi adresami znajdowali się wytropieni przez ich kolegów z wydziału terroru kryminalnego bandyci: 34 – letni Paweł W. ps. „Siwy”, 26 – letni Artur A. i 23 – letni Rafał G. ps.” „Spider”. Zaspanych i zaskoczonych przestępców zamaskowani stróże prawa wyciągali wprost z łóżek. Tylko Artur A. próbował zachować nieco zimnej krwi podczas szturmu policjantów i przez okno chciał wyrzucić 100 gramową paczkę amfetaminy.

- Zatrzymani mężczyźni mają na swoim koncie uprowadzenia i rozboje – mówi komisarz Marcin Szyndler, rzecznik prasowy stołecznej policji. - Wszyscy trzej byli też wielokrotnie notowani. W mieszkaniu Pawła W. funkcjonariusze znaleźli m.in. kamizelkę kuloodporną.

Zatrzymana trójka dołączy do siedzących już w areszcie czterech pozostałych kompanów, wspólnie z którymi w sierpniu 2006 r.
porwali mieszkańca Trójmiasta. Do zdarzenia doszło w miejscowości Linin pod Górą Kalwarią, w trakcie spotkania z kilkoma członkami jednego z pomorskich gangów. Podczas negocjacji ceny rzekomo oferowanych przez nowodworzan narkotyków, podwarszawscy gangsterzy postanowili uprowadzić przyjezdnych i od ich kolegów z Trójmiasta wziąć sowity okup.

W chwili ataku prawie wszystkim gdańszczanom udało się jednak uciec. Gangsterzy z Nowego Dworu schwytali i uprowadzili tylko jednego mężczyznę, za którego zażądali potem 50 tys. zł.

- Jego kompanom, zagrozili, że jeśli nie dostaną pieniędzy, zmiażdżą mu ręce i nogi kowalskim młotem – mówi policjant zajmujący się sprawą. – W trakcie prowadzonych na gorąco telefonicznych negocjacji mężczyzna był bity i kopany. Miał jednak jeszcze na tyle siły, że skorzystał z nadarzającej się sposobności, zdołał sam się uwolnić i uciec. Gdy był już bezpieczny, powiadomił o wszystkim policję.

- Za uprowadzenie dla okupu ze szczególnym okrucieństwem mężczyznom grozi kara do 10 lat pozbawienia wolności – mówi prokurator Renata Mazur z Prokuratury Okręgowej na warszawskiej Pradze. – Dziś o ich dalszym losie zadecyduje sąd.

Policjanci z wydziału do walki z terrorem kryminalnym i zabójstw Komendy Stołecznej Policji od 2005 roku, prowadzą śledztwo przeciwko zorganizowanej grupie przestępczej działającej na terenie Nowego Dworu Mazowieckiego i Modlina. Policja rozbiła gang nowodworski w styczniu 2006 r. W ręce funkcjonariuszy wpadł wówczas szef grupy Dariusz K. ps. „Kary” i jego bliski współpracownik Grzegorz H. W śledztwie zatrzymano w sumie czterdzieści osób.

Liderom i członkom gangu zarzuca się popełnienie przestępstw o największym ciężarze gatunkowym. W maju tego roku do sądu trafiły m.in. akty oskarżenia przeciwko „Karemu”. 10 osobom prokuratura przedstawiła 59 zarzutów, w tym zabójstwa, porwania ze szczególnym okrucieństwem, uprowadzenia zakładników dla okupu, rozbojów, wymuszeń rozbójniczych, przemytu, obrotu narkotykami, posiadania materiałów wybuchowych, broni palnej i amunicji, kradzieży z włamaniem oraz działania w zorganizowanej grupie przestępczej o charakterze zbrojnym.

Gang ma też na swym koncie m.in. brutalne morderstwo pary Artura Z. i Małgorzaty R., do którego doszło w sierpniu 2005 r. na terenie twierdzy Modlin. Młodzi ludzie zostali uprowadzeni przez bandytów przebranych za policjantów, torturowani i zamordowani. Tłem były porachunki między starymi a nowymi bossami gangu.
Grupa nowodworska prowadziła zażartą walkę o podział rynku haraczy i dystrybucji narkotyków z grupą modlińską. Ofiarami padali nie tylko przestępcy - w wyniku podłożenia bomby w czerwcu 2000 r. w pubie w Nowym Dworze Mazowieckim zginęło przypadkowo czterech młodych mężczyzn.

Piotr Sieńko, Polskapresse

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.